
Jak wychować zająca
Po Jak wychować zająca Chloe Dalton sięgnęłam z dużą ciekawością, bo już sam punkt wyjścia brzmi jak coś absolutnie niecodziennego. Doradczyni polityczna, lockdown, wiejska samotnia i maleńki, osierocony zając znaleziony przypadkiem podczas spaceru. Brzmi trochę jak początek filmu. Z własnego dzieciństwa pamięta, że takie historie naprawdę się zdarzają.
O czym jest książka?
Chloe Dalton podczas lockdownu opuszcza Londyn i zamieszkuje na wsi. Pewnego dnia znajduje nowonarodzonego zajączka, który najprawdopodobniej nie przeżyłby bez pomocy. Decyduje się go wykarmić, choć od początku wie, że nie ma do czynienia ze zwierzęciem domowym. Zając nie jest pupilem, którego można oswoić według własnych zasad. Pozostaje dziki, czujny i wolny.
Autorka stopniowo dostosowuje do niego swój rytm dnia. Karmi go, obserwuje, uczy się jego zachowań i próbuje zapewnić mu bezpieczeństwo, nie odbierając mu przy tym naturalnej niezależności. Co ważne, nawet nie nadaje mu imienia. Pozostaje po prostu zającem, a właściwie — jak później się okazuje — zajęczycą.
Moja opinia i przemyślenia
Książka ma w sobie dużo uroku. Jest lekka, przyjemnie napisana i pełna czułości wobec świata przyrody, ale bez przesadnego lukru. Największą gwiazdą pozostaje oczywiście zając — dziki, niezależny, uparty i absolutnie niepodlegający ludzkim planom. Najbardziej podobało mi się w niej właśnie to, że Chloe Dalton nie próbuje zająca uczłowieczać. Nie robi z niego maskotki ani bajkowego towarzysza z ludzkimi emocjami. Obserwuje go z zachwytem, ale też z pokorą. Rozumie, że bliskość z dzikim zwierzęciem nie polega na posiadaniu go, tylko na zaakceptowaniu granic, których nie wolno przekraczać.
Jak wychować zająca jest pełne ciekawostek o zającach i ich zachowaniu. Pewnie dlatego książka sprawi największą radość osobom, które lubią przyrodę, zwierzęta i spokojniejsze, bardziej refleksyjne opowieści. Sama mam wrażenie, że gdyby ktoś zupełnie nie interesował się zajęczakami, mógłby nie czerpać z niej aż takiej przyjemności. Duża część uroku tkwi właśnie w drobnych obserwacjach, sposobie poruszania się zająca, jego czujności, zwyczajach i tej niezwykłej mieszaninie kruchości oraz siły.
Podsumowanie
Jak wychować zająca to fajna, nieoczywista lektura na kilka wolnych dni. Ciepła, ciekawa i zaskakująco wciągająca, choć w drugiej części nieco traci tempo. Największą siłą książki jest jej spokój oraz sposób, w jaki pokazuje relację człowieka z dzikim zwierzęciem — bez zawłaszczania, bez przesadnej ckliwości, z dużą uważnością. Chloe Dalton napisała opowieść o odpowiedzialności, wolności i odkrywaniu świata tuż obok siebie. O tym, że czasem najmniejsze stworzenie potrafi kompletnie przemeblować życie. Uszata kulka z wielkim charakterem robi tu prawdziwą robotę.
Jeśli lubicie książki o przyrodzie, zwierzętach i cichych życiowych zmianach, ta historia może Was bardzo mile zaskoczyć.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:
Gdzie rosną cedry. Zapiski z wędrówki przez Japonię – Craig Mod









