
Spy x family
Seria „Spy x family” jest tak rozbudowana i ma tyle pobocznych historii, że nigdy nie staje się nudna. Bardzo cieszę się, że w moje ręce trafił już piętnasty tom mangi (chociaż przyznam, że seria przestała mi się już mieścić na jednej półce). Podczas lektury bawiłam się doskonale, dlatego opowiem wam o niej w dzisiejszym wpisie.
Zarys fabuły
Tom 15 składa się z kilku krótszych historii. Pierwszą jest bardzo melancholijna, romantyczna historia, pomiędzy opiekunką Becky, Martą, a obecnym opiekun pierwszej klasy w Akademii Eden, Henrym. Historia rozpoczęła się w poprzednim tomie.
Kolejne stają się już weselsze i wracają do swojego standardowego rytmu. Nieudane romanse przyjaciela Zmierzchu, pływająca w rzece foka, która zrobiła w mieście furorę, a na koniec wielki powrót do głównej osi fabularnej i spotkanie kilku rodzin uczniów z klasy Anyi podczas festiwalu. To właśnie tutaj po raz pierwszy Zmierzch dostrzega, jak wielki wpływ dziewczynka ma na innych uczniów i ich rodziny, co przywraca jego wiarę w plan B.
Moja opinia i przemyślenia
Historia, mimo melancholijnych dodatków, toczy się swoim wesołym, wciągającym tempem. Jak zawsze bardzo przyjemnie się ją czyta i bez trudu potrafi poprawić humor. Szczególnie lubię relacje Anyi z Damianem. On ją lubi, ale to dla niego zbyt wstydliwe uczucia. Ona go nie lubi, ale musi się z nim zaprzyjaźnić, żeby plan taty wypalił. Idealny materiał na komedię z odrobiną czarnego humoru.
Uwielbiam też sposób, w jaki manga jest rysowana. Kreska Tatsuyi Endo jest czysta i lekka, a jednocześnie bardzo skuteczna. Twarze są stylizowane, ale nie karykaturalne. Anya ma te ogromne oczy i minimalne detale, które w ułamku sekundy przekazują całą gamę emocji (od „hehe” po „panic mode”). Loid i Yor mają bardziej „realistyczne” proporcje, ale Endo potrafi w jednej klatce pokazać ich wewnętrzny chaos przez drobne zmarszczenie brwi czy cień na twarzy. Tła są szczegółowe, ale nie przytłaczające. Nawet kiedy pojawia się chaos związany z potyczkami, panele są przejrzyste i w pełni wykorzystane.
Podsumowanie
Podsumowując, piętnasty tom „Spy x Family” dał mi dokładnie to, za co tak lubię tę serię — humor, lekkość, trochę wzruszeń i bohaterów, do których po prostu chce się wracać. Ten tom dobrze pokazuje, że nawet przy tak rozbudowanej historii autor wciąż potrafi zaskoczyć czymś świeżym i utrzymać uwagę czytelnika. Bawiłam się świetnie, z przyjemnością śledziłam zarówno bardziej melancholijne momenty, jak i te zupełnie absurdalne. Jeśli lubicie tę serię, raczej się nie zawiedziecie, a jeśli dopiero zastanawiacie się, czy warto po nią sięgnąć, piętnasty tom tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że „Spy x Family” wciąż trzyma bardzo wysoki poziom. Serię z całego serca polecam!
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:










Maria Kasperczak
Rozbudowana seria, ale jak widać cały czas trzyma poziom. Nie dość że zachwyca kreską ale i fabułą
Ania
15 tomow.? Widac, ze seria wspaniale sie rozwija i ma wielu fanow 🙂
Alice
Zdecydowanie moja ulubiona seria!