Username: Evie – Joe Sugg

js_ue_cover_pl_front-716x1024„Evie dobrze wie, co czuje osoba odrzucona przez rówieśników. Właśnie z tego powodu często marzy o ucieczce dokądkolwiek, gdzie w końcu mogłaby być sobą.”

Evie to zahukana, wychowywana przez samotnego ojca nastolatka, która w szkole jest praktycznie niezauważalna. W domu natomiast przed rzeczywistością ukrywa się w… lodówce. Kiedy jej ojciec dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory, zaczyna pracować nad tajemniczym projektem. Przed śmiercią pragnie stworzyć dla Evie idylliczną, komputerową rzeczywistość, do której dziewczyna mogłaby uciekać przed swoimi problemami. Czy jednak naprawdę jest to taki świetny pomysł?

„Username: Evie” nie jest projektem tylko i wyłącznie jednego autora – powieść graficzną dopracowywała cała ekipa. Amrit Birdi stworzył ilustracje, a Joaquin Pereyra je pokolorował. Mindy Lopkin odpowiedzialna była za komiksowe dymki i liternictwo. Matt Whyman zadbał by narracja współgrała z komiksowym obrazem, natomiast sam Joe Sugg, którego nazwisko widnieje na okładce, stworzył fabułę i zadbał o to, by przedsięwzięcie ujrzało światło dzienne. Dzięki tak pełnej i zgranej ekipie powieść graficzna jest naprawdę szczegółowo dopracowanym i ciekawym projektem.

Najciekawszym elementem historii jest motyw fantasy, w którym główna bohaterka przenosi się do innego świata. Zwyczajne życie nastolatki raczej opiera się na utartym schemacie – nielubiana w szkole, szara myszka, na dodatek skrycie zakochana w chłopaku kuzynki, który oczywiście jest kapitanem drużyny futbolowej. Pojawia się także morał, w którym życie Evie zależy wyłącznie od tego jak sama je sobie ukształtuje.

Pod względem grafiki komiks jest naprawdę dobry i chociaż przyzwyczajona jestem do rysunków mangowych, to bardzo przyjemnie oglądało mi się w ten sposób stworzone, „dojrzałe” ilustracje. Ich rozmieszczenie zostało dobrze rozplanowane, przez co ładnie ze sobą współgrają, nie tworząc niepotrzebnego chaosu. Łatwo się w historii odnaleźć.

„Username: Evie” to ciekawy projekt, opowiadający przygodę dziewczynki, która musi poznać samą siebie. Historia graficzna nadaje się nie tylko dla wielbicieli komiksów, ale również dla osób, które nie miały z nimi zbyt wielu doświadczeń. Została stworzona w przystępny sposób i naprawdę da się ją polubić. Polecam wszystkim tym, którzy lubią młodzieżowe opowiadania fantasy.

Dziękuję!

insignis

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

1 Comment

  1. Odpowiedz

    Bookendorfina Izabela Pycio

    13 grudnia 2016

    Tytuł już podrzucam córce, a sama pewnie później do niego z ciekawości zajrzę. 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS