
Genetyczna księga umarłych. Darwinowska refleksja
Sięgnęłam po książkę bez wielkich oczekiwań. Ot, kolejna popularnonaukowa pozycja o ewolucji. Jednak podczas lektury przepadłam. Tytuł wciąga od pierwszych stron i robi to w sposób, który naprawdę zaskakuje. Bez akademickiego zadęcia. Bez poczucia, że trzeba „znać się na rzeczy”, żeby nadążyć.
O czym jest książka
Punktem wyjścia jest bardzo sugestywna metafora: każde żywe stworzenie to księga. A dokładniej – archiwum dawnych światów, zapisanych w genach, ciele i zachowaniu. Dobór naturalny działa tu jak cierpliwy rzeźbiarz, który przez miliony lat dłubie w szczegółach: umaszczeniu, budowie kości, sposobach poruszania się, a nawet w naszych dolegliwościach.
Rozdziały prowadzą czytelnika od obserwacji zwierząt, przez ich zachowania, aż po poziom molekularny DNA. Pokazują zarówno arcydzieła ewolucji, jak i jej osobliwe „niedoskonałości”, które wcale nie są błędami, lecz efektem kompromisów. Po drodze rozprawiają się z krytyką perspektywy genowej i rzucają prowokacyjne pytanie o geny jako kolonię współpracujących pasożytów. Brzmi dziwnie? Tym lepiej.
Moja opinia i przemyślenia
Jestem zachwycona. Zupełnie szczerze. To jedna z tych książek, które zmieniają sposób patrzenia na świat, nawet jeśli wcześniej wydawało się, że „już coś się o ewolucji wie”. Richard Dawkins ma niezwykły talent do wyciągania wielkich historii z drobnych szczegółów. Z kukułczego jaja, z bólu pleców, z pustynnego kamuflażu jaszczurki.
Ogromną zaletą jest też styl. Przystępny, klarowny, momentami błyskotliwy. Nawet trudniejsze zagadnienia nie przytłaczają, bo autor tłumaczy je spokojnie, na przykładach, bez popisywania się erudycją. Książkę czyta się z przyjemnością, a nie z obowiązku.
Na osobne wyróżnienie zasługują ilustracje. Nie są dodatkiem „dla ozdoby”, ale realnym wsparciem dla treści. Pomagają zrozumieć procesy, które trudno byłoby sobie wyobrazić wyłącznie na podstawie tekstu. Dzięki nim całość jest jeszcze bardziej spójna i angażująca.
Podsumowanie
„Genetyczna księga umarłych” to książka mądra, inspirująca i bardzo wciągająca. Popularnonaukowa, ale bez spłycania tematu. Po lekturze inaczej patrzy się na zwierzęta, na ludzi, na własne ciało. Każdy organizm zaczyna jawić się jako nośnik historii zapisanej przez miliony lat ewolucji. Lekturę zdecydowanie polecam i to nie tylko fanom biologii. Nadaje się dla każdego!
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:










