Uwikłana – Liz Carlyle

Jak straszne wydaje nam się w dzisiejszych czasach małżeństwo bez miłości, jedynie z rozsądku. Kiedyś to jednak była codzienność. W niektórych krajach w dalszym ciągu to rodzina decyduje, o połączeniu się przyszłych małżonków. W „Uwikłanej” główna bohaterka sama, z własnej woli, decyduje się na taki krok, uważając, że to jedyne co dobrego może zaoferować jej świat.

Grace Gauthier to młoda guwernantka, która nie marzy o niczym innym, jak tylko o spokojnym życiu. Niestety, los chce inaczej. Jej pracodawca, a zarazem narzeczony, Ethan Holding, zostaje zamordowany, a ona staje się dla Scotland Yardu główną podejrzaną. Pomocy szuka u starego przyjaciela, który również jakiś czas temu został niesłusznie oskarżony o morderstwo. Jednak zamiast niego, na swej drodze spotyka lorda Adriana Ruthveyna, który właściwie sam nie wie dlaczego, postanawia jej pomóc.

Historyczne realia, kryminalny wątek, romantyczna miłość i magia. To rzeczy, których z pewnością nie brakuje w powieści autorstwa Liz Carlyle „Uwikłana”. Książka napisana jest dobrze i ciekawie. Mimo, że akcja nie pędzi na łeb na szyję, a ludzie nie mordują się na ulicach, niczym w sensacyjnym filmie, to jednak fabule udaje się posiąść władzę nad czytelnikiem. Mistyczny wątek galijskich druidów to pomysł bardzo ciekawy i rzadko spotykany we współczesnej literaturze. Morderstwo, mimo, że w pewnym momencie odsuwa się na dalszy plan, zaplanowane zostało krok po kroku, tak, że wszystkie poszlaki i moment kulminacyjny, do którego prowadzą, mają sens. Romantyzm w książce nie jest nadmierny, a autorka wyraźnie pokazała wątpliwości i problemy ludzi żyjących w XIX wiecznym Londynie oraz ich z góry zaplanowane, zwykle niezbyt szczęśliwe, małżeństwa. Natomiast erotyką czytelnicy zostali obdarzeni dość szczodrze.

Powieść podobała mi się bardzo. Nie jest to dzieło wysokich lotów, raczej takie damskie czytadło, nie można jednak zaprzeczyć, że wciąga. Postacie zostały stworzone bardzo dobrze, począwszy od tych pierwszoplanowych, z których punktu widzenia przedstawiona jest akcja, poprzez komisarza Napiera i Rance’a (mężczyznę o którego pomoc początkowo zamierzała poprosić Grace), skończywszy na dzieciakach – synkach siostry lorda Ruthveyna. Sama Grace jest kobietą odważną i pewną siebie, a jednocześnie troszczącą się o innych i po prostu dobrą. Nie oczekuje od życia więcej niż według ówczesnych tradycji powinna. Po prostu bierze to, co los ma jej do zaoferowania, ale zawsze robi to z godnością i klasą. Rzadko kiedy spotyka się bohaterki o tak mocnym charakterze. Sposobem jej przedstawienia byłam naprawdę oczarowana. Dodatkowo bohaterowie nie są przekoloryzowani i wydają się jak najbardziej realni, ze swoimi wszystkimi wadami i rozwiązłym stylem życia, a jednocześnie są tylko ludźmi. Troszczą się o rodziny, przyjaciół i kraj. Miłość w powieści nie jest nieśmiertelna ani wieczna, za to z pewnością płonie gorącym płomieniem.

Liz Carlyle to amerykańska autorka romansów historycznych. Pisze już od szesnastu lat. Wszystkie jej powieści połączone są ze sobą bohaterami i należą do tego samego gatunku. Jak twierdzi autorka, nigdy nie usiłowała tworzyć sztuki, chciała tylko opowiedzieć dobrą historię. Moim zdaniem, przynajmniej w przypadku „Uwikłanej”, jak najbardziej jej się to udało.

Co tu dużo mówić – powieść jest po prostu dobra. Zawiera barwnie namalowane słowem realia XIX wiecznego Londynu. Elementy magii cudownie łączą się w niej z kryminalną zagadką. Może sama sprawa morderstwa nie przypomina tych z książek Agathy Christie i miłośników historii detektywistycznych by nie usatysfakcjonowała, ale ma w sobie to coś, dzięki czemu po prostu dobrze się ją czyta. Z „Uwikłaną” bardzo miło spędziłam kilka godzin i życzę tego samego innym czytelniczkom.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu BIS.

0 Comments

  1. Odpowiedz

    Isadora

    4 maja 2012

    Kurczę, lubię czasem sięgnąć po taką lekką lekturę, a tu odpowiada mi wszystko: tematyka, realia, nawet ten wątek druidów jest intrygujący:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Odpowiedz

      Vicky

      4 maja 2012

      Jeżeli masz ochotę na dobre “czytadło” to polecam “Poczekajkę” Katarzyny Michalak. Trochę magii, naiwna dziewczyna, dużo zabawnych sytuacji i niesamowicie wciągający styl autorki. Ostatnio też przypadł mi do gustu “Świat w pastelach Ingi”. Tyle, że to wszystko teraźniejsze realia. 😉

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS