Wilki Lokiego – Kelley Armstrong, Melissa Marr

Date
wrz, 19, 2013

wilkilokiegoProzę Kelly Armstrong znam jedynie ze zbiorów opowiadań, twórczości Melissy Marr natomiast nie miałam jeszcze okazji poznać w ogóle. Zachęcona dobrą jakością wypuszczanych na rynek przez nowe wydawnictwo Uroboros książek bez wahania sięgnęłam po „Wilki Lokiego”. Przyznam szczerze, że gdy po otworzeniu przesyłki z powieścią zobaczyłam z tyłu okładki target książki – wiek dziewięć plus – zrobiło mi się trochę przykro, ponieważ nie tego się spodziewałam. Zwłaszcza wziąwszy pod uwagę poprzednie pozycje wydawnictwa. Oczywiście postanowiłam dać „Kronikom Blackwell” swoją szansę. W końcu niejednokrotnie udało mi się trafić na wyśmienitą twórczość dla dzieci jak choćby seria „Baśnioborów” Brandona Mulla.

Wszyscy mieszkańcy Blackwell w Południowej Dakocie mają za przodków któregoś z legendarnych wikingów. Jedni są potomkami Lokiego, olbrzymiego boga z mitologii nordyckiej, który mógł przybierać postacie różnych zwierząt, inni natomiast Thora, boga burzy i piorunów. Legenda wikingów głosi, że nadejdzie koniec świata, zwany Ragnarok. Powstrzymać natomiast mogą go jedynie bogowie. Inaczej ziemia spłonie, gwiazdy zgasną, a świat zaleje wielkie morze. Co jednak gdy bogów zabraknie? Czy koniec świata uda się powstrzymać ich potomkom?

Głównymi bohaterami książki jest trójka pomysłowych i bystrych nastolatków – znający na pamięć całą nordycką mitologię Matt oraz jego przyjaciele Fen i Laurie. Dzielą ich zwaśnione rody, łączy ta sama pasja. Nie zdają sobie nawet sprawy, jak bardzo zdobywana z takim zapałem wiedza może okazać się przydatna. Wszystkie znaki wskazują na to, że zbliża się koniec świata – Ragnarok. Nie ma znaczenia jak w naszej rzeczywistości wydaje się to być nieprawdopodobne. To, że w coś nie uwierzysz, wcale nie znaczy, że nie istnieje. Bardzo szybko zaciera się granica pomiędzy mitami i legendami, a zwyczajnym, teraźniejszym światem.

Powieść czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Najgorszą jej wadą jest chyba to, że tom jest zbyt krótki, a na końcu jakby się urywa. Pozostawia uczucie niedosytu i zmusza czytelnika do czekania na dalszą część. Pisarskiemu duetowi udało się stworzyć historię godną uwagi i poświęcenia jej naszego czasu. To ciekawa, pełna dobrego humoru przygoda, magiczna i niebanalna. To pozycja nadająca się zarówno dla młodszych jak i starszych, ponieważ trzymając ją w rękach ciężko się nudzić. Mitologia nordycka została przedstawiona dobrze – w ciekawy i nie narzucający się sposób. Bohaterowie są interesujący, mają swoje charakterki i trudno ich nie polubić. Wracając do moich uwag ze wstępu – może świat nie jest aż tak intrygujący, jak barwna rzeczywistość stworzona przez Brandona Mulla, ale do książki z pewnością warto zajrzeć. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał takiej decyzji żałować.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nastek

logo

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Zostaw mi swój link w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

1 Comment

  1. Odpowiedz

    Irena Bujak

    20 września 2013

    Mam ją w planach, choćby dlatego, że później podsunę ją siostrzeńcowi, który ku mej radości zaczyna również czytać. A ta, wydaje mi się, że mi się spodoba 😉

Leave a comment

Ostatnie Recenzje

Mara Dyer: Przemiana – Hodkin Michelle

W krainie legend – gra na spostrzegawczość

Marriage Toxin ♥ TOMY #01 – #02

Moje szczęśliwe małżeństwo

Najpopularniejsze Artykuły