Drugie podejście – Christine Ricco

Pogodna opowieść o nowych początkach i pokonywaniu własnych słabości. 

Drugie podejście

Podczas letnich upałów lubię sięgać po lekkie, wciągające powieści, które pozwolą mi się odprężyć i miło spędzić wolny czas. Czy sięgnięcie po reklamowaną w ten właśnie sposób książkę „Drugie podejście” było strzałem w dziesiątkę?

Zarys fabuły

Shane uważa, że zmarnowała swój czas na studiowanie w Nowym Jorku. Powodów miała wiele, ale najważniejszymi z nich było podążanie za oczekiwaniami rodziców, zamiast za swoimi własnymi oraz spędzanie czasu w samotności, na oglądaniu serialów, zamiast zdobywania przyjaciół. Los jednak uśmiechnął się do niej i podarował jej kolejną szansę, a dziewczyna jest zdeterminowana, by tym razem jej nie zmarnować. Leci do Londynu, by studiować na wymarzonym kierunku kreatywnego pisania, znaleźć przyjaciółki oraz chłopaka. Czy w końcu uda się jej spełnić swoje marzenia? 

Moja opinia i przemyślenia

Pierwszym co przyciągnęło mnie do powieści była okładka. Uważam, że jest idealna. Lekkie, akwarelowe rozmycia, samotna dziewczyna na tle miasta, odpowiednio dobrane barwy, to wszystko wręcz krzyczało do mnie, żebym koniecznie przeczytała ten tytuł podczas tegorocznych wakacji. 

Christine Ricco ma lekkie pióro i przyjemny sposób pisania, niestety jednak moim zdaniem nie stworzyła niczego szczególnie odkrywczego. Prościej mówiąc, trochę się lekturą wynudziłam. Sam pomysł na powieść jest moim zdaniem bardzo interesujący. Dlatego (oprócz zauważenia uroczej okładki) właśnie po nią sięgnęłam. Autorce jednak zabrakło jakiegokolwiek pomysłu na poprowadzenie fabuły. W powieści nie ma też ani grama podejścia psychologicznego. Wiele wątków i wydarzeń jest bardzo naciąganych. Jak już przydarzy się coś ciekawszego, to od razu dana scena przypomina mi się z filmu młodzieżowego, który oglądałam jakiś czas temu. Naprawdę trudno tu o jakiekolwiek zachwyty. 

Bohaterowie również nie ratują sytuacji. Shane z założenia miała być nieśmiała i zahukana, na kartach powieści jednak jest postacią, której wszystko przychodzi zbyt łatwo. Natomiast jej pierwsze zauroczenie niemalże od razu przeradza się w uwielbienie i wielką miłość. Zabrakło tu jakiegokolwiek dreszczyku emocji. Za to bez wątpienia jest to dobrze napisana (pod względem stylistyki i warsztatu) książka. Lubię książki dla młodzieży, ale nie tym razem. 

Podsumowanie

Drugie podejście” to debiut literacki i tytuł, który naprawdę ma spory potencjał, niestety zupełnie niewykorzystany. Jest to doskonały przykład na to, że nie wystarczy popracować nad swoim warsztatem literackim, by napisać ciekawą książkę. Niestety tym razem lektura mnie zawiodła. 

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

25 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Ciekawska Magdalena

    28 czerwca 2020

    W upały zimny napój j lekka książka to idealne orzezwienie

  2. Odpowiedz

    Sylwia B

    29 czerwca 2020

    Zaciekawiłaś mnie opisem fabuły, a tu taki klops.

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 lipca 2020

      Niestety mnie skusiła okładka i właśnie ten wciągający opis.

  3. Odpowiedz

    Małgorzata Ostrowska

    29 czerwca 2020

    Rzomawiałam ostatio z koleżanką o tej ksiazece i też mówiła mi, że czuła lekki niedostyt.

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 lipca 2020

      Ja po prostu, nie owijając w bawełnę, nieźle się wynudziłam.

  4. Odpowiedz

    Aleksandra Załęska

    29 czerwca 2020

    Masz rację, okładka przyciąga wzrok, chętnie sięgnę pi tę pozycję 🙂

  5. Odpowiedz

    Karolina Kosek

    29 czerwca 2020

    byłam przekonana, że to Twoje drugie podejście do książki 😉 chwytliwy tytuł i fajna okładka. Warto sięgnąć, nawet i dwa razy 😉

  6. Odpowiedz

    Dominika

    29 czerwca 2020

    Szkoda, że ksiązka jest słaba jakościowo.

    • Odpowiedz

      Vicky

      29 czerwca 2020

      Właśnie jakościowo jest dobra, gorzej z zainteresowaniem czytelnika 🙂

  7. Odpowiedz

    Katarzyna Krasoń

    29 czerwca 2020

    Chociaż ciekawie piszesz, ta książka nie jest zupełnie w moim typie. Ale okładka jest przepiękna !

  8. Odpowiedz

    Malwina

    30 czerwca 2020

    Kurcze jak cie zawiodła to chyba sobie ją odpuszczę.. chyba że kiedyś będzie okazja.

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 lipca 2020

      Wiadomo, że ile ludzi, tyle gustów i każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie, również na temat książek, jeśli tylko ma ochotę. Moje opinie maja na celu tylko i wyłącznie zaoszczędzić czytelnikom czas – szczególnie, że rynek wydawniczy dosłownie tonie pod stertami nowości.

  9. Odpowiedz

    Paulina Kwiatkowska

    30 czerwca 2020

    Szkoda, że tym razem jesteś zawiedziona. Raczej się na nią nie skuszę.

  10. Odpowiedz

    Anna Londowska-Kaźmierczak

    30 czerwca 2020

    Może być fajna książka, tak na poprawę humoru i podbudowanie się. Chętnie bym ją przeczytała.

  11. Odpowiedz

    Drusilla

    30 czerwca 2020

    Okładka genialna! Szkoda, że z treścią już nieco gorzej :/

  12. Odpowiedz

    wiola

    1 lipca 2020

    Może taki był zamysł autorki, ze ma być lekka i przyjemna.

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 lipca 2020

      Takich książek nie oceniam negatywnie 😉 ta niestety była po prostu nudna…

  13. Odpowiedz

    Kasia ChicByKate

    1 lipca 2020

    Szanuje uczciwe i szczere recenzje, mimo że wydawnictwo sprawiło Ci prezent. Ja myślę, że mimo słabej oceny, to na pewno ktoś lub któraś z Nas skusi się na nią, leżąc leniwie pod parasolką we własnym ogrodzie lub na plaży. Pozdrawiam

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 lipca 2020

      Wiesz, z mojego punktu widzenia to nie zupełnie tak wygląda i prezent jest tu złym określeniem. Książka od wydawnictwa nie jest prezentem, a formą zapłaty za wykonaną pracę (przeczytałam ją, sfotografowałam, napisałam co o niej myślę). Dla wydawnictwa jest to natomiast tańsza forma reklamy i dotarcia do szerszego grona czytelników.

      Oczywiście abstrahując od tego, że akurat tym razem książkę otrzymałam w ramach współpracy z księgarnią internetową, nie wydawnictwem 😉 (i tu faktycznie tej konkretnej księgarni od czasu do czasu zdarzało się wysyłać do blogerów prezenty w postaci ich firmowych eko toreb, kubków lub koszulek – takie miłe, dodatkowe podziękowanie za stałą współpracę).

  14. Odpowiedz

    krystynabozenna

    1 lipca 2020

    Latem też czytuję takie lekkie książki, dla relaksu 🙂

  15. Odpowiedz

    Ania

    2 lipca 2020

    Ech, już mnie wstępem zachęciłaś, bo ja lubię takie książki o „drugiej szansie na życie marzeń”, ale ciąg dalszy recenzji… Hm, no ja od kilku lat nie czytuję beletrystyki, bo wydaje mi się, że albo ktoś odgrzewa te same kotlety, albo ma ograniczoną wyobraźnię. Tym bardziej dziękuję za szczerość, bo jeszcze bym po nią poleciała do sklepu i zniechęciła się na kolejne kilka lat 😉

  16. Odpowiedz

    Radosna - Książki jak narkotyk

    3 lipca 2020

    Zgadzam się co do okładki. Szkoda, że potencjał w pełni nie został wykorzystany. Jest to bardzo krzywdzące kiedy idzie się za czyimiś marzeniami, a nie swoimi.

    Książki jak narkotyk

  17. Odpowiedz

    Irena Bujak

    3 lipca 2020

    Oj, takie nie wykorzystane potencjały bolą najbardziej. 🙁

  18. Odpowiedz

    Bookendorfina Izabela Pycio

    4 lipca 2020

    Zazwyczaj bywa odwrotnie, jest świetny pomysł na fabułę, ale brakuje warsztatu pisarskiego. Ale i tak się zdarza, tym niemniej cieszy, że pojawiła się autorka, która może stworzyć jeszcze coś, co będzie przyjemnie się czytało, a przy tym chętnie podążało za scenariuszem zdarzeń i przesłaniami. 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS