
NA KOCIĄ ŁAPĘ
Jak wiele w życiu może zmienić jeden, przygarnięty z ulicy kot? Dla Subaru Mikazuki, introwertycznego autora kryminałów, zmienił dosłownie wszystko — całe jego postrzeganie świata. „Na kocią łapę” to przemyślana, pięknie narysowana i ciekawie opowiedziana seria, która rozgrzeje nawet najbardziej zatwardziałe serce.
Zarys fabuły
Bohater szuka domów dla kociąt, które przygarnął. Jest zdeterminowany, ale poproszenie właścicieli pobliskich sklepów o rozwieszenie u siebie plakatów adopcyjnych go przerasta. Szybko jednak okazuje się, że sąsiedzi sami proponują pomoc, a introwertyczny pisarz po raz pierwszy czuje, że naprawdę jest otoczony serdecznymi ludźmi — „Więzi, których nie widać, a jednak są prawdziwe”. Jego dom odwiedza coraz więcej ludzi, a on sam coraz bardziej tych wizyt wyczekuje i powoli przestaje uciekać od towarzystwa.
Moja opinia i przemyślenia
Kreska w mandze jest delikatna, przejrzysta i pełna ciepła. Nie przytłacza nadmiarem szczegółów, za to świetnie oddaje codzienny, spokojny rytm historii. Szczególnie dobrze wypada mimika bohaterów — zarówno wycofanego Subaru, jak i Haru, której kocie reakcje potrafią rozbroić jednym spojrzeniem. Rysunki mają w sobie dużo uroku, ale bez przesłodzenia. Proste kadry, miękkie twarze, subtelne emocje i zabawne kocie pozy sprawiają, że całość czyta się lekko i bardzo przyjemnie. To kreska idealnie dopasowana do mangi typu „okruchy życia” — ciepła, uważna i sympatyczna.

Również sama historia do mnie przemawia. Jest urocza i pełna ciepła, a jednocześnie wiele w niej prawdy. Tak jak na początku robił to główny bohater wiele osób po prostu egzystuje zamiast żyć i nawet nie wiem, jak łatwo mogłyby to zmienić. Bardzo podoba mi się ten koncept. Oczywiście bez Haru nie byłoby tej historii i to ona kradnie najwięcej uwagi czytelnika.
Podsumowanie
„Na kocią łapę” to manga cicha, ciepła i bardzo kojąca. Opowiada o samotności, wychodzeniu do ludzi i więziach, które rodzą się czasem zupełnie niepozornie, zaczynając się od jednego przygarniętego kota. Jej bohater stopniowo otwiera się na innych, a Haru wnosi do jego życia chaos, czułość i coś, czego wcześniej bardzo mu brakowało. To historia, która pokazuje, że czasem naprawdę niewiele potrzeba, żeby zacząć żyć odrobinę pełniej. Wystarczy ktoś, kto pojawi się obok. Nawet jeśli ten ktoś ma cztery łapy, koci charakterek i absolutnie żadnego szacunku do ludzkich planów.
Egzemplarze recenzenckie otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:










Ania
Podoba mi sie ten dwuznaczny tytul, ale historia tez jest ciekawa
Alice
Brzmi fantastycznie! Uwielbiam takie klimaty 💕
SimplyUnrivalled
Koty zawsze fajne 🙂