
The Fixers. Próba Sił
Za każdym razem, kiedy sięgam po kolejną książkę Jennifer Lynn Barnes, myślę sobie, że tym razem już chyba wiem, czego się spodziewać. I za każdym razem autorka bardzo szybko udowadnia mi, że jednak nie. „The Fixers. Próba sił” miałam tylko zacząć, przeczytać kilka rozdziałów i odłożyć na później. Skończyło się oczywiście na tym, że pochłonęłam całość w jeden dzień. Cóż… typowa Barnes.
O czym jest książka?
Ponownie spotykamy Tess Kendrick, uczennicę elitarnego Hardwicke, która zdecydowanie odziedziczyła rodzinny talent do rozwiązywania cudzych problemów. Jej siostra jest Fixerką — osobą, do której wpływowi ludzie zwracają się wtedy, gdy jakiś sekret trzeba uciszyć, skandal zażegnać albo sytuację delikatnie „naprawić”. Tess ma podobne zdolności. I równie imponujący talent do pakowania się w kłopoty.
Tym razem wszystko zaczyna się dość niewinnie. Koleżanka Tess startuje w wyborach do szkolnego samorządu i prosi ją o pomoc w kampanii. Problem w tym, że Hardwicke nie jest zwyczajną szkołą, a jej uczniowie to często dzieci ludzi mających realny wpływ na politykę Waszyngtonu. Szybko okazuje się więc, że za szkolnymi wyborami kryje się znacznie więcej. Sekrety, rodzinne układy, polityczne ambicje i informacje, za które ktoś może być gotów zapłacić naprawdę wysoką cenę.
Moja opinia i przemyślenia
Ten tom podobał mi się chyba jeszcze bardziej niż pierwszy. Od początku czuć, że nie będzie to zwyczajna historia o licealnej rywalizacji. Szkolne konflikty mieszają się tutaj z grą o wpływy, a niektóre nazwiska znaczą zdecydowanie więcej niż najlepsze oceny czy popularność na korytarzu.
Tess polubiłam jeszcze mocniej. Jest inteligentna, uparta, błyskawicznie łączy fakty i oczywiście regularnie wpada w sam środek wydarzeń, od których rozsądniejsza osoba trzymałaby się bardzo daleko. Trochę przypomina inne bohaterki Jennifer Lynn Barnes, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Skoro ten schemat działa tak dobrze, nie widzę powodu, żeby z niego rezygnować.
Najbardziej lubię jednak sam klimat tej serii. Tutaj wiedza naprawdę jest walutą. Każdy coś wie, każdy coś ukrywa, a odpowiednia informacja potrafi dać większą przewagę niż pieniądze. Do tego dochodzi mnóstwo zwrotów akcji. Gdy już wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, co właściwie się dzieje, kolejny rozdział bardzo uprzejmie burzył całą moją teorię.
Emocje są, napięcie jest, tajemnice również. I oczywiście ten charakterystyczny dla Barnes moment: „jeszcze tylko jeden rozdział”, po którym nagle orientujemy się, że zostało ich pięć.
Podsumowanie
„The Fixers. Próba sił” to naprawdę udana kontynuacja i dla mnie zdecydowanie mocniejsza część tej historii. Polityczne intrygi, szkolna rywalizacja, rodzinne sekrety i bohaterowie, którym nie zawsze można ufać, tworzą mieszankę, od której trudno się oderwać.
Trochę tylko żałuję, że „The Fixers” jest dylogią. Chętnie spędziłabym z Tess jeszcze kilka tomów. Jennifer Lynn Barnes po raz kolejny przypomniała mi, dlaczego tak łatwo wpadam w jej książki po uszy — nawet kiedy jestem przekonana, że tym razem już niczym mnie nie zaskoczy.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:










Ania
No i takie książki są najgorsze… człowiek mówi sobie „tylko kilka rozdziałów”, a potem nagle okazuje się, że jest po wszystkim. 😂📚 Bardzo lubię historie, w których każdy coś ukrywa, a kiedy już wydaje się, że wszystko zaczyna się układać, autor wywraca całą teorię do góry nogami. 😍 Barnes jeszcze nie czytałam, ale chyba czas to zmienić! ❤️
krystynabozenna
To raczej książka dla nastolatków, a moje już dawano dorosłe ….ale jak widzę po recenzji jest ciekawa….