
Sznurki starej marionetki
„Sznurki starej marionetki” Małgorzaty Węglarz to powieść, która od pierwszych stron roztacza wokół siebie aurę dusznej tajemnicy. Autorka sięga po motywy gotyckie, łączy je z kryminałem i thrillerem psychologicznym. Wszystko spaja eleganckim, nieco staroświeckim językiem. Efekt? Książka, którą trudno sklasyfikować, a jeszcze trudniej odłożyć na półkę przed poznaniem zakończenia.
O czym jest książka
Głównym bohaterem jest René Cavalier – fotograf zmarłych, który po utracie pracy przyjmuje posadę grabarza na miejskim cmentarzu. To miejsce, pełne ciszy i sekretów, szybko staje się osią wydarzeń. Równolegle do miasta powraca Henry von Gradner, wybitny skrzypek, wraz ze swoją siostrą Emmą. Ich rodzinny dom przypomina teatr marionetek – pełen niedopowiedzeń, pęknięć i skrywanych dramatów. Od momentu przyjazdu rodzeństwa zaczynają ginąć kolejni mieszkańcy, a bale i spotkania towarzyskie zostają brutalnie przerwane aktami zemsty. W tle przewijają się pytania o los rodziców Emmy i Henry’ego oraz o to, co naprawdę dzieje się na cmentarzu, kiedy zostają tam tylko grabarze i umarli.
Moja opinia i przemyślenia
To powieść, w której klimat jest wszystkim. Każde zdanie zdaje się nasycone mrokiem, każde słowo rezonuje z poczuciem grozy i melancholii. Tempo akcji jest powolne, wręcz ostrożne, ale to właśnie sprawia, że lektura przypomina uczestnictwo w misterium. Autorka prowadzi fabułę tak, aby czytelnik miał poczucie nadciągającej nieuchronności. Postacie są wyraziste i pełne kontrastów – René, który traktuje śmierć jak codzienność, Emma o eterycznej, niemal nadrealnej aurze, czy Henry, rozdarty między muzyką a rodzinnymi demonami. Motyw marionetek działa tu niezwykle sugestywnie. Bohaterowie uwikłani są w sznurki przeszłości, które prowadzą ich w stronę tragedii.
Mocną stroną powieści jest język – bogaty, plastyczny, poetycki, a jednocześnie precyzyjny. Nie znajdziemy tu przypadkowych scen. Każda służy budowaniu atmosfery, każda odsłania kolejny fragment symbolicznej układanki. To nie jest literatura, którą „pochłania się” w biegu – wymaga skupienia, ale daje w zamian wrażenie obcowania z dziełem wyjątkowo dopracowanym.
Podsumowanie
„Sznurki starej marionetki” to mroczny kryminał z nutą gotyckiej grozy, który zostaje w głowie długo po zakończeniu. To historia o traumie, winie i więzach, z których trudno się wyzwolić. Jeśli lubicie powieści pełne symboli, melancholijnej atmosfery i napięcia narastającego strona po stronie – ta książka jest dla Was. Wciąga, przeraża, fascynuje. Thriller z duszą, jakiego nie spotyka się często.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:
Wędrówki po kuchni
Książka nasycona mrokiem zdecydownie do mnie przemawia 🙂
Wędrówki po kuchni
Bardzo sobie cenię książki w której autor dba o bogaty język. Pozycja ciekawa 🙂