Na Cienistej Plaży – Barbara Freethy

na-cienistej-plazy-b-iext10411006„Na Cienistej Plaży” to drugi z kolei już tom kryminalno-obyczajowego cyklu „W Zatoce Aniołów”. Pierwsza część nosiła tytuł „Lato w Zatoce Aniołów” i w moich oczach była cudownie stworzoną, trzymającą w napięciu historią. Powieści są różne, każda opowiada o innych ludziach, ale wszystkie mają  bardzo ważny, wspólny punkt – wrzucony na Youtube film, na którym jeden z mieszkańców uchwycił migotanie światła – tworzące skalne rysunki anioły. Nikt nie wierzy w ich istnienie, a jednocześnie wszyscy marzą o tym, żeby również je zobaczyć.

Po latach, przez które próbowała zapomnieć, Laureen Jamison wraca do rodzinnego miasta – Zatoki Aniołów. To właśnie tutaj jej młodsza siostra Abby została zamordowana, a zagadki nigdy nie udało się rozwiązać. Być może jednak teraz, z pomocą producenta filmowego, który w całej sprawie widzi niemały zysk, uda się odnaleźć mordercę. Cała sytuacja komplikuje się, gdy pomóc przy zagadce postanawia Shane – główny podejrzany o zabójstwo. Poza tym, okazuje się, że nie każdy w miasteczku chcą, by tajemnica wyszła na jaw…

Książka posiada wszystko to, co powinna mieć w sobie dobra powieść. Wątek kryminalny, nierozwiązane zagadki, uczucia, wspomnienia, kilka chwil romansu. Fabuła, którą stworzyła Barbara Freethy niezmiernie wciąga, a akcja toczy się wartko, jednocześnie zostawiając miejsce dla ludzi – ich uczuć i życia prywatnego. Mam również dobrą wiadomość dla tych, którzy polubili „Lato w Zatoce Aniołów” oraz bohaterów pierwszego tomu. Niektóre postacie powracają i ponownie można z uwagą śledzić ich losy. Cała historia natomiast dzieje się tak naprawdę zaledwie kilka miesięcy później.

Wydanie powieści jest bardzo porządne – dobre tłumaczenie, ładna graficznie okładka, staranna edycja tekstu. Kiedy dodamy do tego niezwykły, subtelny język, jakim operuje Barbara Freethy można by stwierdzić, że książka właściwie ma same plusy. Ja sama wad w niej znalazłam naprawdę niewiele. Chyba tylko tyle, że historia jest mocno naciągana – jednak jednocześnie nie należy do tych wydumanych i nieprawdopodobnych. Raczej takich „filmowych”, które przyjemnie i z zainteresowaniem się czyta.

Autorka włada ludzkimi uczuciami i w niesamowity wręcz sposób potrafi je przelać na papier. Postacie – ich wahania, niedowierzanie, miłość, poświęcenie i życiowe cele – to zdecydowanie jedna z mocniejszych stron fabuły. To właśnie pokochałam już w „Lecie w zatoce aniołów”. Tym razem pisarka udowodniła, że ta umiejętność, to nie przypadek, a po prostu część jej talentu. Nawet rysopisami postaci, których szczerze nie lubię, jestem prawdziwie oczarowana.

Mimo że tym razem w tekście nie było tak wielu wątków dotyczących aniołów, to miejscowość nie straciła nic ze swojego uroku i klimatu. Małe miasteczko wydaje się być jakimś wyjątkowym miejscem dla samej autorki, ponieważ jego ciepło i realność można wyczuć, czytając stworzone przez nią słowa. Co prawda rzeczy, które się tam dzieją, to wcale nie jakaś sielankowa rzeczywistość, ale mimo to, społeczeństwo radzi sobie z wszelkimi, nawiedzającymi Zatokę Aniołów problemami. Cudownie byłoby pomyśleć, że tak właśnie może być w każdym zakątku świata.

Lekturę serdecznie polecam, zwłaszcza wszelkim wielbicielom lekkich powieści obyczajowych z domieszką kryminału i nutką fantastyki. To książka, po którą warto sięgnąć. Wciąga od pierwszej, do ostatniej strony, a jej bohaterowie na długo pozostają w naszych sercach. Ja sama z niecierpliwością oczekuję na możliwość przeczytania kolejnego tomu – tym razem noszącego tytuł „Trzy twarze Ewy”.

Tekst stanowi oficjalną recenzję dla portalu Secretum

secretum

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS