Duchy Umar艂ych #08

W nocnym powietrzu rozleg艂 si臋 przera藕liwy krzyk. Amy usiad艂a na 艂贸偶ku, bardzo szybko oddychaj膮c. Otworzy艂a oczy, ale obraz kt贸ry mia艂a pod powiekami nie znikn膮艂. Teraz m臋偶czyzna, z sin膮 blizn膮 na szyi, sta艂 w jej o艣wietlonym 艣wiat艂em ulicznej latarni, pokoju. W k膮cie natomiast siedzia艂 ma艂y ch艂opiec. Patrzy艂 na m臋偶czyzn臋 z prawdziwym wyrzutem. Kiedy si臋 poruszy艂, Amy spostrzeg艂a, 偶e drobne cia艂o mia艂 zupe艂nie zmasakrowane. Zadr偶a艂a. To musia艂o sta膰 si臋 przed chwil膮.

Do pokoju wszed艂 Gadriel. Zapali艂 g贸rne 艣wiat艂o. Usiad艂 na 艂贸偶ku przy wpatruj膮cej si臋 w pustk臋 dziewczynie. Strach i dezorientacja natychmiast min臋艂y, wystarczy艂a sama jego obecno艣膰. Dalej jednak widzia艂a odwiedzaj膮ce jej pok贸j duchy. Czu艂a, 偶e zrobi艂aby wszystko za w艂asne miejsce. Przestrze艅, do kt贸rej one nie mia艂yby dost臋pu.

– Co widzisz? 鈥 spyta艂 cicho ch艂opak, przygl膮daj膮c si臋 jej uwa偶nie.

Amy wzdrygn臋艂a si臋 mimowolnie. Wiedzia艂a, 偶e b臋dzie dr膮偶y艂 tak d艂ugo, a偶 nie odpowie.

– To chyba nasz s膮siad z do艂u 鈥 mrukn臋艂a niech臋tnie. 鈥 Powiesi艂 si臋. Wnioskuj臋, 偶e uprzednio skatowa艂 na 艣mier膰 swojego synka, poniewa偶 on tak偶e siedzi w k膮cie.

W tym momencie us艂yszeli zbli偶aj膮ce si臋, policyjne syreny. Amy wsta艂a. Narzuci艂a na pi偶am臋 szar膮, dresow膮 bluz臋. Razem wyszli na balkon. Policja zatrzyma艂a si臋 pod ich kamienic膮. Przyjecha艂a tak偶e karetka pogotowia. Z budynku wyprowadzono zrozpaczon膮 kobiet臋. Ratownicy wynie艣li na noszach dwa martwe, przykryte zielonkawym p艂贸tnem cia艂a. Gadriel zaprowadzi艂 Amy z powrotem do 艣rodka. Wzdrygn臋艂a si臋 na widok zbli偶aj膮cego si臋 do niej ducha. Wiedzia艂a, 偶e teraz b臋dzie tutaj ju偶 zawsze, a ona wcale nie chcia艂a si臋 do niego przyzwyczaja膰. Gadriel w艂膮czy艂 telewizor. Wybra艂 pierwsze z brzegu DVD i w艂膮czy艂 film. Wiedzia艂 jak marne s膮 szanse na to, 偶e dziewczyna jeszcze tej nocy za艣nie. Usiedli na kanapie, a ona bez s艂owa wtuli艂a si臋 w jego rami臋, staraj膮c si臋 skupi膰 na komediowym serialu.

~ 鈾 ~ 鈾 ~ 鈾 ~

Dopiero nad ranem Amy zapad艂a w kr贸tki, niespokojny sen. Kiedy si臋 obudzi艂a, Gadriela ju偶 przy niej nie by艂o. P艂yta z serialem sko艅czy艂a si臋 ju偶 dawno temu i teraz telewizor 艣nie偶y艂 z nieprzyjemnym szumem. Dziewczyna przeci膮gn臋艂a si臋 ziewaj膮c po prawie nieprzespanej nocy. Rozejrza艂a si臋 po pokoju. Widma w dalszym ci膮gu tu tkwi艂y, tylko w 艣wietle dnia, jakby odrobin臋 bardziej zno艣ne, wyblak艂e. Mimo to Amy mia艂a ochot臋 uciec. Widzie膰 duchy os贸b zmar艂ych dawno temu, takich, kt贸rych si臋 nigdy nie zna艂o, to zupe艂nie co innego ni偶 zobaczy膰 s膮siada 鈥 psychopat臋 i jego zamordowanego synka. Wyrzut i smutek w oczach martwego dziecka by艂y dla Amy niemal nie do zniesienia. Podesz艂a do wie偶y i w艂膮czy艂a na ca艂y regulator muzyk臋. W jej rytmie zacz臋艂a si臋 my膰 i ubiera膰. Musia艂a zrobi膰 cokolwiek, 偶eby nie zwariowa膰.

Kiedy do mieszkania wr贸ci艂 Gadriel, zasta艂 j膮 le偶膮c膮 na pod艂odze, z w臋glem w d艂oni, szkicuj膮c膮 dziwnego, ba艣niowego ptaka. Z radia w艂膮czonego na ca艂y regulator unosi艂y si臋 d藕wi臋ki piosenki 鈥濸arty In The U.S.A鈥, Miley Cyrus. Ch艂opak skrzywi艂 si臋 niemi艂osiernie. Podszed艂 do wie偶y i wy艂膮czy艂 j膮 zdecydowanym ruchem.

– Ej! 鈥 zaprotestowa艂a Amy, podnosz膮c na niego wzrok.

– Nienawidz臋 tego wycia 鈥 mrukn膮艂 鈥 poza tym i tak wychodzimy.

– Dok膮d idziemy? 鈥 spyta艂a entuzjastycznie dziewczyna, w tym momencie odda艂aby wszystko, 偶eby st膮d wyj艣膰, a zw艂aszcza za to, 偶eby nie by膰 w tym miejscu po zmroku.

– Zobaczysz 鈥 odpowiedzia艂 jej oboj臋tnym g艂osem Gadriel.

Wyszli razem przed dom. Zaskoczona dziewczyna podesz艂a za ch艂opakiem do ciemnozielonego samochodu terenowego. Otworzy艂 jej drzwi. Ciekawo艣膰 z偶era艂a j膮 od 艣rodka, ale o nic nie pyta艂a. Po kwadransie jazdy Gadriel skr臋ci艂 na nowo wybudowane osiedle. Zaparkowa艂 za strze偶on膮 przez stra偶nika bram膮. 呕贸艂te, niskie domki, sprawia艂y sob膮 przyjemne wra偶enie – nawet pokryte grub膮 pierzyn膮聽艣niegu. Weszli do jednego z czteropi臋trowych budynk贸w. Nowoczesn膮 wind膮 wjechali na sam膮 g贸r臋. Ch艂opak otworzy艂 ostatnie w korytarzu drzwi, wpuszczaj膮c Amy do niedawno uko艅czonego mieszkania. Rozejrza艂a si臋 po nim zaciekawiona.

– Dlaczego tu jeste艣my?

– Od dzisiaj tu mieszkamy 鈥 odpowiedzia艂 z przekornym u艣miechem. 鈥 To nowo wybudowane osiedle. W pobli偶u nie by艂o 偶adnych cmentarzy, sprawdza艂em. Wcze艣niej ros艂o tu zborze.

Z ulgi Amy niemal zakr臋ci艂o si臋 w g艂owie. Rzeczywi艣cie, na terenie ca艂ego osiedla, nie dostrzeg艂a 偶adnej, zamazanej sylwetki. Ogarn臋艂a j膮 rado艣膰, 偶e nie b臋dzie musia艂a tam wi臋cej wraca膰. Z piskiem, niczym ma艂a dziewczynka, rzuci艂a si臋 Gadrielowi na szyj臋, oplataj膮c go w pasie nogami. Przytrzyma艂 j膮 w powietrzu, pozwalaj膮c dziewczynie na takie wybryki.

– Fajnie, 偶e jeste艣 zadowolona 鈥 mrukn膮艂 sadzaj膮c j膮 na szerokim parapecie.

– Tu jest cudownie! 鈥 stwierdzi艂a entuzjastycznie Amy, zsuwaj膮c si臋 na ziemi臋, by ponownie zwiedzi膰 mieszkanie.

Dwie niewielkie sypialnie, salon z aneksem kuchennym, ca艂kiem spora 艂azienka, a wszystko to pachn膮ce zupe艂n膮 nowo艣ci膮. 呕adnej historii, przesz艂o艣ci, ani jednej 艣mierci! Wymarzone miejsce, zw艂aszcza wtedy, kiedy urz膮dz膮 je tak, 偶e stanie si臋 ich w艂asne.

– Doskonale, wi臋c rozumiem, 偶e jeste艣 gotowa da膰 mi co艣 w zamian? 鈥 spyta艂 podchwytliwie Gadriel, tym swoim kusz膮cym g艂osem, 艣wiadcz膮cym o tym, 偶e znowu zaplanowa艂 co艣 bardzo, ale to bardzo z艂ego.

Amy zatrzyma艂a si臋 w p贸艂 kroku. Spojrza艂a na niego lekko skonsternowana, ale r贸wnie偶 nie kryj膮c w艂asnej ciekawo艣ci.

– Co takiego?

– Zbli偶a si臋 Nowy Rok 鈥 o艣wiadczy艂, jak zwykle ostentacyjnie pomijaj膮c 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia. 鈥 Co by艣 powiedzia艂a na to, gdyby uda艂o nam si臋 zepsu膰 Sylwestra niemal ca艂emu miastu? 鈥 mrukn膮艂 kusz膮co.

– Brzmi interesuj膮co 鈥 przyzna艂a szczerze dziewczyna.

– Wi臋c b臋dziesz mia艂a w tym sw贸j udzia艂? 鈥 upewni艂 si臋 dla porz膮dku.

– A spodziewa艂e艣 si臋 czegokolwiek innego? 鈥 Amy obdarzy艂a go uroczym u艣miechem, wracaj膮c do przerwanych, starannych ogl臋dzin nowego mieszkania.

– Oczywi艣cie, 偶e nie 鈥 odpar艂 cicho, jakby m贸wi艂 wy艂膮cznie do siebie.

Opar艂 si臋 plecami o szeroki, bia艂y parapet, z drwi膮cym u艣miechem na ustach obserwuj膮c zachwycon膮 dziewczyn臋.

The End

Vicky

Troch臋 nie艣mia艂a, zawsze odrobin臋 rozkojarzona i najcz臋艣ciej w czym艣 g艂臋boko zaczytana. Kocha fantastyk臋 i kultur臋 Japonii. Z zami艂owaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczaj膮cych j膮 ludzi. Opr贸cz bloga (przez zupe艂ny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawi膰 swojego linka w komentarzu, 偶ebym r贸wnie偶 mog艂a odwiedzi膰 Twoj膮 stron臋!

0 Comments

  1. Odpowiedz

    Rozpr贸wacz

    22 czerwca 2011

    troch臋 dziwne, i偶 Amy smuci si臋 z powodu 艣mierci s膮siad贸w, podczas gdy 艣mier膰 rodziny specjalnie jej nie poruszy艂

  2. Odpowiedz

    IRRESA

    22 czerwca 2011

    Rozpr贸wacz, Ty bystra istoto ludzka :
    Ona nie kocha艂a swojej rodziny, a p贸藕niej i tak nie widzia艂a ich duch贸w.
    Za to widzia艂a duchy s膮siad贸w i biedne zakatowane dziecko, dlatego by艂o jej smutno. Tak s膮dz臋…

    Vicky – przera偶aj膮ce! *u艣miech* Biedny ch艂opczyk…

  3. Odpowiedz

    Miye

    22 czerwca 2011

    Po rodzicach nie by艂o jej smutno, bo nie mia艂o po czym. Tutaj zreszt膮 te偶 zaryzykowa艂abym stwierdzenie, 偶e si臋 ich bardziej ba艂a, ni偶 przejmowa艂a z ich powodu w inny spos贸b.

  4. Odpowiedz

    IRRESA

    22 czerwca 2011

    Czyli nie do ko艅ca wysz艂o mi wyt艂umaczenie… :<

    • Odpowiedz

      Rozpr贸wacz

      22 czerwca 2011

      no ale po tym co prze偶y艂a strach przed za艣wiatami ( z wyj膮tkiem w艂asnej 艣mierci, kt贸ra oddzieli艂a by j膮 od Gab… Gadriela) wydaje si臋 troch臋 nie na miejscu

  5. Odpowiedz

    mlodad

    22 czerwca 2011

    a mnie ciekawi inna rzecz… mianowicie gdzie艣 na pocz膮tku opowiadania by艂o powiedziane 偶e tylko ona go widzi (tj. Gadriela)… a teraz ju偶 wszyscy?? bo chyba gdzie艣 zgubi艂am w膮tek kiedy to si臋 zmieni艂o czy mo偶e nie by艂o o tym wspomniane;)
    bu藕ka

    • Odpowiedz

      Rozpr贸wacz

      22 czerwca 2011

      Ona widzia艂a skrzydlatego Gadriela, wszyscy inni widzieli tylko przystojnego ch艂opaka

      • Odpowiedz

        Miye

        22 czerwca 2011

        Przy waszej dw贸jce, Tobie i Irresie, to ja ju偶 w og贸le nie musz臋 si臋 udziela膰. Jak Wy mnie dobrze rozumiecie. *smile*

        mlodad: mo偶e pomin臋艂a艣 kt贸re艣 opowiadania? przecie偶 on i w sklepie si臋 udziela艂 i na imprezach… to nie jest jego pierwszy raz…

  6. Odpowiedz

    mlodad

    22 czerwca 2011

    a ju偶 sobie przypominam;D dzi臋ki hehe bo gdzie艣 mi to umkn臋艂o…
    opowiadania czytam wszystkie;) no co艣 Ty gdzie bym 艣mia艂a jakie艣 pomin膮膰!!:) pzdr

  7. Odpowiedz

    IRRESA

    22 czerwca 2011

    A mnie co艣 ol艣ni艂o : jak awansowa艂am na Twojego rzecznika prasowego ( czy jako艣 tak! XD ) to kim by艂am wcze艣niej? *u艣miech*
    To 藕le, 偶e si臋 tak udzielamy… Wi臋kszo艣膰 ludzi nie lubi jak wsz臋dzie jestem. ; / Nale偶ysz do „wi臋kszo艣ci?!”

  8. Odpowiedz

    mlodad

    22 czerwca 2011

    irresa: bardzo dobrze 偶e si臋 udzielasz… dzi臋ki Tobie i innym co pisz膮 a nie tylko czytaj膮…wszystko tu 偶yje;)
    normalnie uwielbiam Was;D

    • Odpowiedz

      Miye

      28 czerwca 2011

      popieram, ja te偶! (to znaczy uwielbiam Was)

  9. Odpowiedz

    IRRESA

    23 czerwca 2011

    A Ty mlodad, jeste艣 taka cicha…
    I tak Ci臋 kocham! *u艣miech*

  10. Odpowiedz

    mlodad

    24 czerwca 2011

    cicha… hmmm mo偶e dlatego 偶e ja jednak wol臋 zosta膰 przy czytaniu ni偶 pisaniu;D
    dzi臋x i vice versa;))) *bu藕ka*

  11. Odpowiedz

    IRRESA

    24 czerwca 2011

    Mlodad – *kiss*

  12. Odpowiedz

    IRRESA

    30 czerwca 2011

    Oj Vicky, ja te偶 popieram. Uwielbiam Was wszystkich, a Ciebie najbardziej… O! *kiss*

  13. Odpowiedz

    IRRESA

    10 sierpnia 2011

    A tak w og贸le to jak si臋 na schizofreni臋 choruj臋 to potem si臋 oboj臋tnieje! O! Po prostu wszystkie odczucia do os贸b bliskich si臋 wypalaj膮. ( z Gadrielem, Amy tak nie ma… ale o to ju偶 mniejsza. )
    W og贸le Vicky oni jej przecie偶 do ko艅ca nie wyleczyli, wi臋c, chyba za ma艂y nacisk na t臋 jej chorob臋 nak艂adasz. Albo ja czego nie chwytam.

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS