Podarunek śmierci – Bree Despain

Date
paź, 22, 2012

„Podarunek śmierci” to już trzeci, ostatni tom, serii stworzonej przez Bree Despain. Wielu pisarzy, zamiast wymyślić własny świat i rządzące się nim prawa, sięga do znanych i dawno już utartych źródeł. Tak było i w tym wypadku. Autorka postanowiła opisać znane nam wszystkim świetnie wilkołaki. Tylko czy zrobiła to sztampowo, naśladując i powielając wzorce? Otóż nie. Stworzone przez Bree Despain wilki to coś zupełnie innego i nowego!

W poprzednim tomie Daniel, ratując Grace, został zamieniony w białego wilka. Nie był jednak w stanie odzyskać swojej normalnej postaci. Dziewczyna się jednak nie poddaje. Za wszelką cenę chce go wyleczyć z tej dziwnej klątwy. Do pomocy zgarnia grupę wilkołaczych chłopców – byłych podopiecznych Caleba, ojca Daniela o złym i morderczym usposobieniu. Wspólnymi siłami próbują odnaleźć jeden z księżycowych kamieni. Kiedy jednak Grace wpada na trop i wydaje jej się, że jest już blisko rozwiązania problemu, wybucha magazyn, do którego dziewczyna na poszukiwania posłała swojego ojca. Pastor ląduje w szpitalu, w stanie krytycznym i nic się już chyba nie da zrobić…

Grace przez niemal całą powieść walczy z uwięzioną wewnątrz niej bestią. Głos szepcze jej, różne rzeczy. Twierdzi, że to co się stało, to jej wina. Oskarża również innych i sprawia, że dziewczyna czuje złość. To w najmniejszym stopniu nie pomaga w rozwiązywaniu problemów. Z dnia na dzień sytuacja staje się tylko gorsza i gorsza. Na szczęście dziewczyna ma przyjaciół (i oczywiście Daniela). Którzy wierzą w nią bez zastrzeżeń i gotowi są pomóc jej w każdej sytuacji.

Książka jest wciągająca i pełna akcji. Nie ma w niej zastojów. Bohaterowie również się zmieniają. Grace już nie jest tą samą, małą, zagubioną dziewczyną, która chce tylko dla wszystkich jak najlepiej. Życie nauczyło ją jak być twardą. Zaczęła też wreszcie rozumieć postępowanie i motywacje swojego ojca. Daniel również się zmienił. Stał się odpowiedzialny i nauczył się, jak nie ranić dziewczyny, którą kocha. W tym tomie również było kilka przyprawiających o szybsze bicie serca scen zazdrości, tym razem jednak nie zostały stworzone z czystej głupoty zaangażowanych w nie bohaterów.

Powieść z pewnością należy do tych wielowątkowych. Nie można również narzekać na mnogość postaci. Na dodatek wszystkie są rozbudowane, ciekawe i żyją własnym życiem (choć oczywiście całość i tym razem skupia się wokół Grace). Fabuła zawiera w sobie wiele szokujących niespodzianek, a zwieńczona została całkiem udanym zakończeniem. „Podarunek śmierci” to z pewnością książka, którą warto przeczytać, a jestem przekonana, że zrobi to z przyjemnością każdy, kto wcześniej połknął dwa poprzednie tomy.

Na wydanie jak zwykle nie ma co narzekać. Tu Galeria Książki niemal zawsze spisuje się na medal. Kusząca okładka o przyjemnej fakturze. Skrzydełka, które zapobiegają zaginaniu się rogów. Dobre tłumaczenie i edycja tekstu. Po przeczytaniu z przyjemnością taką książkę odstawia się na półkę, gdyż niewątpliwie posiada również swoje walory estetyczne, a to miłę uzupełnienie intrygującej treści.

Stworzoną przez Bree Despain trylogię jak najbardziej polecam. To ciekawy, nie sztampowy romans paranormalny, z którego bohaterami bardzo łatwo się zżyć. Jest to powieść, którą trudno odłożyć, kiedy już zacznie się czytać. Bardzo lubię takie lekkie, ciekawe książki i oby więcej tego typu dzieł trafiło w moje ręce. Przeczytać polecam, bo naprawdę warto.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Nastek

(a przede wszystkim Endru, bezpośrednio dzięki któremu otrzymałam książkę)!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

3 komentarze

  1. Odpowiedz

    inka144

    23 października 2012

    Książka jest na mojej liście “chcę przeczytać”, ale chyba raczej nie prędko po nią sięgnę, bo jeszcze nie czytałam części drugiej. Na razie jestem po pierwszej części, która mi się podobała 🙂

  2. Odpowiedz

    Nada

    23 października 2012

    Jestem bardzo ciekawa finału historii Grace i Daniela. Po Twojej recenzji ciekawość jeszcze bardziej mnie zżera. 😉 Muszę koniecznie przeczytać “Podarunek śmierci”.
    Pozdrawiam.

  3. Odpowiedz

    Jasmine

    2 listopada 2012

    Zapoznanie się z tą trylogią zawsze odkładałam na później, ale dzięki Twojej recenzji nabrałam wreszcie ochoty, by zacząć ją czytać. Może wreszcie się skuszę:)

Leave a comment

Najnowsze Patronaty


  • Wiedźmy Kijowa

Ostatnie Recenzje



Najpopularniejsze Opowiadania


  • Broken Visions

    Broken Visions

    Zbliżała się wiosna, czas kwitnących wiśni, ale w tym roku było wyjątkowo chłodno i deszczowo. Sayuri odnosiła wrażenie, że to najgorszy dzień jej życia. Właściwie, …Czytaj dalej »
  • Jak w Bajce

    Jak w Bajce

    Stałam przed budynkiem mojej nowej szkoły. Był środek marca, a ja dopiero teraz miałam zacząć drugi semestr. Liceum imienia świętego Franciszka samo w sobie nie …Czytaj dalej »
  • Córka Demona

    Córka Demona

    Gabriela nie bawiła się dobrze. Wieczór okazał się kompletną porażką. Jarek z którym tutaj przyszła pewnie teraz wymiotował gdzieś w kącie. Czemu właściwie się z …Czytaj dalej »
  • Kropla Łez

    Kropla Łez

    Siedziałam skulona na podłodze, w rogu pokoju. Plecami opierałam się o zimną ścianę. Czułam się tak cholernie samotna, jak nigdy dotąd. Przez całe swoje życie …Czytaj dalej »
  • Akademia

    Akademia

    Nie miałam ochoty tu być. Nigdy nie chciałam znaleźć się w tej szkole, ale mój ojciec miał na ten temat inne zdanie. Akademia wojskowa, według …Czytaj dalej »
  • Deja Vu

    Deja Vu

    Rozdział I Czuł jej strach. Wiedział, że to jego się bała. Dobrze. Tak właśnie powinno być. Siedziała na otomanie, w białej, sięgającej ziemi, koszuli nocnej. …Czytaj dalej »
  • Pieśń Księżyca

    Pieśń Księżyca

    Na niebie jasno świeciło słońce. Nie zasnuwały go żadne chmury, dzięki czemu widać było aż pięć z siedmiu księżyców Dareshi. Niewielu śmiałków zapuszczało się tak …Czytaj dalej »