Niebo na własność – Luke Allnutt

Los bywa przewrotny i złe rzeczy mogą przytrafić się każdemu, niezależnie od tego jak szczęśliwy, bogaty czy zdrowy by był. Najgorszym jednak złem, jakie mogę sobie wyobrazić we współczesnym świecie, jest nieuleczalna choroba dziecka. Rodzice mogą tylko obserwować jej rozwój, podejmując coraz to bardziej desperackie próby leczenia, a własna bezradność ich zabija. 

Rob i Anna długo starali się o dziecko. Narodziny upragnionego synka były najszczęśliwszą chwilą w ich życiu. Chłopiec dorastał i stawał się coraz większym cudem, aż do dnia nieubłaganej diagnozy – złośliwy nowotwór mózgu. Co mogą zrobić w tej sytuacji bezradni rodzice? Jak dalej żyć i gdzie szukać pomocy?

Od razu nasunęła mi się na myśl książka „Zatrzymać dzień”, która opowiada prawdziwą historię walki o życie chłopca z Rzeszowa, a wydana została by pomóc innym, zmagającym się z chorobami nowotworowymi swoich dzieci, rodzicom (zarówno finansowo jak i psychicznie). „Niebo na własność” to właśnie taka historia, która w nieco bardziej plastyczny i poetycki sposób ubiera w słowa cierpienie i bezradność rodziców. 

Luke Allnut w pięknym stylu narysował emocje i ból, które towarzyszą nieuleczalnej chorobie. Uświadomił też czytelnikom, że problem nie należy do jednej osoby czy rodziny. Wielu rodziców zmaga się z chorobami dzieci i często choć odrobinę pomaga im, gdy mogą podzielić się swoją tragedią z osobami, które potrafią ją zrozumieć. Ktoś, kto sam nie przeżył takiej tragedii, może sobie jedynie wyobrażać co czują zrozpaczeni najbliżsi. 

To co na zawsze z nami pozostaje, gdy odchodzą ukochane osoby, to wspomnienia, a Luke Allnut naprawdę pięknie o nich pisze. Wzrusza i podnosi na duchu. „Wiem co tak bardzo ci się w nim podobało, Jack. Rysunki balonów, chińskich lampionów i kolibrów lecących w stronę rozpalonego słońca.”

Powieść jest świetnie napisana, wzruszająca i bardzo realistyczna. O walce z nowotworem Luke Allnut pisze na podstawie doświadczeń swojego ojca, choć nie do końca zagłębia się w medyczne tajniki. Raczej skupia się na emocjach, które towarzyszą chorobie i niesamowitym bólu, jaki przynosi ona najbliższym. 

„Niebo na własność” polecam wszystkim czytelnikom, którzy po literaturze oczekują wzruszeń, ale jednocześnie nie lubią być obdzierani z nadziei. To piękna powieść, poruszająca naprawdę trudny temat i najczulsze struny ludzkiej duszy. To książka obok której nie da się przejść obojętnie. Niebo należy nie tylko do Jacka, ale również i do nas. 

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

6 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Agnieszka Kaniuk

    15 lipca 2018

    Czytałam i również gorąco polecam. 😊

  2. Odpowiedz

    Rebel

    15 lipca 2018

    Nie przepadam za takimi życiowymi,realnie napisanymi książkami choć niewątpliwie zawierają w sobie mnóstwo prawdy oraz poruszają duszę. Mam dosyć bólu i smutku, a ta lektura na pewno nie poprawiła mi nastroju. Smutna treść. :c

    • Odpowiedz

      Vicky

      15 lipca 2018

      Mam podobny sposób myślenia, ale sądzę też, że czasami warto.

  3. Odpowiedz

    wielopokoleniowo

    15 lipca 2018

    To coś dla mnie! Lubię takie klimaty 😉

  4. Odpowiedz

    Małgosia

    15 lipca 2018

    Wiem, co znaczy walka o życie dziecka. Możliwe, że z tego powodu nie będę chciała sięgnąć po tę powieść. Dobrze jednak, że powstają takie książki – pomagają czytelnikom uświadomić sobie, co jest w życiu najważniejsze.

  5. Odpowiedz

    Bujaczek

    15 lipca 2018

    Wspaniała książka. <3

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS