
Skincare & haircare w trzech krokach
– czyli małe odświeżenie pielęgnacji
Wiosna zawsze trochę budzi mnie do życia. Mam wtedy większą ochotę porządkować kosmetyczkę, wracać do regularnej pielęgnacji i sięgać po produkty, które dają skórze oraz włosom poczucie świeżego startu. Tym razem w mojej rutynie pojawiły się trzy kosmetyki od marek, które bardzo mocno kojarzą mi się z pielęgnacją dermokosmetyczną: CeraVe, La Roche-Posay i Vichy.
Całość układa się w prosty, codzienny rytuał, składający się na oczyszczanie twarzy, ukojenie skóry i pielęgnacja skóry głowy. Bez wielkiego kombinowania, bez miliona kroków, za to z produktami, które można naprawdę łatwo wpleść w zwykły dzień.

CeraVe Nawilżająca Emulsja do Mycia — łagodne oczyszczanie bez uczucia ściągnięcia
Pierwszym krokiem jest u mnie CeraVe Nawilżająca Emulsja do Mycia, czyli produkt przeznaczony do skóry normalnej i suchej. Lubię takie kosmetyki do oczyszczania, które sprawdzają się i nie zostawiają skóry z tym nieprzyjemnym uczuciem napięcia. Tutaj formuła jest delikatna, kremowa i komfortowa, więc dobrze pasuje do spokojnej, codziennej pielęgnacji.
W składzie znajdują się między innymi ceramidy oraz kwas hialuronowy, czyli duet, który od razu kojarzy się ze wsparciem bariery ochronnej i nawilżeniem. CeraVe wykorzystuje też technologię MVE, która odpowiada za stopniowe uwalnianie składników pielęgnujących. Brzmi technicznie, ale w praktyce chodzi po prostu o to, żeby skóra po myciu nie czuła się potraktowana zbyt agresywnie.
Dla mnie dobry produkt do mycia twarzy powinien być skuteczny, ale niewidzialny w tym najlepszym sensie. Ma oczyścić, odświeżyć i nie narobić zamieszania. Ten właśnie tak się wpisuje w poranną lub wieczorną rutynę.

La Roche-Posay Cicaplast Baume B5+ — ukojenie, kiedy skóra ma gorszy dzień
Drugim krokiem jest La Roche-Posay Cicaplast Baume B5+. Ten balsam kojący ma już status takiego kosmetyku-sos, po który sięga się wtedy, kiedy skóra jest przesuszona, podrażniona albo zwyczajnie potrzebuje większej troski.
Jego zadaniem jest wspieranie regeneracji, ukojenie i ochrona skóry. Producent podkreśla, że formuła nadaje się do skóry wrażliwej, a sam produkt można stosować zarówno na twarz, jak i ciało. To bardzo wygodne, bo czasem nie chce mi się mieć osobnego kosmetyku „na wszystko”, tylko potrzebuję jednego pewniaka, który mogę nałożyć tam, gdzie akurat skóra woła o pomoc.
Cicaplast Baume B5+ ma bogatszą konsystencję, więc najlepiej widzę go jako produkt do miejscowego ukojenia albo jako bardziej otulający etap pielęgnacji. Szczególnie wtedy, kiedy skóra jest zaczerwieniona, sucha, podrażniona po pogodzie, ogrzewaniu, zmianach temperatury albo po prostu po intensywniejszym dniu.

Vichy Dercos Aminexil R.E.G.E.N. — pielęgnacja skóry głowy też ma znaczenie
Trzecim produktem jest Vichy Dercos Aminexil R.E.G.E.N., czyli serum do skóry głowy stworzone z myślą o wypadaniu włosów i ich wzmocnieniu. Bardzo lubię, kiedy w pielęgnacji włosów pamięta się o skórze głowy, bo to właśnie od niej zaczyna się cała historia. Możemy mieć najlepsze maski i odżywki, ale bez zadbanej skóry głowy trudno mówić o pełnej rutynie haircare.
Serum Vichy zawiera między innymi Aminexil, niacynamid oraz ekstrakt z imbiru. Według producenta formuła ma wspierać włosy, redukować ich wypadanie i stymulować wzrost włosów już istniejących. Przy takich produktach kluczowa jest regularność, bo serum do skóry głowy nie działa jak magiczna różdżka po jednej aplikacji. Tutaj liczy się systematyczne stosowanie i cierpliwość.
Podoba mi się, że ten krok można potraktować jako mały rytuał. Kilka minut dla skóry głowy, delikatny masaż, chwila zatrzymania. Niby drobiazg, ale przy pielęgnacji włosów właśnie takie małe rzeczy często robią największą różnicę.

Prosta rutyna, którą łatwo wprowadzić na co dzień
Najbardziej podoba mi się w tym zestawie to, że każdy produkt odpowiada na inną potrzebę. CeraVe delikatnie oczyszcza, La Roche-Posay koi i wspiera skórę, a Vichy przenosi uwagę na skórę głowy oraz kondycję włosów. Dzięki temu pielęgnacja jest kompletna, ale nadal prosta.
Nie zawsze mam czas i ochotę na rozbudowane rytuały. Czasem najlepsza pielęgnacja to taka, którą naprawdę wykonuję regularnie.
Moje wrażenie po pierwszym spotkaniu z tym zestawem
To bardzo przyjemna propozycja dla osób, które lubią pielęgnację praktyczną i uporządkowaną. Każdy z tych kosmetyków ma jasno określone zadanie, więc łatwo znaleźć dla niego miejsce w codziennej rutynie.
Wiosenne odświeżenie pielęgnacji nie musi oznaczać rewolucji w łazience. Czasem wystarczy wrócić do podstaw. Do łagodnego oczyszczania, ukojenia skóry i regularnej troski o skórę głowy. Właśnie taki kierunek bardzo mi odpowiada.
Wpis powstał we współpracy z Pure Beauty.
Przeczytaj również:
La Roche-Posay i CeraVe – marki z którymi zadbasz o skórę i planetę










