Delirium – Lauren Oliver

Date
cze, 15, 2012

Miłość to choroba, która trawi ludzkość od wieków. Jej objawy są przerażające, a skutki opłakane. Człowiek kochając nie może być szczęśliwy. Jednak nareszcie wynaleziono na to delirium lekarstwo. Prosty zabieg, który pozbawia człowieka uczuć i wreszcie pozwala mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Magdalena (w skrócie Lena) ma siedemnaście lat. Z niecierpliwością wyczekuje swojej osiemnastki, bo jest to termin, kiedy zastosować można cudowne remedium. Jej rodzina okryła się niesławą, ponieważ jej matka okazała się odporna na leczenie. Nie potrafiła i nie chciała przestać kochać, a potem odeszła. „Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.” – mówiła sześcioletniej córce. Przyjaciółka Leny, Hana, ma jednak zupełnie inny pogląd na życie. Przed wyleczeniem chce robić rzeczy szalone, nielegalne, a w większość z nich wciąga koleżankę. Ponieważ nie istnieje miłość, małżeństwa są ustalane przez rząd. Specjalna komisja dobiera ludzi w pary, na podstawie ich inteligencji, zainteresowań, wyglądu i pozycji społecznej. Podczas takiego właśnie egzaminu, dzieje się coś, czego istnienia Lena nigdy by się nie spodziewała. Działa ruch oporu, zapędzając do laboratorium stado krów. Dopiero teraz dziewczyna zaczyna wierzyć w istnienie ludzi, którzy nie boją się miłości, a wszystko zupełnie się zmienia, kiedy pewnego dnia doświadcza jej sama.

Pierwszym co przychodzi mi na myśl, kiedy wspominam powieść, jest słowo „okrutna”. Taka właśnie moim zdaniem była treść „Delirium”. Do tego mogłabym jeszcze dodać melancholijna, smutna, bolesna, pełna żalu i przykrych zdarzeń. Niewiele w książce było miejsca na wesołe rzeczy, ale jednak, to chyba właśnie dzięki temu, te pełne nadziei, radosne, przepełnione uczuciami fragmenty, najgłębiej wbiły się w moją pamięć. Niektóre były naprawdę piękne.

Społeczeństwo przedstawione przez Lauren Oliver żyje w totalitarnym państwie, w którym ludzie muszą przestrzegać rygorystycznych zasad. Karą za łamanie prawa i sympatyzowanie z ruchem oporu, jest śmierć lub potrójny wyrok dożywocia, w przerażających lochach, które dzieci w szkole podstawowej muszą zwiedzać ku przestrodze na przyszłość. Co gorsza, zdarzają się przypadki, gdy osobom, wraz z miłością, odbierane jest poczucie odpowiedzialności i wtedy, z zimną krwią, rodzice zabijają swoje nowonarodzone dzieci, gdy na przykład przeszkadza im to, że płaczą. Kto chciałby żyć w takim świecie?

Miłość to choroba, ale kiedy Lena poznała Aleksa, przekonała się, że nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, by być chora. Ich uczucie rozwija się powoli, stopniowo. Z czasem nabierają do siebie nawzajem zaufania. Spędzają razem pełne szczęścia chwile. Problem w tym, że on nigdy nie poddał się zabiegowi, jest chłopakiem, żyjącym nielegalnie, na granicy prawa. Natomiast ona, wyleczona ma zostać już niedługo… Ile wtedy znaczył będzie dla niej Alex?

Książka na czytelniku wywiera naprawdę duże wrażenie. Pisana jest z punktu widzenia głównej bohaterki, Magdaleny. Dziewczyna przez całą powieść zadaje sobie pytanie czym są miłość i szczęście. Jest jednak pogodzona ze swoją rolą w społeczeństwie, a buntować zaczyna się dopiero pod wpływem silnych uczuć. Podobało mi się to, że Lena nie jest pod żadnym względem niesamowita, specjalnie utalentowana, czy niezwykle piękna. To zwyczajna osoba, można by powiedzieć, że pospolita, a jednak, trafia na kogoś, kto widzi w niej tą wyjątkowość. Lauren Oliver wielokrotnie stara się przekazać, że każdy zasługuje na szczęście, czasami jednak trzeba na nie ciężko zapracować.

Dzieło składa się również z wielu pięknych cytatów. Powieść jest dobrze napisana, a uczucia Leny zostały umiejętnie i bardzo ekspresywnie przedstawione. Akcji jest w książce nieco mniej, chociaż nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Nawet pościgów, rodem z sensacyjnych filmów, w „Delirium” nie zabraknie. Jest to książka, po którą warto sięgnąć, jeżeli czytając, pragnie się coś poczuć.

Lekturę „Delirium” polecam jako powieść psychologiczną. Zachęcam do przeczytania książki również wszystkich zakochanych i tych, którzy nie rozumieją czym jest miłość. Lauren Oliver udało się napisać dzieło, które nadaje się dla niemal każdego. Jest to twórczość posiadająca głębie, a „Delirium” to tytuł jak najbardziej godny uwagi.

Tekst stanowi oficjalną recenzję dla portalu wSzczecinie.pl.

Serdecznie dziękuję!

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=8c0u7GfzYVE]

Vicky

11 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Isadora

    15 czerwca 2012

    Mam straszną ochotę na tę książkę, intrygująca fabuła:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Odpowiedz

    Nevermore

    16 czerwca 2012

    Niedawno przeczytałam i całkiem mi się podobało:)
    P.S. Graficznie Twój blog jest nieziemski!

  3. Odpowiedz

    Immora

    18 czerwca 2012

    Bardzo chętnie bym przeczytała, ale to kolejna książka z tych “must have”, których pewnie nigdy nie zdobędę 😛

  4. Odpowiedz

    Sylwia

    25 czerwca 2012

    Książka jest super! Ostatnio przerzuciłam się na antyutopie: Deklaracja, Igrzyska śmierci itp. Taki mały fijoł 🙂
    Pozdrawiam
    Sylwia

  5. Odpowiedz

    wiki

    25 czerwca 2012

    Nie czytalam jeszcze książki jednak słyszałam o niej naprawdę wiele (same pozytywy). W ksiegarni spotkałam się również z opisem i okładką. Opis interesujący, okładka chanakterystyczna a recenzja również nie jest negatywna. Myślę, że każdy miłośnik historii miłosnych jak i fantastyki powinien zadbać o to aby mieć z tą książką do czynienia.

  6. Odpowiedz

    FlowerPowerxD

    27 czerwca 2012

    MUSZĘ ją przeczytać.;D

  7. Odpowiedz

    Lilien

    1 lipca 2012

    Mam! Czytam! I wciąga od pierwszego zdania!
    Niedlugo recenzja i u mnie =]
    Pozdrawiam, Lilka xD

  8. Odpowiedz

    Abigail

    2 lipca 2012

    Naprawdę bardzo chcę przeczytać tę książkę. :3 Świetna recenzja. ^^

  9. Odpowiedz

    Gosiarella

    2 lipca 2012

    Książka zajmuje wysoką pozycje na liście “dp przeczytania”. Uwielbiam antyutopie, więc nie mogłabym jej sobie odpuścic 😉

  10. Odpowiedz

    Angie Wu

    2 lipca 2012

    Też niedawno przeczytałam tę książkę i również bardzo mi się podobała. Sama dystopia jest tu przedstawiona w interesujący sposób, ale nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że wszystkie te cytaty, o których wspomniałaś, to fikcyjne wypowiedzi, nawet z Biblii. Kawał świetnej roboty! Wkurzyłam się nie na żarty, bo zakończenie w takim momencie to zbrodnia. Nie mogę się doczekać kolejnej części, a Tobie polecam “Siedem razy dziś” tej samej autorki. Można się wzruszyć!

  11. Odpowiedz

    Ariel

    22 grudnia 2015

    Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy sięgnąć po ta powieść. Brzmi zachęcająco 🙂

Leave a comment

Najnowsze Patronaty


  • Wiedzmy-Kijowa
  • lonely-heart
  • nastepca-tronu

Ostatnie Recenzje

  • Ogromne okno