
Dawne błędy w Story Lake
Lucy Score ma ten dar, że potrafi wciągnąć czytelnika w świat małego miasteczka już od pierwszych stron. „Dawne błędy w Story Lake” to romans z humorem, iskrzącą chemią między bohaterami i rodzinnymi tajemnicami, które sprawiają, że historia nie opiera się wyłącznie na relacji głównej pary. Jest lekko, zabawnie, momentami wzruszająco, a do tego bardzo klimatycznie. Dokładnie tak, jak lubię.
O czym jest książka?
Zoey Moody jest agentką literacką, która po zawodowym trzęsieniu ziemi opuszcza Manhattan i trafia do małego miasteczka w Pensylwanii. Nie planuje zostać tam na zawsze. Wręcz przeciwnie — chce odbudować karierę, stanąć na nogi i wrócić do wielkiego świata wydawniczego. Na razie jednak jej konto bankowe świeci pustkami, więc Zoey zaczyna wyprzedawać designerską garderobę i szuka sposobu, by znowu ruszyć do przodu.
Na jej drodze staje Gage Bishop. Przystojny, poważny, poukładany. Pracuje w kancelarii prawniczej, pomaga w rodzinnej firmie budowlanej, mieszka w przebudowanej stodole i ma golden retrievera, który najwyraźniej uważa, że przestrzeń osobista jest pojęciem czysto teoretycznym. Gage marzy o stabilizacji, rodzinie i żonie. Zoey z kolei najchętniej uciekłaby od zobowiązań szybciej, niż zdążyłby wypowiedzieć słowo „związek”.
Ta dwójka naprawdę nie mogłaby się bardziej różnić. On szuka czegoś stałego, ona chce tylko chwili zapomnienia. Problem w tym, że jedna noc potrafi skomplikować więcej niż niejeden długi związek.
Moja opinia i przemyślenia
Najbardziej lubię w książkach Lucy Score to, że jej bohaterowie mają charakter. Nie są tylko ładnym tłem dla romansu, ale ludźmi z emocjami, lękami, przeszłością i całym zestawem drobnych dziwactw. Zoey jest uparta, błyskotliwa i czasem irytująca w ten najlepszy, komediowy sposób. Gage z kolei ma w sobie spokój, odpowiedzialność i ten typ ciepła, który od razu dobrze działa na fabułę.
Ich relacja iskrzy od początku. Dialogi są zabawne, tempo przyjemne, a napięcie między bohaterami wyczuwalne właściwie od pierwszych spotkań. Podobało mi się też to, że autorka nie zapomina o tle. Story Lake ma swój klimat, mieszkańców, rodzinne powiązania i sekrety, które dodają całości głębi. Dzięki temu książka nie jest jedynie prostą historią o przyciągających się przeciwieństwach.
Dużym plusem jest humor. Taki naturalny, sytuacyjny, bez wciskania żartów na siłę. Do tego pies Gage’a kradnie sceny z urokiem godnym czworonożnej gwiazdy. Całość czyta się bardzo szybko, z uśmiechem i tym przyjemnym poczuciem, że człowiek chętnie zostałby w Story Lake na dłużej.
Podsumowanie
„Dawne błędy w Story Lake” to bardzo udany romans dla tych, którzy lubią małe miasteczka, rodzinne tajemnice, bohaterów z temperamentem i relacje pełne przekomarzania. Lucy Score ponownie dostarcza historię, która poprawia nastrój, wciąga i daje dokładnie tę porcję emocji, jakiej oczekuję od dobrej obyczajowo-romantycznej lektury. Lekka, zabawna, ciepła i naprawdę przyjemna książka na wieczór.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:









