Balerina

Każdy ma moc spełniania swoich marzeń

Kolejne animacje stają się coraz dziwniejsze, coraz bardziej uciekają od tradycji. Niektórzy producenci starają się stworzyć nowoczesną historię, promującą zupełnie inne wartości niż te od pokoleń przekazywane dzieciom. „Balerina” to jednak zupełnie inna opowieść. Baśń, w której powracają te najpiękniejsze, zawsze aktualne wartości.

reżyseria: Eric Summer, Eric Warin
gatunek: komedia animowana, przygodowy
produkcja: Francja
premiera: 20 stycznia 2017 (Polska)

Jedenastoletnia Felicja, wychowanka domu dziecka, marzy o tym by tańczyć. Od zawsze chciała zostać baleriną. Wydawać by się mogło, że nigdy nie spełni tego marzenia. Pełna wiary jednak  zabiera najlepszego przyjaciela i wspólnie uciekają do Paryża. Tam bez powodzenia próbuje się dostać do szkoły baletowej. Ostatecznie jednak udaje jej się osiągnąć cel, gdy podszywa się pod zamożną Kamilę i zajmuje należne jej miejsce.

Niezwykle ucieszył mnie powrót starego i wyświechtanego, ale jednak zawsze aktualnego motywu. Wystarczy mieć marzenia, mierzyć wysoko i ciężko pracować, by osiągnąć upragnione cele. „Balerina” to historia o przyjaźni, miłości (ale nie romantycznej), ale przede wszystkim o pasji. Baśń udowadnia, że dzięki ciężkiej pracy i wierze we własne możliwości, można osiągnąć naprawdę wiele. Oczywiście dobrze jest mieć również nieco szczęścia.

Za choreografię w filmie odpowiadają Aurelie Dupont I Jeremie Belingard, gwiazdy Opery Paryskiej. Nic więc dziwnego, że wszystko zostało dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni Francuzi pokazali klasę.

Klimat animacji jest cudowny. Przenosimy się do Paryża, w którym powstaje Wieża Eiffela (około 1889 roku). Na tym tle pojawiają się trójwymiarowe, ślicznie animowane i genialne pod względem graficznym postacie. Żeby tego było mało wszystkie mają swoje niezastąpione charakterki, a przedstawiony świat nie jest czarnobiały, tylko mieni się setkami barw. Ogromnie spodobało mi się założenie, że w tej historii (tak jak w prawdziwym życiu) nie ma złych osób (no może poza jednym, niechlubnym wyjątkiem). Wszyscy jawią się w odcieniach różnej tonacji szarości (główna bohaterka popełnia błędy, jej nowi przyjaciele bywają gburowaci, a starzy wrogowie okazują serce).

Dawno nie byłam tak bardzo oczarowana żadną nową baśnią. Film „Balerina” wywarł  na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Od samego początku zaprzyjaźniłam się z intrygującymi bohaterami i z przyjemnością śledziłam ich poczynania. Uważam również, że Felicja, to bohaterka na której mogą wzorować się małe dziewczynki. Przez cały czas ciężko pracuje, jest bystra i uprzejma, ale jednocześnie nie pozbawiona dziecięcego uroku, pomysłów na psoty i poczucia humoru. Potrafi również przyznać się do swoich błędów, przeprosić i pracować nad poprawą. Ogromnie ją polubiłam.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam! Animowany film „Balerina” jest cudowny! Ostatnią baśnią, którą byłam tak bardzo zachwycona byli „Zaplątani”. Przez długie siedem lat żadnej produkcji nie udało się tak bardzo mnie oczarować.

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

5 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Edyta

    29 maja 2017

    Nie słyszałam o tej baśni. A po Twoim opisie chętnie ją zobaczę. Bardzo lubię bajki i od czasu do czasu rzucam na nie okiem 🙂 Muszę przyznać, że czasem trafiają się prawdziwe perełki.

  2. Odpowiedz

    Foszek

    30 maja 2017

    Wahałem się czy obejrzeć ten film, dziękuję za rozwianie wątpliwości. Od czasu Zaplątanych była jeszcze jedna zdecydowanie warta polecenia baśń – Piękna i bestia. Oczywiście nie ta ostatnia, która, przynajmniej u mnie, pozostawiła głęboki niesmak i obrzydzenie (jak można było tak zniszczyć klasycznego Disneya). Polecam wersję francuską z 2014 roku na podstawie oryginalnej, nieprzesiąkniętej disneyowskim przesładzaniem, wersji.

  3. Odpowiedz

    Magda M. blog

    30 maja 2017

    Zapowiada się świetnie, sama chciałabym obejrzeć!

  4. Odpowiedz

    bagienny

    31 maja 2017

    Hmm nie poszedłem do kina na ten film z tego powodu, który poruszyłaś w leadzie – są dziwne te baśnie. Btw. co Cię urzekło w Zaplątanych – imo to mocno przekombinowana bajka, w której główny motyw gdzieś się gubi po 30 minutach.

  5. Odpowiedz

    ula mamonik.pl

    12 czerwca 2017

    Byłam z córami – i były zachwycone. Fajny film – o ponadczasowej wartości 🙂 Bez stworów potworów – tylko taka zwyczajna historia o niezwykłych dokonaniach. Polecam każdemu kto jeszcze nie widział

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS