
Płuca
Biorę udział w wyzwaniu czytelniczym, w którym co miesiąc czytamy książkę z innego kraju. Tym razem padło na literaturę islandzką i tak w moje ręce trafiła saga rodzinna spod pióra Pedro Gunnlaugur Garcia, nosząca tytuł „Płuca”. W dzisiejszym wpisie opowiem wam, czy warto było po nią sięgnąć.
O czym jest książka?
Jóhanna otrzymuje od swojego ojca niezwykły prezent – sagę rodu, który rozciąga się od Toskanii z początków XX wieku, przez imigranckie perypetie w Kanadzie, aż po chłodną Islandię przyszłości. To opowieść o rodzinnych sekretach, które z pokolenia na pokolenie odciskają swoje piętno na kolejnych członkach rodziny. Są tu dramatyczne wybory, miłosne rozterki, ciężar tradycji, a także intrygujące elementy realizmu magicznego – gigantyczny kogut, latające kobiety, oliwki ratujące przed wojenną zagładą. Powieść ukazuje skomplikowane losy rodu, a przy okazji dotyka kwestii dziedziczenia traum i możliwości ich wymazania.
Moja opinia i przemyślenia
„Płuca” to powieść, którą nie tyle się czyta, co przeżywa. Muszę przyznać, że szybko nasunęła mi na myśl genialne „Sto lat samotności” i jestem pewna, że osoby znające obydwie książki również znajdą pewne podobieństwa w klimacie i przesłaniu.
W „Płucach” możemy znaleźć wszystko, co najlepsze w sagach rodzinnych – pokolenia uwikłane w historię, miłość, którą upływ czasu jedynie pogłębia, i rodzinne konflikty, których echo odbija się latami. Autor bawi się narracją, tworząc gęstą, wielowarstwową opowieść, w której przeszłość i przyszłość wzajemnie się przenikają. Ciekawym aspektem jest dyskusja na temat modyfikacji genetycznych i prób wymazania rodzinnych obciążeń. Skorzystalibyście z takiej opcji, gdyby istniała? Czy przeszłość zawsze musi determinować przyszłość?
Najbardziej poruszył mnie wątek Sary i Pálla, ale to Aleks skradł moje serce. Najpierw zagubione dziecko, potem młodzieniec noszący swoje blizny zarówno na ciele, jak i duszy – jego historia chwyta za serce. Każdy z bohaterów ma swoją własną wrażliwość i dylematy, które czynią ich niezwykle intrygującymi. Styl autora jest melancholijny, pełen emocji, ale nie przytłaczający – jest w nim smutek, ale i ukojenie.
Moim zdaniem „Płuca” to dobrze napisana, głęboka powieść, która na długo pozostaje w pamięci czytelnika. Warto po nią sięgnąć, ale trzeba mieć na uwadze, że to nie lekka beletrystyka, do jakiej ostatnio coraz częściej przyzwyczajają nas wydawnictwa.
Podsumowanie
„Płuca” to książka, która zostaje w myślach długo po zamknięciu ostatniej strony. To powieść pełna smutku, ale też nadziei. Pokazująca, że choć historia rodziny może nas kształtować, to wciąż mamy wpływ na swoją przyszłość. Czy warto po nią sięgnąć? Zdecydowanie tak! Szczególnie jeśli lubicie klimatyczne, wielopokoleniowe sagi, w których rzeczywistość przenika się z magią. Piękna, refleksyjna, momentami bolesna, ale warta każdej chwili spędzonej na lekturze.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Wiejska Biblioteczka
Wygląda na ciekawą.
Malwina
Bardzo fajnie napisana recenzja. Czuję się mega zaintonowana, a przeważnie nie sięgam po takie książki.
Anszpi
Fajna akcja czytania książek z różnych krajów, może też sobie taką zrobię
Bookendorfina Izabela Pycio
Dałabym się skusić na tę przygodę czytelniczą, bardzo ciekawie się zapowiada, tak od zwykłej ludzkiej strony, ale z odrobiną magicznych nut.
KonfabulaPL
Jestem ciekawa czy by była dla mojej mam, która kocha sagi rodzinne, ale raczej opowiadające o kobietach. Chyba zaryzykuję!
Ania
Nie wiedzieć czemu lubię opowieści o emigrantach. Chętnie poszukam i zapoznam się z nia.
Anna
Zainteresowałaś mnie bardzo tą książką. Literatura islandzka to jednak rzadkość. Po drugie historia rodziny osadzona w przeszłości i przyszłości. Taki ciąg rodu osadzony w długim czasie.
Edyta
Bardzo ciekawa recenzja. Uwielbiam książki, które na długo zapadają w pamięci. Ta powieść wydaje się mieć wszystko: ciekawą historię, wątki miłosne, emocje i magię. Jestem pewna, że sięgnę po tę sagę i chętnie zanurzę się w jej kartach.
Papierowa Łowczyni
Na ten moment to nie jest dla mnie dobra pozycja do skosztowania. Myślę że mogłabym ją schrupać jesienią. Kiedy dni są leniwe, nastrój melancholijny. Wtedy bym po nią sięgnęła. Teraz obawiam się że nie doceniła bym jej kunszt, w szczególności że sama piszesz iż jest,, wolniejsza”. A jak wiemy każdy historia ma swój czas i porę na jej odkrycie, dlatego zapisuję sobie tytuł na później;)
Izabela
Twoja recenzja sprawia, że natychmiast chciałabym sięgnąć po ‘Płuca’! Uwielbiam wielowarstwowe opowieści, w których przeszłość i przyszłość splatają się w jedną historię, a emocje bohaterów są tak namacalne. Porównanie do ‘Stu lat samotności’ dodatkowo mnie intryguje – to musi być naprawdę wyjątkowa powieść. I to pytanie o modyfikacje genetyczne… Daje do myślenia. Czasem chcemy wymazać pewne dziedzictwo, ale czy to na pewno najlepsza droga? Dziękuję za inspirującą recenzję!
Margaretkaw
Zaciekawiłaś mnie recenzją tej książki. Bardzo cenię opowieści o wielu pokoleniach rodu, z licznymi bohaterami i zawiłościami.
Ania
Ja też, dlatego poszukam tej książki i chętnie przeczytam