
Make The Exorcist Fall in Love
Tym razem do lektury mangi skusił mnie już sam tytuł „Make The Exorcist Fall in Love”. Spodziewałam się trochę historii w stylu „Medaka Huroiwa is impervious yo my charms”, tylko że z wątkami fantasy. Otrzymałam jednak historię w nieco innych klimatach. Jakich? Opowiem wam w dzisiejszym wpisie.
Zarys fabuły
Świat pogrążony jest w mroku, a demony czają się wszędzie. Jedynym ratunkiem są egzorcyści – wojownicy, którzy walczą z piekielnymi siłami. Głównym bohaterem jest młody chłopiec, a zarazem najpotężniejszy egzorcysta świata. Został wychowany w surowej izolacji przez Kościół i od dziecka przygotowywany do jednej roli: zniszczyć Pana Piekieł, czyli Lucyfera. Mimo starań swojego upadłego mistrza, który nie do końca chciał podporządkować się życzeniom Kościoła, nigdy nie zaczął normalnie żyć. Chłopak jest bezlitosny, opanowany i… pozbawiony emocji. Nie zna innego życia poza walką. Aż do momentu, gdy na jego drodze staje młoda demonica o imieniu Lily – urocza, tajemnicza i stanowczo zbyt zainteresowana jego losem. Szybko okazuje się, że Lily nie zamierza go zabić. Przeciwnie – ma zupełnie inny plan: sprawić, by się w niej zakochał. Bo jeśli najpotężniejszy egzorcysta da się ponieść ludzkim uczuciom, jego moce osłabną… a może i upadnie?
Moja opinia i przemyślenia
W pierwszym tomie obserwujemy starcie dwóch światów – zimnego, pozbawionego uczuć wojownika i demonicznej dziewczyny, która chce wprowadzić zamieszanie w jego sercu. W tle toczą się brutalne walki z demonami, pełne symboliki starcia dobra ze złem, ale sednem historii staje się pytanie: czy serce naprawdę może pokonać rozum… i wiarę? Naprawdę bardzo lubię lekkie, komediowe mangi, ale w tym przypadku jak na razie humor nie do końca mi odpowiada. Przyznam, że trudno było mi się wciągnąć w historię. Na razie jednak nie zamierzam jej odpuścić i liczę na to, że rozwinie się w ciekawym kierunku.
Oczywiście manga ma też wiele plusów. Jej akcja toczy się wartko, a kreska jest dynamiczna i ciekawa. Historia, choć powiela motywy, wnosi też ze sobą nieco oryginalności. Na razie nieszczególnie lubię głównego bohatera, za to antagoniści są moim zdaniem doskonale zarysowani, a dzięki ich obecności jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej.
Podsumowanie
Maga „Make The Exorcist Fall in Love” to przyjemna, dynamiczna historia, która potrafi zaciekawić, ale odrobinę zawiodła mnie swoim klimatem. Chętnie jednak sięgnę po kolejne tomy, by przekonać się, jak demony poradzą sobie z najsilniejszym egzorcystą na świecie.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:
Wędrówki po kuchni
Dla fanów mangi to z pewnością fajna, czytelnicza przygoda
Ania
Historie o egzorcystach fascynują wiele osób, mroczna atmosfera i zjawiska nadprzyrodzone 😊