Drżenie – Maggie Stiefvater

Mroźna zima, wilki, las. Lato i ludzkie życie. Przeplatające się pory roku. Niezwykła codzienność. Natomiast gdzieś pośrodku tego wszystkiego – mała dziewczynka w czerwonym sweterku. Smutek, ból i łzy. Poświęcenie. Miłość. Wszystko ma swoją cenę, jak jednak można walczyć z tym, kim się jest?

Grace jest zwyczajną dziewczyną, może tylko trochę bardziej samodzielną od rówieśniczek, ale to dlatego, że rodzice poświęcają jej zbyt mało uwagi. Kiedy była mała, w bardzo mroźną zimę, wilki zwlekły ją z huśtawki i kąsając zaciągnęły do lasu. Tyle, że jeden z nich nie pozwolił stadu zrobić dziewczynce krzywdy… Od tego czasu drapieżniki są pasją i miłością Grace. Poświęca im większość swoich myśli, wsłuchuje się w ich wycie, a długie zimowe wieczory spędza przed domem, wyczekując na to, kiedy na skraju lasu pojawi się wilk. Nie jakiś zwyczajny drapieżnik. Jej wilk – zwierzę o niesamowitych, żółtych oczach.

Sam to chłopak ze smutną przeszłością. Właściwie nie jest nieszczęśliwy. Problem polega na tym, że jego życie nie jest normalne. Gdy przemija lato, a powietrze staje się zimne, jego ciało przechodzi transformację. Chłopiec staje się wilkiem. Czy to magia, choroba czy eksperyment naukowy? Co za różnica? Ważne, że w końcu nadejdzie taki rok, w którym wilk, mimo nadejścia lata, a wraz z nim ciepłych promieni słonecznych, nie odzyska już swojego człowieczeństwa.

Rodzina, przyjaciele – wszyscy mają swoje prywatne życie i własne zmartwienia. W książce Maggie Stiefvater ludzie są różni, zupełnie jak w prawdziwym świecie. Tym egoistycznym zależy jedynie na rozwiązywaniu swoich problemów, nie zwracając uwagi na koszty, inni starają się sobie nawzajem pomagać. Stado wilków tworzy rodzinę. Troszczą się o siebie nawzajem, zacierając w umyśle pamięć o złych chwilach z poprzedniego życia. Nie na każdym jednak można polegać, nie każdemu ufać. Czasami cena, jaką się za to płaci jest zbyt wysoka. Czy jednak wszystkie sprawy wyglądają tak, jak je postrzegamy?

Powieści o wilkołakach powstały setki, co więc w „Drżeniu” jest takie wyjątkowe? Właściwie to chyba wszystko. Mimo, że ludzie rzeczywiście w historii zmieniają się w wilki, to jednak są to zwierzęta, nie żądne krwi, nadprzyrodzone istoty. Dodatkowo każda stworzona przez autorkę postać ma swoją bolesną, pełną smutku historię. Bohaterowie chcą się uwolnić od przeszłości. Każdy na swój sposób szuka tego, co może dać mu szczęście.

Książka jest pełna poezji. Naprawdę ładnych fragmentów – zarówno takich zaczerpniętych z klasycznych dzieł, jak i ułożonych przez samą autorkę. Narracja w powieści jest pierwszoosobowa, ale nie obejmuje tylko jednego punktu widzenia. Całość podzielona jest na krótkie (czasami naprawdę bardzo krótkie – bo nawet kilkuzdaniowe) rozdziały, jedne opisują akcję oczami Grace, a inne Sama. Wydanie książki jest ładne, korekta i tłumaczenie bardzo dobre. Powieść liczy sobie 455 stron.

Maggie Stiefvater mieszka na wsi, w Wirginii, wraz z mężem i dwójką dzieci. Jej pisarstwo zostało określone jako „muzykalne, magiczne i niemal promieniujące romantycznością (…) idealne, żeby podbić bystre umysły i poetyckie serca”. I jak krytycznie by do jej powieści nie podchodzić, to naprawdę ciężko się z tym nie zgodzić. Autorka używa zwyczajnego języka, nie rzuca wydumanymi frazesami, a jednak jej słowa są pełne barw i bez trudu, jeżeli ma się choć odrobinę wyobraźni, można przenieść się w opisywane przez nią miejsca. Tworzy literaturę pełną bólu, smutku i tęsknoty, a jednocześnie ciepłą i po brzegi wypełnioną miłością. Jej słowa bez trudu docierają do ludzkich dusz i serc.

Właściwie nie sądziłam, że „Drżenie” może mnie zachwycić. Spodziewałam się, że książka będzie jedną z wielu. Różniła się jednak tak bardzo, czytało się ją tak dobrze, że w dalszym ciągu jestem pod jej czarem. Amerykańskiego „High School” w powieści nie znajdziecie, więc jeżeli na tym wam zależy, nie próbujcie nawet szukać. Książka jest cudownym dowodem na to, że wałkowane do znudzenia tematy takie jak wampiry i wilkołaki, również mogą być w dalszym ciągu świetną podstawą wspaniałej lektury. Jestem przekonana, że powieść wniesie w życie czytelnika znacznie więcej niż tylko czystą rozrywkę i z pewnością warto po nią sięgnąć. „Drżenie” to nie płytkie romansidło, a książka, która zostawia po sobie ślad.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Wilga oraz portalowi Secretum

0 Comments

  1. Odpowiedz

    Aga

    16 lutego 2012

    Właśnie czytam. Świetne! 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS