Siedziałam skulona na podłodze, w rogu pokoju. Plecami opierałam się o zimną ścianę. Czułam się tak cholernie samotna, jak nigdy dotąd. Przez całe swoje życie wierzyłam w magię, a dziś… to wszystko było tylko głupim snem! Dotknęłam dłonią piekącego po silnym uderzeniu policzka. Dlaczego? Czy nic, już nigdy, nie będzie dobrze?
Ten dzień rozpoczął się jak prawdziwy koszmar, a ja, mimo zachodu słońca, dalej w nim trwałam. Od ponad roku mieszkam tylko z bratem, jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Ojciec opuścił nas, gdy byłam jeszcze mała, mama długo chorowała, a młodsza siostra, Julka przez prawie cały czas przebywa w szpitalu. Marek, mój brat, nie jest złym chłopakiem, zwyczajnie sobie nie radzi z tym wszystkim. Musiał rzucić szkołę i podjąć się pierwszej lepszej pracy, żeby nas utrzymać po śmierci mamy. Żebym ja mogła spokojnie skończyć liceum. Nie dał rady, popadł w długi, zaczął pić. Wciągnęły go narkotykowe zabawy. Teraz często wraca do domu w takim stanie jak dzisiaj. Wściekły, gotowy pod byle pretekstem zrobić nieprzyjemną awanturę lub nawet, co zdarza się ostatnio coraz częściej, uderzyć mnie. Dzisiaj wcale nie było inaczej.
– Ty głupia szmato! – wrzasnął Marek, ledwie przekroczywszy próg naszego niewielkiego mieszkania. Jego oczy były rozszerzone od jakiegoś świństwa, które znowu postanowił wziąć. – Znowu nic nie robisz! Przez ciebie stracimy to pieprzone mieszkanie!
Nawet nie próbowałam się odezwać. Dobrze wiedziałam, że nie ma to najmniejszego sensu. Tak bardzo pragnęłam stąd wyjść, ale zwyczajnie nie miałam dokąd, poza tym byłam pewna, że i tak by mi na to, w takim stanie, nie pozwolił. Skuliłam się z szybko bijącym sercem w rogu pokoju. Marek wszedł, nie fatygując się nawet, żeby zdjąć buty. Odrzucił byle jak kurtkę na jedno ze zniszczonych, drewnianych krzeseł.
– Co jest do jedzenia? – warknął nie patrząc na mnie.
– Nic nie ma – odpowiedziała cicho, coraz bardziej przestraszona.
Przemierzył dzielącą nas przestrzeń zaledwie w kilku susach. Brutalnie chwycił mnie za ramię. W jego oddechu czuć było alkohol.
– Jak to nic nie ma?! – krzyknął wściekle.
– Nie miałam za co kupić – odpowiedziałam niepewnie, wiedząc, że ignorowanie jego pytań, kiedy jest w takim stanie to duży błąd.
Wtedy mnie właśnie uderzył. W oczach stanęły mi łzy, kiedy wymierzył mi silny policzek.
– Jesteś nic nie wartą dziwką – syknął. – Jeżeli jeszcze raz się to powtórzy to mnie popamiętasz – warknął gniewnie, potem odsunął się ode mnie, zabrał z krzesła swoją sportową kurtkę i trzaskając drzwiami wyszedł z domu, a ja znów zostałam sama.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Rano obudziłam się bardzo niewyspana. Przez prawie całą noc nie mogłam zmrużyć oka, myśląc jedynie o Marku, na przemian to gniewając się na niego, to zamartwiając się, że nie wrócił na noc do domu. Ziewnęłam, przeciągnęłam się i wstałam z leżącego pod ścianą materaca. Nasze mieszkanie było naprawdę małe. Jeden pokój zajmujący dosłownie kilka metrów kwadratowych, przy drzwiach niewielka prowizoryczna kuchnia i odgrodzona kartonowo-gipsową ścianą miniaturowa łazienka. To wszystko czym dysponowaliśmy.
Zerknęłam na stojący na szafce zegarek. Zaczęłam przeklinać. Cholerne urządzenie znowu stanęło, a ja z pewnością byłam już spóźniona do szkoły. Najszybciej jak potrafiłam wciągnęłam na siebie poprzecierane jeansy, niebieską koszulę w kratę i mój popielaty, jesienny płaszcz, który odziedziczyłam jeszcze po mamie. Chwyciłam granatowy plecak i pędem wypadłam ze starej kamienicy, w chłodne, wczesnojesienne powietrze.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Nasza szkoła, liceum ekonomiczne imienia Mikołaja Kopernika, było zupełnie zwyczajną, niczym nie wyróżniającą się budowlą z szarego kamienia. Korytarze miała chłodne, wąskie i mało przytulne. To jednak nikomu nie przeszkadzało w toczeniu ożywionych rozmów pod salami lekcyjnymi. Gwar i śmiechy uczniów zagłuszały nie tylko moje własne słowa, ale i myśli.
– Znowu nie byłaś na polskim – niemal krzyknęła Marta, żeby dotarły do mnie jej słowa. – Co się stało?
Pociągnęłam przyjaciółkę za rękę do damskiej łazienki. Tu było znacznie ciszej.
– Marek dalej coś bierze, całą noc nie spałam – opowiedziałam przyciszonym głosem Marcie. Była moją jedyną, za to niezawodną przyjaciółką. Jej mogłam powiedzieć wszystko. – Do tego chcą nas wyrzucić z mieszkania, bo zalegamy z czynszem za trzy miesiące.
– Paskudnie – odpowiedziała tylko – wiesz, że w razie czego zawsze możesz zatrzymać się u mnie… Moja matka nie będzie miała nic przeciwko.
Uśmiechnęłam się do niej pogodnie.
– Ja tak, ale Marek nie – westchnęłam cicho.
– Ehh, no na to nie ma szans – przyznała szczerze. – Wpadasz dzisiaj do mnie na noc? Jest piątek… trzeba chociaż trochę się rozerwać. Może coś razem wymyślimy?
– Dobrze – uśmiechnęłam się do niej, kryjąc pod tym uśmiechem wszystkie moje zmartwienia. – Dzięki za zaproszenie. To co było na tym polskim?
Dalszy ciąg przeczytasz na nowej stronie https://unrivalled.site/story/kropla-lez/












AnnaMaria
Od lat wracam do Twoich opowiadań. Pomogły mi przetrwać depresję, kiedy nie miałam ani siły ani ochoty wstawać z łóżka. Teraz też mi pomagają przetrwać trudny czas. Dziękuję, że wciąż mogę je tu znaleźć. Pozdrawiam z całego serca!
Vicky
Bardzo dziękuję za miłe słowa. W dalszym ciągu nie przestałam pisać i nawet w niedalekiej przyszłości planuję stworzyć dla nich nową stronę – taką, na której będzie się je wygodnie czytało 🙂
wieslawa
Podoba mi sie
Vicky
Dziękuję 🙂
Vinyl3
:bravo:
Julia
Opowiadanie przecudowne, nadal nie mogę wyjść z podziwu. Aż przeszedł mnie dreszcz gdy zobaczyłam „Julia Sadowska” , ponieważ nazywam się tak samo. Dziwne uczucie 😀
Vicky
Cóż za zbieżność ^^
Lusalietta
Jakie mile uczucie przypomnieć sobie opowiadanie czytane tak dawno 😀
aż zaraz zajrzę na bloga i poświęcę całą noc poświęcę na czytanie <3
NieDoZdobycia
WOW 🙂
romantyczka86
Boskie, bardzo fajnie napisane, cholernie wyciągające. Gratuluję pomysłu i talentu :bravo:
Cam
Genialne 😉 może nawet lepsze od Graya xD
Lusalietta
Twory Vicky a Babeczki wydają się podobne .. ale po przeczytaniu prawie wszystkich opowiadań jest widoczna różnica 😀
Camela
Nie, nie. Śledzę babeczke od dawna i czytam jej opowiadania. Nie ma w nich nic podobnego do twórczości Vicky. Mimo to, opowiadania Vicky zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu, a przeczytałam już wszystkie z bloga i liczę na jakieś nowości!! 😉
lovly
Boże popłakałam się…. CUDOWNE !!!
Eco
Boże masz talent dziewczyno może tak 2 cześć ?
Grafoman
100/100 !!!
ps. trochę mi tu „zalatuje” babeczką vel blackjack
I oby było takich jak najwięcej
Aneczka
Babeczka ostatnio sie popsuła wszystko kiepsko z jej tekstami.. 🙁 ale to opowiadanie jest boskie czytałam juz trzeci raz i nadal nie mam dosc bede czesto do niego wracac. Miye wiecej takich poprosze i pozdrawiam cieplutko :*:* :jupi:
smile
najlepsze ! 🙂
Nick
Cudo
Nati
te opowiadanie jest cudne… chociaż to mało powiedziane, aż się wzruszylam. Napisz coś jeszcze ;))
Harry
Poprostu mózg rozje****. Czyta się to lepiej niż najlepszą ksiażkę sama przyjemność. Najlepsze opowiadanie jakie czytałem a czytałem ich dużo. Życzę weny i z chęcia poczytam kolejną twoją tworczość. Pozdrawiam
Linus
Jak długo było pisane te cudne opowiadanie?
Vicky
Myślę, że coś koło 2-3 miesięcy, dokładnie już nie pamiętam 🙂
Bob
W końcu normalne opowiadanie. I to bez błędów. Proszę o jeszcze.
Ana
No coż, super, super, super!!!!!!!!!!!
Proszę o jeszcze!!!!!!!
Boska666
Boże to dzieło sztuki,coś wspaniałego.Serdecznie gratuluję talentu ps.tak się zaczytałam ,że przypaliłam obiad.SSSSSSSSuper!
Czytelniczka
NAJLEPSZE OPOWIADANIE JAKIE KIEDYKOLWIEK CZYTAŁAM!!! NIE MOGĘ WYJŚĆ Z PODZIWU <3
błagam, może tak jeszcze epilog? :)))
masz talent, a historia genialna…
Kłoteł
boże,najpiękniejsze opowiadanie które tutaj przeczytałam! niby bardzo długie ale żałuję że już koniec historii. Sebastian trochę zalatywał mi Greyem ale to nie przeszkadza – jeszcze raz CUDNE CUDNE CUDNE 🙂
Radosna
fakt bardzo długie ale i bardzo fajne 🙂
Lula
cudowne,wspaniale,mega,cudne,przepiękne,fantastyczne…nie mam pojecia jak jeszcze mozna je okreslic;) szkoda ze juz the end:( ale bardzoo milo sie czytlao…kiedy cos jeszcze napiszessz?
Madeline
Wspaniałe! Zakochałam się w tym opowiadaniu! Mistrzostwo!
Mommo
heh to opowiadanie mi się chyba nie znudzi 😀 jest po prostu boskie .! czytałam go już chyba 5 razy i zapewne przeczytam jeszcze kilka razy 🙂
Rosalind
To jest piękne!!! naprawde wyszło ci to geialnie. Oby tak dalej
J.
Poza tytułem podoba mi się w tym wszystko. Najlepsze opowiadanie erotyczne, jakie widziałam w sieci, serio. Gratuluję wyczucia 🙂
Nadia
Witam!
Z tej strony Nadia z PWN-u. Ja Cię – owszem – mogę wziąć do kolejki, ale czuj się ostrzeżona, że przy moim tempie ocena może się pojawić i za dwa lata ^^’.
Pozdrawiam,
Nadia
Miye
Poczekam, nigdzie mi się nie spieszy *smile*. Za to ja zabrałam się za czytanie Twoich tekstów. Szkoda, że najwyraźniej przez brak czasu, się urywają…
Ps. Byłaś niedobra i gdzieś rozrabiałaś, ponieważ „akismet” uznał Cię za spam! *smile*
CórkaDemona
Kiedy nowe opowiadania typu Kropla łez czy Mroczna natura ??
Twoje historie są zajebiste ;D
Czekam na nowe
Pozdrawiam
Miye
Teraz będzie się powolutku pojawiało „Zrodzony z Ognia” i „Muzyka Duszy” chociaż szczerze, czy to w tym typie to się okaże *smile* (jeżeli jednak miałaś na myśli erotykę, a nie same postacie Sebastiana i Iana, to tak, zdecydowanie w tym…).
.:FEMINA:.
przybywam z forum na twa prośbę autorko opowiadania ! dobrego opowiadania !
muszę powiedzieć, iż pomimo dalekiej memu sercu tematyki, tekst mnie wciagnął na tyle, abym czytała go przy akompaniamencie kocich jęków domagających się natychmiastowego wypuszczenia. całę pół godziny ! swoimi utworami czynisz ze mnie istotę okrutną ! 🙂
niesamowicie wciagająca i jakże zakręcona fabuła jest świetna, ale twój styl pisarski …
mniam dla smakoszy. prosiłaś o obiektywną opinię i głupio mi tak ciągle zachwalać, ale nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń – nawet te niezrozumiałości, o których ci opowiadłam na gg, rozwiały się. piszesz na prawdę dobrze, chociaż zastanawiam się nad tym co cie inspirowało w tym opowiadaniu, bo te wszystkie problemy dziewczyny, wydają mi sie przesadą, jak na jedna bohaterkę i w opowiadaniu erotycznym rodzi sie dość silna ckliwość i współczucie, oraz jak wywnioskowałam z komentarzy, nienawiść do innych postaci. poza tym, co z Rafałem ? jakis finał wątku by sie przydał.
ponoć nie miałam zastrzezeń 🙂
podsumowując : wciąga czytelnika, ciekawe, oryginalne i sceny erotyczne sprawiają, że sie rumienię. świetnie ! ale pracuj i szlifuj i, jak powiada mój mentor, walcz mysiu – pysiu !
pisz, pisz, pisz – jak najwięcej !
lilijka:)
– Nic nie ma – odpowiedziała cicho, coraz bardziej przestraszona – tutaj jest bład jesli dobrze mi sie wydaje patrzac na calosc opowiadania powinno byc – powiedziałam cicho.
Hmm Błekitne Marzenia, Twoim ideałem byl Emil, czy Gabryjel ? Bo jesli Gabryjel, to moge mowic tylko w superlatywach. Zdystansowany, majacy swoj swiat, niesmialy- skryty w sobie ale wiedzacy czego chce, artysta jezdzacy na motorze co jest plusem, ale niestety nie przepadam za dlugimi wlosami – o mam jeden minus 🙂 To taki typ przyjaciela, bratniej duszy. A ja wlasnie lubie twardych tajemniczych facetow ktorzy rzadko pokazuja swoje uczucia, ale ktorzy je maja i daja sie do siebie przytulic, poczuc sie bezpiecznie. Ogolnie tworzysz postacie albo ponure i aroganckie, albo zamkniete w sobie i wyobcowane, ale za kazdym razem spod tej skorupy wychodzi prawdziwa, naturalna troska i milosc w czystej postaci. Nie ma pieprzonych, komercyjnych kaplementow, infantylnych gierek, nadskakiwania dziewczynie zeby tylko w jakis sposob sie do niej zblizyc. U Ciebie wszystko wychodzi tak naturalnie, jak by taka byla kolej rzeczy i to strasznie lubie. Sa wyraznie role delikatnej a zarazem twardej dziewczyny i twardego, meskiego, ale kiedy potrzeba czulego faceta. Tworzysz taki lepszy swiat do ktorego uwielbiam wchodzic i gdzie kazdy, nawet najwiekszy potwor ma szanse na szczescie. A po za tym wszystkim, fabula trzyma w niepewnosci zawsze prawie do konca, i pomimo ze czytelnik sie domysla konca to az do slow „the end” nie jest pewny czy ma racje.
Miye
Gabriela oczywiście. Tamto opowiadanie jest odrobinę na faktach oparte. Naprawdę uważasz, że on nieśmiały tam wyszedł? Bo jeżeli tak, to to ani odrobinę nie było zamierzone! Raczej miał być tajemniczy i wysoko cenić sobie przyjaźń.
Przez to, że piszemy tutaj brakuje mi waszych komentarz na nastku 😉 (mogę czuć się pokrzywdzona?). Irresa czytała opowiadanie w trakcie pisania stąd takie niekompletne komentarze.
„A po za tym wszystkim, fabula trzyma w niepewnosci zawsze prawie do konca, i pomimo ze czytelnik sie domysla konca to az do slow „the end” nie jest pewny czy ma racje.” – za to zdanie naprawdę bardzo dziękuję. Zawsze się boję, czy to, że lubię happy endy nie stanie się po prostu nudne w międzyczasie.
lilijka:)
wiesz czytalam Błekitne Marzenia dosyc dawno i idealnie w 100% nie pamietam kazdej linijki, ale na tyle ile sobie przypomnialam calosc wydaje mi sie ze tak, czasami przenikala przez niego nutka niesmialosci- oczywiscie nie w pelnym tego slowa znaczeniu, Tzn wiesz tak teraz o tym mysle i moze to ja nie mam racji i myle ” posiadanie wlasnego swiata” i ta tajemniczosc z niesmialoscia.
Jasne ze mozesz i powiem ci ze z pierwszym komentarzem zastanawialam sie gdzie go umiescic. Czy tutaj czy na nastku, ale z racji tego ze tu przeczytalam calosc a moja wypowiedz odnosila sie wlasnie do calosci zdecydowalam sie napisac tutaj, gdyz nie chcialam mieszac innym swoja wypowiedzia, albo bron boze zdradzac konca przed ukazaniem 3 czesc. Nie ma nic gorszego jak opowiedzenia zakonczenia kiedy czyta sie poczatek :p chociaz czasami nie moge wytrzymac i czytam ostatnia strone
Nie ma za co i nie boj sie o to na przyszlosc, nawet jak ostatni akapit bedzie za oczywisty, przewidywalny czy nudny ( kwestia gustu ) to i tak liczy sie calosc, a jak sama widzisz zarówno tu czy na nastku ludzie ubóstwiają Ciebie i Twoje opowiadania 😀
lilijka:)
Vikka przeczytalam calosc za jednym zamachem i nie moge uwierzyc w jaki stan mnie wprowadzasz swoimi fabułami. Naprawde malo jest takich ksiazek przy ktorych zaluje ze widze koniec a u Ciebie ciagle spotykam sie z odczuciem tesknoty, zarowno za dalszymi wydarzeniami jak i za postaciami ktore maja to co lubie. Wiesz ze tworzysz facetow o charakterze mojego zyciowego idealu. Co ja bym dala zeby takiego Matta albo Sebastiana spotkac w swoim zyciu :p . Fakt w jednym miejscu popelnilas blad osobowy- zamiast napisac w 1 osobie ujelas to w 3 … ale nie ma rzeczy idealnych a wrecz lepiej unikac idealow. Apeluje zebys wyslala ktores swoje opowiadanie do wydawnictwa, bo naprawde kolokwialnie to ujmujac robisz dobra robote 🙂
Miye
Gdzie błąd? Jeżeli mi powiesz, to poprawię. Ja po raz pierwszy pisałam coś w pierwszej osobie, a nie jako narrator wszechwiedzący. Taki eksperyment. Bardzo dziwnie mi się pisało. Może napiszę w ten sposób coś jeszcze…
Ogólnie dzięki za krytykę, zarówno tą pozytywną jak i negatywną! Jeżeli chodzi o Sebastiana to mnie irytował, tak bardzo jak tylko fikcyjna postać może działać na nerwy, no ale oczywiście masz rację, to taka inna wersja Matta, jak zwykle zresztą. Jestem ciekawa co w takim razie sądzisz na temat Błękitnego Marzenia, bo tam był z kolei taki mój ideał.
IRRESA
Teraz się troszkę rozpiszę Vicky… 😉 No to zaczynam mój nuuudny wywód na temat Twojego opowiadania! 🙂 A więc tak. Po pierwsze : chciałabym Ci zwrócić uwagę na to, że wyraz j. polski pisze się z małej litery, a wyraz Wigilia z dużej! O tym zawsze pamiętaj :-). Po drugie : moim skromnym zdaniem ostatnia „część” wyszła ci jakby „na siłę”! Przynajmniej ja odno9szę takie wrażenie. Po trzecie : jak mam być szczera to NIENAWIDZĘ opowiadań o sponsoringu! ;( Ta historii a wywołała we mnie dużo negatywnych emocji, ale i przyniosła ulgę. Bo w końcu fajnie się skończyła i wyszło całkiem nieźle… ( napisałam całkiem ;)) To tyle… Pamiętaj o tym. Pozdrawiam Cię i życzę sukcesów w pisaniu!!! 😉
Miye
Dobrze, że wreszcie coś Ci się nie spodobało. Ile można słuchać mało konstruktywnych pochwał? Na orty nie zwracaj uwagi. Ja to czytam jak trochę poleży, żeby wyrzucić to z głowy i wtedy dopiero wszystko poprawiam.
To opowiadanie, to mój eksperyment – przede wszystkim pisanie w pierwszej osobie, nigdy dotąd tego nie robiłam. Tematyka też jest dla mnie nowa – smutna i przykra jak tu ujęłaś. Wreszcie coś nie koniecznie tylko pogodnego i błahego. Tyle, że nie mogłam się powstrzymać przed happy endem! Świat jest wystarczająco ponury, nie trzeba mu szarości twórczością własną dodawać!
IRRESA
WOW… Zarąbiste opowiadanie… 🙂 Ale mimo wszystkiego czuję to samo co Emilka. Nienawidzę tego cholernego Sebastiana!!!! Ach…
IRRESA
Hmm… Ciekawe, ciekawe… 🙂 Nie mogę się doczekać dalszych części! Mam nadzieję, że szybko je opublikujesz. Życzę Ci abyś dokończyła tą opowieść, bez najmniejszych problemów!!! 😉