Blask – Alexandra Adornello

Wielu pisarzy ma swoją własną wizję nieba i piekła, którymi bardzo opisowo dzieli się z czytelnikami. Tak samo postąpiła również Alexandra Adornello, która stworzyła dość oryginalny obraz aniołów. Wiele faktów zgadza się z wierzeniami różnych religii, a jednocześnie, jej niebiańskie istoty są aż nadto podobne do zwyczajnych ludzi.

Bethany, z której punktu widzenia pisana jest książka, to bardzo młoda anielica. Wraz ze swoim rodzeństwem – archaniołem Gabrielem i serafinem Ivy – została wysłana na Ziemię, żeby poprawić panujące w małym miasteczku nastroje. Aniołowie uważają, że wszelakie nieszczęścia spotykające tamtejszych ludzi, są dziełem demonów. Bethany jednak różni się od innych przedstawicieli swojej szlachetnej rasy. Podczas gdy Gabriel i Ivy kochają całą ludzkość i nie postrzegają człowieka jako jednostkę, ona jest znacznie bardziej uczuciowa, przywiązuje się do ludzi, posiada przyjaciół i zakochuje się w zwyczajnym chłopaku. Taki związek jest surowo zakazany, ale nawet gdyby parze udało się wygrać z całą niebiańską radą, na ich drodze stoją jeszcze siły zła.

Zacznę od tego, co bardzo nie podobało mi się w książce. Po pierwsze, jako powieść młodzieżowa, uważam, że nie powinna ona w tak wyraźny sposób propagować seksu piętnasto-szesnastolatków. Wiadomo, że już w naszym pokoleniu przestał to być temat tabu, ale jednocześnie też sądzę, że nie powinno się do niego dodatkowo zachęcać. Drugą rzeczą, która przeszkadzała mi podczas czytania, były swojego rodzaju dłużyzny. Wszystko pięknie, autorka do treści podeszła bardzo literacko, ale uważam, że z opisami i przemyśleniami własnymi na różne tematy, nie należy przesadzać. Stają się one po prostu w pewnym momencie zwyczajnie nudne. Trzecim natomiast i chyba największym minusem była sama osoba Bethany. Jak na miłą siedemnastolatkę, charakter, osobowość i poglądy miała idealne. Jednak jak na anielicę, która jakby nie patrzeć nie jest istotą ludzką, była zbyt zwyczajna. Poza niewiedzą i brakiem podstawowych informacji na temat subkultur, slangu oraz elektroniki, tak naprawdę nic nie wyróżniało jej z tłumu. Może jeszcze wyjątkowa, podkreślana co drugą stronę, uroda… To również mniej więcej w połowie książki zaczęło mnie drażnić.

Skoro wymieniłam już wady, z czystym sumieniem mogę przejść do tych cech pozytywnych. Było ich na szczęście na tyle dużo, że książkę jak najbardziej określić mogę jako godną przeczytania. Przede wszystkim fabuła jest całkiem nieźle pomyślana. Ma wiele braków, ale jednocześnie zachowuje pewną logikę i nic w niej nie razi. Akcja natomiast jest ciekawa i gdy czytelnik myśli, że to do końca będzie tylko zakazany romans, autorka jeszcze niejednokrotnie go zaskoczy. Mnie samej chyba najbardziej podobał się motyw „stadka dziewczyn” podążającego krok w krok śladami Gabriela. Był po prostu uroczy. Postać Xaviera natomiast ma ciekawą przeszłość i historię, co tchnęło w jego osobę nieco realizmu i życia. Najbardziej udany jednak moim zdaniem okazał się Jake, nawet mimo iż osobiście nie przepadam za bohaterami ściśle określonymi – stojącymi po jednej stronie barykady i zadeklarowanymi jako „ci dobrzy” lub „ci źli”. Niezwykle cenię sobie w fabule możliwość błędnych wyborów i przeróżne odcienie szarości. Tu mi tego nieco zabrakło.

Styl i język jakim posługuje się Alexandra Adornetto jest przejrzysty i łatwy w odbiorze, a że tłumaczenie również wyszło udane, to tekst książki do przeczytania zachęca sam w sobie. Autorka ma również niezwykły talent do ubierania uczuć w słowa. Niemal czułam w powietrzu tą magię i iskry, które pojawiały się pomiędzy bohaterami. Szkolne życie również zna z pierwszej ręki, więc rzeczywistość i nastoletni świat tworzy wręcz perfekcyjnie. Jeżeli ktoś lubi tego typu klimaty, okraszone nieco nutką fantastyki, to powieść jest jak najbardziej dla niego.

„Blask” został napisany naprawdę ładnie. Talentu jego twórczyni z pewnością nie brakuje. Mimo zasadniczych wad, jakie posiada książka jestem zadowolona, że ją przeczytałam i z przyjemnością sięgnę po drugą część. Sądzę, że powieść, wśród tych kilku nieuniknionych banałów, niesie ze sobą również sporo wartości i widać w niej wiele ciepła oraz dobroci. To taka przyjemna lektura, w której doszukać możemy się ciszy przed burzą. Punktowi kulminacyjnemu wartkości akcji z pewnością nie brakuje. Na niektóre rzeczy należałoby przymknąć oko, ale do przeczytania i tak serdecznie zachęcam.

O autorce słów kilka

Alexandra Adornetto to pisarka bardzo młoda. Urodziła się w kwietniu 1992 roku. Miała zaledwie czternaście lat, gdy w Australii ukazała się pierwsza napisana przez nią powieść „The Shadow Thief”, po której szybko opublikowano dwie kolejne książki jej autorstwa. Ta nadzwyczaj utalentowana młoda dziewczyna jest córką pary nauczycieli języka angielskiego, a także wielką miłośniczką książek. Mieszka na stałe w Melbourne. Powieść „Blask”, początek nowej trylogii i międzynarodowy debiut Adornetto,  ukazała się w USA jesienią 2010 roku, natychmiast zdobywając wielką popularność i trafiając na listę bestsellerów „New York Timesa”. Prawa do jej wydania nabyło kilkanaście wydawnictw z całego świata. W Polsce w 2011 roku ukazała się nakładem wydawnictwa Bukowy Las, natomiast w 2012 pojawiła się druga część nosząca tytuł „Hades”.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia.

0 Comments

  1. Odpowiedz

    Immora

    12 lipca 2012

    Nie wiem czemu, ale jestem sceptycznie nastawiona do tak młodo debiutujących pisarek 😉 A nie, wiem czemu, to wszystko przez Katarzynę Berenikę Miszczuk, której pierwsza książka, którą czytałam to był jeden wielki grafomański bubel 😛 Dlatego raczej do wcześniejszych pozycji tej autorki nie sięgnę, ale ta no… te wady trochę przeważają dla mnie szalę.

  2. Odpowiedz

    S.

    12 lipca 2012

    Dla mnie Blask jest kolejnym grafomańskim bublem. Na pewno nie sięgnę po kolejną część.

  3. Odpowiedz

    Miłośniczka Książek

    12 lipca 2012

    brzmi zachęcająco 🙂

  4. Odpowiedz

    inka144

    10 sierpnia 2012

    „Blask” autorstwa pani Adornetto czytałam na początku lipca. Nie będę ukrywałam, że to niesamowita okładka przyciągnęła moją uwagę na tyle, bym sięgnęła po książkę. Gdybym pozostała tylko z opisem, jestem przekonana, że na pewno bym po nią nie sięgnęła. Wolę literaturę poważną i klasyczną. „Duma i uprzedzenie”, „Wichrowe wzgórza” czy „Szkarłatna litera”, a nie kolejne paranormal romance. Ale wzięłam „Blask” do ręki i nie zawiodłam się. Jak pisałam w mojej recenzji na LC: „Alexandra Adornetto zaskoczyła mnie tak barwną i pięknie napisaną powieścią. Gdy sięgałam po „Blask”, nie byłam pewna, czy jest to książka dla mnie. Wydawało mi się, że wyrosłam już z aniołków(…)”. Cóż, książka naprawdę mnie wciągnęła. Podobało mi się to, jaka była Bethany. Z jednej strony bezmyślnie narażała siebie, Xaviera oraz Ivy i Gabriela, ale z drugiej strony… Ona tak bardzo walczyła o prawo do miłości i szczęścia na ziemi. Chciała czuć, marzyć, kochać. I w zasadzie udało jej się to. Byłam pewna, że zdradzi chłopakowi swoją tajemnicę, a on ją zaakceptuje. Myślę, że to było takie piękne. Romantyczna chwila, w której prawda wychodzi na jaw, a on wciąż akceptuje ją taką, jaka jest. Potrafi o tym rozmawiać, żartować. Nie ukrywa swoich odczuć związanych z tym, że Bethany jest istotą z nieba. Taaak, „Blask” pani Adornetto bardzo mi się podobał. 😉 Masz rację, książka ma swoje wady, ale ma też swoje zalety. Uważam, że to dobra pozycja, by oderwać się od szarej rzeczywistości. Nie mogę się doczekać drugiej części, po którą z całą pewnością sięgnę.
    PS. Czy ty też miałaś wrażenie, że książka w pewien sposób podobna jest do „Upadłych” Kate Lauren ? Bo ja przez cały czas czytając „Blask” nie mogłam odeprzeć się wrażeniu, że już coś podobnego kiedyś czytałam 😉
    Pozdrawiam 😉

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS