Nowe Życie

Aniela po prostu nie mogła w to uwierzyć. Nie, Maja zawsze miała o Jarku złe zdanie. Musi, zwyczajnie musi, się sama o tym przekonać. Przecież jej chłopak nie mógł okazać się takim skończonym draniem. Był późny wieczór, na zewnątrz było już ciemno. Noc rozjaśniało jedynie nikłe światło ulicznych latarni. Dziewczyna wreszcie przestała wpatrywać się w znienawidzony w tej chwili telefon. Rzuciła go na łóżko. Wciągnęła na siebie szybko niebieskie jeansy, popielaty sweter i wybiegła z domu.

Spacer do centrum miasta nie zajął jej więcej niż kwadrans. Była zdenerwowana i zrozpaczona. Wszystko w niej krzyczało. Błagała w duchu, żeby to co powiedziała jej przyjaciółka było jedynie jakimś dziwnym wymysłem Mai. Bała się jednak, że przyjaciółka mówiła prawdę i ta świadomość była zwyczajnie nie do zniesienia. Przeszła przez otoczony sklepami deptak na Starym Mieście, potem przez szeroki most. Spojrzała na ciemną wodę. Czemu zawsze musi być taką głupią i nawiną istotą? Nic dziwnego, że Jarek się nią znudził. Nie! W dalszym ciągu nie chciała do siebie dopuszczać tego typu myśli. Jeżeli nawet miałby jej dość, na pewno by jej o tym powiedział, nie załatwiałby tego w tak przykry sposób. Przecież wszystko między nimi układało się tak dobrze…

Dochodziła dziesiąta, kiedy Aniela stanęła przed budynkiem dyskoteki. Był piątek, więc zarówno w środku, jak i na zewnątrz kłębiły się tłumy ludzi. Dziewczyna, którą teraz ogarnęła prawdziwa determinacja, pewnym krokiem weszła do środka. W drzwiach zatrzymał ją ochroniarz. Uśmiechnął się do niej z politowaniem.

– Nie wejdziesz tutaj, impreza jest od dwudziestego pierwszego roku życia – powiedział spokojnym głosem.

Aniela zamrugała. Jeszcze przed chwilą widziała mijające ją koleżanki z klasy niżej. Przecież one nie miały nawet osiemnastu lat! Sama za niecałe dwa miesiące miała zdawać maturę.

– Jestem pełnoletnia, a widziałam, że wpuszczacie małolaty – powiedziała coraz bardziej zdenerwowana.

Nie mogła pozwolić, żeby ją wyrzucił. W środku był przecież Jarek, więc ona po prostu musiała tam wejść. Z własnej, nieprzymuszonej woli, nigdy nie pojawiała się w tego typu miejscach. Chłopak spojrzał na nią niedowierzająco.

– Może nawet masz osiemnaście lat, ale wyglądasz na smarkulę – stwierdził zupełnie szczerze – a jeżeli wpuszczamy małolaty, to dlatego, że malują się i ubierają, jakby były grubo po trzydziestce. Nie sposób sprawdzić każdego. W każdym razie ty tutaj nie wejdziesz. To nie jest impreza dla ciebie.

Aniela przeklęła się w duchu, za rozpuszczone włosy, codzienne ubranie i brak jakiegokolwiek makijażu. Powinna była to przewidzieć, ale nie przyszło jej to do głowy. Nie bywała w takich miejscach. Ochroniarz miał rację. To nie była impreza dla niej.

– Proszę – spojrzała na niego błagalnie – kiedy ja muszę tam wejść.

Chłopak pokręcił głową.

– Nie wpuszczę cię. Lepiej zrobisz, jak wrócisz do domu i położysz się spać. Wyglądasz na spokojną dziewczynę. To naprawdę nie jest dobre miejsce dla ciebie, a ja nie chcę mieć cię na sumieniu.

– Uwierz mi, najchętniej bym tak zrobiła, ale naprawdę nie mogę. Bardzo cię proszę – prawie jęknęła Aniela.

– Dlaczego tak bardzo ci zależy? – spytał, najwyraźniej zauważając jej determinację. – Nie wyglądasz na jedną z tych idiotek – stwierdził patrząc niechętnie w stronę bawiących się na dyskotece dziewczyn.

Aniela nie wiedziała, czy to był komplement i ma się cieszyć, czy też może przekonywać go, że jest właśnie jedną z takich panienek, które przychodzą na dyskotekę, żeby sobie kogoś poderwać. Zrobiłaby w tym momencie wszystko, byleby tylko ją wpuścił. W końcu zdecydowała się na szczerość.

– W środku jest mój chłopak, albo może raczej były chłopak – powiedziała zawstydzona patrząc w ziemię – tego jeszcze nie wiem i bardzo zależy mi na tym, żeby to sprawdzić.

Ochroniarz, lekko rozbawiony, pokręcił głową. Przyjrzał się jej uważnie. Nie mógł być dużo starszy od niej i miała szczerą nadzieję, że rozumie tego typu problemy.

– Masz kwadrans – powiedział w końcu. – Potem stąd znikniesz. Rozumiemy się?

Niepewnie skinęła głową, podziękowała grzecznie, minęła go i weszła do środka. W rozjarzonej kolorowymi światłami dyskotekowej sali ciężko było wypatrzeć kogokolwiek. Aniela jednak miała szczęście lub może w zaistniałej sytuacji raczej pecha. Już po chwili zobaczyła Jarka. Tańczył z jakąś ubraną w obcisłą, króciutką spódniczkę dziewczyną. To normalne, ze na dyskotece się tańczy, powiedziała sobie cicho w myślach Aniela. Zobaczyła, jak jej w tym momencie już ex chłopak zsuwa ręce, na pośladki partnerki. Potem ją pocałował, a dziewczynie wyraźnie sprawiło to przyjemność. Aniela nagle zapragnęła znaleźć się w domu. Właściwie to chciała być gdziekolwiek, byle tylko nie tutaj. Nie chciała, żeby ją zauważyli, nie była jednak w stanie ruszyć się z miejsca. Potem Jarek odwrócił wzrok od zarumienionej twarzy partnerki i spojrzał prosto, w lśniące od łez oczy Anieli.

Dopiero wtedy dziewczyna oprzytomniała. Wybiegła na dwór, po drodze popychając stojących na jej drodze ludzi. Stanęła przed lokalem z trudem łapiąc oddech. Ledwo mogła widzieć przez spływające coraz gęściej łzy. Chwilę po niej na dworze pojawił się Jarek. Był wysokim, wysportowanym blondynem, za którym często oglądały się dziewczyny. Aniela teraz naprawdę żałowała, że nie słuchała rad przyjaciółki. To właśnie przez nią poznała kilka miesięcy wcześniej Jarka i to właśnie od niej usłyszała, że chłopak jej marzeń tylko bawi się dziewczynami. Zdobywa je, z równą łatwością, co polujący kot myszy, a potem nudzi się nimi i zostawia. Aniela była przekonana, że z nią będzie zupełnie inaczej, że Jarkowi naprawdę na niej zależy. Myślała, że było między nimi coś specjalnego. Teraz dopiero zdała sobie sprawę, jak bardzo się pomyliła.

– Anielka, zaczekaj – usłyszała jego aksamitny głos, tym razem brzmiący nieprzyjemnie i szorstko. Jarek chwycił ją za ramię. Stanęła, patrząc mu w oczy. – Co ty tu w ogóle robisz? – spytał.

– Chciałam zobaczyć to na własne oczy – odpowiedziała cicho. – Nie wierzyłam, że taki jesteś. Nikomu nie wierzyłam.

– Daj spokój, tylko bawiłem się z kumpelą. Przesadzasz, jak zwykle – powiedział uśmiechając się pobłażliwie.

Aniela nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Jarek nawet nie próbował przepraszać, tłumaczyć się. Nie, nic z tych rzeczy, ten cholerny dupek uważał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Spróbowała się mu wyrwać. Przytrzymał ją mocniej. Przyciągnął do siebie. Aniela mogła teraz wyraźnie poczuć, że chłopak jest pijany.

– Jarek, puść mnie – syknęła, nie chcąc zwracać na siebie uwagi kręcących się w pobliżu ludzi. – Wracam do domu.

– Skoro już tu przyszłaś, to może jednak zostaniesz? – zapytał rozbawiony jej protestami.

Przesunął ręką po jej plecach, wsuwając ją pod popielaty sweterek dziewczyny. Szarpnęła się gwałtownie, starając wyrwać się z jego objęć.

– Jarek do cholery, puszczaj! – warknęła.

Chłopak nic sobie z tego nie robił. Aniela zaczęła go okładać pięściami. Odsunął się od niej, patrząc złowrogo na dziewczynę.

– Uderzyłaś mnie – powiedział wściekłym głosem. – Ty mała dziwko! Już ja cię nauczę…

Aniela nie znała go od tej strony. Nigdy nie spodziewała się, że może się zachowywać w taki sposób. Jarek zbliżył się do niej i uderzył ją w twarz. Dziewczyna zachwiała się na nogach. Poczuła jak nieprzyjemnie piecze ją policzek. Spojrzała na chłopaka przestraszonym, sarnim wzrokiem. Podniósł rękę chcąc ją uderzyć ponownie. Aniela zamknęła oczy. Spodziewany cios jednak nie nadszedł. Kiedy odważyła się spojrzeć, zobaczyła, że między nią, a Jarkiem stoi ochroniarz. Mierzył chłopaka chłodnym wzrokiem. Jarek trzymał się za zakrwawiony nos.

– Odczep się – warknął do ochroniarza. – To nie twoja sprawa.

– Moja – odpowiedział tamten spokojnie. – Znikaj stąd.

Byli prawie tego samego wzrostu. Obydwaj patrzyli na siebie gniewnie. Jarek zamachnął się próbując uderzyć tamtego. Aniela zdawała sobie sprawę, że chłopak nigdy nie stronił od bójek. Ochroniarz bez trudu uniknął ciosu. Podbiegł do nich drugi, odrobinę starszy mężczyzna, w czarnym ubraniu ochrony. Przytrzymał przeklinającego i szamoczącego się Jarka. Pytającym spojrzeniem obrzucił swojego kolegę. Tamten tylko wzruszył ramionami.

– Chłopak bardzo chce się bić. Pozbędziesz się go? – zapytał mówiąc ciągle spokojnym i opanowanym głosem.

Mężczyzna zbudowany był jak dwudrzwiowa szafa, bez trudu więc przytrzymał szamoczącego się Jarka.

– Spoko, tylko uważaj na siebie, Aleks – powiedział odciągając od nich ciągle szarpiącego się chłopaka.

Aniela podniosła wzrok. Jej twarz była blada, a na tle tej bladości wyraźnie odcinało się palące dziewczynę, żywym ogniem, zaczerwienienie, po silnym uderzeniu Jarka. Aniela nie mogła pozbierać myśli. Czegoś takiego nie spodziewała się nawet w najgorszych koszmarach. Jak on mógł? Dlaczego ona, będąc z nim od kilku miesięcy, w ogóle go nie znała?

– I co, warto było tu przychodzić? – spytał cicho, ciągle stojący przy niej ochroniarz.

Na to pytanie akurat Aniela znała odpowiedź.

– Tak – powiedziała pewnym głosem. – Teraz przynajmniej to wiem.

Chłopak spojrzał na nią z uznaniem i pewną dozą szacunku. Wyraźnie zaskoczyła go odpowiedź dziewczyny.

– Gustujesz w dość nieciekawych chłopakach – stwierdził. – Tego akurat znam. Wiecznie wszczyna jakieś awantury i co tydzień jest tu z inną panienką.

Aniela nie chciała tego słuchać.

– Jestem ci naprawdę wdzięczna za pomoc, ale to, z kim się umawiam, to już tylko i wyłącznie moja sprawa – powiedziała patrząc na niego wyzywająco.

Roześmiał się.

– Jasne, nie wnikam – powiedział wyraźnie rozbawiony. – Skończyłem na dzisiaj – dodał po chwili – jeżeli chcesz, to odwiozę cię do domu. Podejrzewam, że ten typ będzie na ciebie czekał.

Dziewczyna w ogóle o tym nie pomyślała. Teraz zaczęła się bać. Nie była pewna do czego zdolny jest Jarek.

– Jeżeli byś mógł… – odpowiedziała cicho, już znacznie mniej pewnym głosem.

– Chodź – powiedział tylko i nie oglądając się na nią ruszył przed siebie, omijając budynek dyskoteki. Aniela chcąc nie chcąc poszła za nim. Chłopak zatrzymał się dopiero na parkingu. – Poczekaj tutaj, zaraz przyjdę – oznajmił, po czym zniknął w służbowym wejściu do lokalu.

Kiedy wrócił po krótkiej chwili, miał na sobie skórzaną motocyklową kurtkę, a w rękach niósł dwa kaski. Jeden podał dziewczynie. Spojrzała na chłopaka niepewnie, ale wzięła od niego kask. Zaprowadził ją do zaparkowanego pod drzewami ścigacza. Kiedy zajął miejsce kierowcy, niepewnie usiadła za nim. Nigdy dotąd nie jechała na motorze. Założyła kask i ruszyli. Przestraszona Aniela, już po krótkiej chwili zrezygnowała z trzymania się uchwytów z tyłu i obydwoma rękami objęła chłopaka w pasie.

– Dokąd? – zapytał.

– Mieszkam na Mierosławskiego, przy klubie garnizonowym – odpowiedziała.

Chłopak nie odezwał się więcej. Bezpiecznie zawiózł ją do domu.

– Uważaj na siebie – rzucił jeszcze, kiedy oddała mu kask, po czym odjechał.

Aniela po cichu weszła do domu. Nie chciała, żeby ktoś ją zagadywał, kiedy była w takim stanie. Z prawdziwą ulgą zniknęła za drzwiami swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko, teraz dopiero mogła się spokojnie wypłakać. Po półgodzinie łkania podniosła leżący obok telefon i wybrała numer przyjaciółki. Po prostu musiała się komuś wyżalić, a tylko Maja mogła ją zrozumieć.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Po przykrym wydarzeniu, Aniela prawie przestała wychodzić z domu. Po szkole spotykała się tylko z Mają, a i to głównie po to, żeby się wspólnie pouczyć. Matura zbliżała się wielkimi krokami i dziewczyna uznała, że to właściwie nawet lepiej. Wolny czas spędzała z książką lub przed komputerem. Znalazła grę on-line, która ją wciągnęła do swojego świata. Prowadziła na facebooku małą, kolorową farmę z różnego rodzaju zwierzątkami i kwiatkami. Po tygodniu miała już ponad dwustu znajomych, z których tak naprawdę nikogo w rzeczywistości nie znała. Prowadziła błahe, niezobowiązujące rozmowy z obcymi ludźmi, sadziła wirtualne roślinki i było jej z tym naprawdę dobrze. Ot, zajęcie, żeby chociaż na chwilę odpocząć od nauki.

Tego dnia wieczorem znów usiadła do komputera. Polowała na małe, urocze wirtualne koniki, które ludzie rozmnażali w swoich wirtualnych stajniach. Miała już niebieskiego kucyka, teraz zależało jej na Pinto – ślicznym, łaciatym źrebaczku. Konik oczywiście pojawił się na facebook’owym wallu, dokładnie wtedy, kiedy poszła do kuchni po kanapkę. Aż sama zdziwiła się, jaki z tego powodu poczuła zawód. Pod ikonką z konikiem dodała komentarz ze smutną minką i napisem „nie zdążyłam”. Niestety źrebaka dostawało tylko pierwszych pięć osób, a chętnych i polujących było znacznie więcej. Zdziwiła się, kiedy chwilę później otworzyło się okienko czatu, a chłopak, który wrzucał na walla koniki wkleił jej linka z podpisem „proszę”. Otworzyła podaną stronę i weszła na swoją kolorową farmę, żeby znaleźć na niej miejsce dla nowego zwierzątka.

„Dziękuję” – odpisała na czacie. – „Jest super.”

W odpowiedzi dostała uśmiechniętą minkę i napis: „Potrzebujesz czegoś jeszcze?”

„Właściwie to wszystkiego” – odpisała dziewczyna. – „Dopiero zaczynam hodowlę.”

„Dobra” – przeczytała w okienku. – „Leci następny. Dla Ciebie też go zablokuję.”

Aniela, korzystając z okazji, zaczęła wypytywać chłopaka o hodowlę koni w grze. Cierpliwie jej wszystko tłumaczył. W końcu, żeby było jej łatwiej akceptować kolejne źrebaki, weszła do facebookowego profilu chłopaka. Zdjęcie, mimo, że kiepskiej jakości, wydało jej się jakieś dziwnie znajome. Zaczęła przeglądać inne. Zarumieniła się lekko, ciesząc się, że siedzi przed komputerem i nikt tego nie zauważy. Sama miała w profilu rysunek dziewczynki z anime. Nie lubiła pokazywać swojej osoby w Internecie.

„Nie wiem, czy mnie kojarzysz, ale poznaliśmy się w rl’u” – odważyła się napisać do chłopaka. – „Miałam problem z chłopakiem. Pomogłeś mi, a potem odwiozłeś do domu. Przed chwilą właśnie rozpoznałam cię na zdjęciu.”

Przez chwilę nic nie odpisywał. Aniela zdążyła poczuć się głupio, z powodu, że mu o tym napisała.

„Pewnie, że pamiętam. To było jakiś miesiąc temu, prawda? I co u Ciebie? Nie miałaś z nim więcej problemów?”

„Nie. Starałam się go unikać. W dalszym ciągu jestem Ci naprawdę bardzo wdzięczna za pomoc.”

„Nie ma sprawy. Cieszę się, że nic Ci się nie stało. Powiem Ci, że przestał się u nas pokazywać.”

„Mniejsza z nim, dla mnie to już przeszłość. Chcę, żeby nawet wspomnienie o nim zniknęło z mojego życia. Dostałam zimny prysznic. Co cię skłoniło do tej gry? Bez obrazy, ale nigdy bym się nie spodziewała Cię tutaj znaleźć.”

Znów wysłał jej uśmiech.

„Siostra mnie zmusiła, żebym jej pomagał, a potem jakoś samo mnie wciągnęło. Zwłaszcza ta hodowla koni. Jest to w końcu jakieś wyzwanie.”

„Jak dla mnie to one po prostu są śliczne i chce je mieć w swoim ogródku. I to by było na tyle.”

„Ha ha, to jakiego Ci jeszcze zrobić?”

„Jak byś jeszcze raz zrobił tego czarno-niebieskiego, to byłabym wdzięczna. On był super, a tamten mi zniknął.”

„Percheron?”

„Taki czarny z niebieskimi kopytkami i grzywą. Zniknął więc nie powiem jak się nazywał. Bardzo mi się go żal zrobiło.”

„Dobrze, będę Ci blokował wszystkie.”

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Do matury został tylko miesiąc. Aniela, każdego wieczora, żeby chociaż na chwilę oderwać się od nauki, siadała do komputera. Bardzo polubiła rozmowy z Aleksem. Kiedy chłopak się nie pojawiał jakiegoś dnia, czuła się bardzo zawiedziona. Szybko przestali rozmawiać jedynie o grze i dyskutowali na prawie każdy temat. Kiedy Aniela oddaliła się od Mai, naprawdę zaczęło jej brakować przyjaciela. Aleks zapełnił tą właśnie pustkę. Dziewczynie wydawało się, że doskonale ją rozumie. Dzieliła się z nim swoimi troskami i radością, a on słuchał jej uważnie i odwdzięczał się tym samym.

Mijały kolejne dni i tygodnie. Wreszcie nadszedł maj, a wraz z nim egzamin dojrzałości. Przez to, że prawie nie wychodziła z domu, Aniela była dobrze przygotowana i wszystkie przedmioty zdała po prostu śpiewająco. Wybrała uczelnię w swoim mieście i złożyła na nią dokumenty. Kiedy wreszcie była wolna od szkoły, zaczęła chodzić na samotne spacery. Dalej jednak nie miała ochoty na spotkania z przyjaciółmi. Maję także widywała coraz rzadziej, a kiedy zaczęły się wakacje, przyjaciółka pojechała do ojca, który pracował w Anglii, więc zupełnie zostały pozbawione możliwości spotykania się ze sobą. I tak właśnie miało być przez całe wakacje.

Czerwiec i lipiec to były dla Anieli najnudniejsze, najdłużej się ciągnące miesiące w życiu. Właściwie jedynym, na co czekała każdego dnia była wieczorna rozmowa z Aleksem. Siedzieli wspólnie do późnej nocy, czasem nawet do białego rana. Pod koniec lipca chłopak pochwalił się, że wreszcie ma wolne. Dziewczyna zdążyła dowiedzieć się o nim wielu rzeczy. Studiował filologię angielską, był na trzecim roku. Musiał też zarabiać na siebie, ponieważ nie pochodził z najbogatszej rodziny. Aniela nigdy nie miała tego typu problemów. Wiedziała, że rodzice bez trudu utrzymają ją przez całe studia i pomogą jej rozpocząć samodzielne życie.

Zbliżał się koniec lipca. Było pochmurne, piątkowe popołudnie. Rodzice Anieli wyjechali na dwa tygodnie w góry. Dziewczyna nie miała ochoty z nimi jechać, więc pozwolili jej zostać w domu. Zawsze byli dumni z córki, ufali jej i nigdy na nic specjalnie nie nalegali. Teraz jednak, kiedy tak bardzo się zmieniła, po prostu zaczynali się o nią martwić. Zawsze była uśmiechnięta i towarzyska, a nagle całe dnie zaczęła spędzać w samotności. Mieli nadzieję, że dwa tygodnie, w ciągu których nie będzie od nikogo uzależniona, dobrze jej zrobią.

Aniela, jak to miała w zwyczaju, usiadła przed komputerem. Tym razem nie musiała czekać na pojawienie się Aleksa. Chłopak już tam był.

„Cześć” – zagadała do niego.

„O, hej!” – odpowiedział. – „Dzisiaj długo nie pogadamy, za chwilę się zmywam.”

„Dokąd idziesz?” – zainteresowała się dziewczyna.

Zdziwiło ją, jak bardzo przyzwyczaiła się do codziennych, wieczornych rozmów z chłopakiem. Teraz było jej naprawdę przykro, że wychodzi i nie porozmawiają.

„Nie idę, tylko jadę” – otrzymała odpowiedź. – „W ten weekend jest Piknik Country w Mrągowie, co wiąże się także, ze zlotem motocyklistów. A ty jak spędzasz wakacje?”

Weekand? Mieli nie rozmawiać przez cały weekend?! Aniela poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku.

„Siedzę w domu i się nudzę” – stwierdziła tylko. I czekam na wieczorną rozmowę z tobą, niechętnie dodała w myślach.

„Naprawdę, nie masz żadnych planów?” – zdziwił się chłopak.

„Raczej nie.” – odpisała. – „Rodzice chcieli, żebym pojechała z nimi w góry, ale nie miałam ochoty, więc zostałam tutaj.”

Odpowiedź od Aleksa przyszła dopiero po dłuższej chwili.

„Jeżeli chcesz, możesz pojechać ze mną. Nie mam żadnego pasażera.”

„Tak. Jasne. Dzięki.” – odpowiedziała uznając, że chłopak żartuje.

„Mówię całkiem poważnie. Po co masz sama siedzieć w domu? Przyda Ci się jakaś rozrywka. Jeżeli masz ochotę, to wpadnę po ciebie koło siódmej i razem pojedziemy.”

Dopiero teraz do Anieli dotarło, że Aleks naprawdę proponuje jej wycieczkę. Na dodatek zupełnie nie planowaną i mającą się zacząć za niecałą godzinę! Właściwie czemu nie miałaby się zgodzić?

„Ok. chętnie z Tobą pojadę. Teraz możesz mnie wyśmiać, mówiąc, że nie proponowałeś serio.”

„Znikam, przyjadę po Ciebie za godzinę. Adres znam.”

Aleks wylogował się nic więcej nie pisząc. Aniela przez kilka minut oniemiała wpatrywała się w monitor. On naprawdę mówił poważnie? Zerwała się z miejsca i chaotycznie zaczęła pakować do plecaka ubrania. Potem zaczęła szykować się do wyjścia. Wzięła szybki prysznic i włożyła czyste ubrania. W pewnym momencie uświadomiła sobie, że jest paskudna pogoda, a oni przecież mają jechać motorem. Wyciągnęła z szafy jakąś letnią kurtkę. Miała nadzieję, że to wystarczy. Nie była pewna, co właściwie ze sobą zabrała, jednak o siódmej stała już przed domem, ze spakowanym plecakiem i duszą na ramieniu. W końcu motocyklem jechała raz w życiu, a o ile zdawała sobie sprawę, do Mrągowa było ponad dwieście kilometrów. Wolała nie zastanawiać się jak to zniesie. Czuła się jednak na tyle podekscytowana, że nie zamierzała z wycieczki rezygnować. Poza tym niejasno uświadomiła sobie, że naprawdę ma ochotę znowu zobaczyć Aleksa. Chłopak jednak nigdy dotąd nie zaproponował jej spotkania, a ona sama nie zamierzała się nikomu narzucać. Trudno, będzie co ma być. Jakby nie patrzeć była to lepsza perspektywa od spędzenia całych wakacji w domu.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aleks zjawił się kilka minut po siódmej. Aniela przywitała się z chłopakiem i usiadła za nim na motorze. Z ulgą stwierdziła, że z dużą torbą za plecami, o którą może się oprzeć, czuje się znacznie bezpieczniej. Jechali trochę ponad dwie godziny, a dziewczynie, mimo brzydkiej pogody, z każdą mijającą minutą coraz bardziej się ta jazda podobała. Kiedy dotarli na miejsce zdała sobie sprawę, że jej spodnie są całe w błocie, nie przejęła się tym jednak specjalnie. Dalej była zadowolona, że wreszcie coś się zaczęło dziać, w jej ostatnio nudnym życiu.

Zatrzymali się przy dosyć dużym, ładnym domu. W sporym, porośniętym trawą ogrodzie stały rozbite namioty. Pod dachem, przy drewnianym stole siedzieli jacyś ludzie. Kiedy Aniela zsunęła się z motocykla i oddała Aleksowi kask kilka osób obrzuciło ją zaskoczonymi spojrzeniami. Stanęła nie będąc do końca pewną, jak się powinna zachować. Chłopak podszedł do imprezujących ludzi, którzy najwyraźniej byli jego znajomymi. Przywitał się, ze wszystkimi, a potem przedstawił im Anielę.

– Usiądź – powiedział do niej. – Patryk pomoże mi rozstawić namiot.

Dziewczyna posłuchała go od razu i tak już wystarczająco skrępowana towarzystwem obcych ludzi. Namiot? Jaki do cholery namiot? Zdała sobie sprawę, że właściwie przed wyjazdem o nic Aleksa nie wypytała. Gdyby wiedziała, wzięłaby ze sobą przynajmniej śpiwór. Prawie natychmiast do Anieli przysiadła się jakaś dziewczyna. Była drobna, szczupła, miała sięgające ramion rude włosy i niesamowite, zielone oczy.

– Cześć, jestem Daria – powiedziała uśmiechając się miło. – Zaskoczyło mnie, a właściwie to chyba nas wszystkim, że Aleks nie przyjechał sam. Jesteście ze sobą? – zapytała prosto z mostu.

Aniela pokręciła głową odrobinę zmieszana.

– Przyjaźnimy się od jakiegoś czasu – odpowiedziała zgodnie z prawdą. – I szczerze mówiąc, to mnie też zaskoczyło, że z nim przyjechałam. Zaproponował mi to mniej więcej godzinę przed wyjazdem.

Daria roześmiała się wesoło.

– O! więc on zna jakieś dziewczyny, które nie chodzą aktualnie z jego kumplami? Dobrze wiedzieć. Cóż, fajnie, że się z nim zabrałaś. Na pewno będziesz się z nami dobrze bawiła.

Aniela stwierdziła, że ma spore szanse polubić rudowłosą dziewczynę. Zdała sobie sprawę, że w ich internetowych rozmowach Aleks kiedyś o niej wspominał. Co prawda nie wymieniał imienia, ale opis by się zgadzał. Daria była dziewczyną o której pisał, że za dużo gada, a do tego jest zawsze bardzo bezpośrednia. Anieli niejasno świtało, że chyba umawiała się z przyjacielem Aleksa, Patrykiem. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać ile rzeczy wie o zgromadzonych tu ludziach. Od razu wydali się jej mniej obcy. Daria nie marnowała czasu. Przedstawiła wszystkich Anieli dodając przy tym barwne opisy swoich przyjaciół. Damian i Dagmara – para praktycznie od przedszkola, Malwina – łamaczka męskich serc, przyjaciółka Dagmary, oraz kończący politechnikę Szymon i Piotrek, którzy pracowali w nadzorze budowlanym, co podobno było głównym tematem ich rozmów. Kiedy wrócił Aleks, znała już wszystkich. Chłopak usiadł koło niej, podsuwając jej butelkę piwa.

– Chcesz iść spać czy masz ochotę się jeszcze gdzieś przejść? – zapytał.

Poczuła się dziwnie, kiedy przyszło jej na myśl, że Aleks czuje się zobowiązany do opieki nad nią. Nie chciała mu psuć wyjazdu. Mimo zmęczenia uśmiechnęła się wesoło.

– Możemy pozwiedzać, tylko najpierw zmieniłabym spodnie, te są całe w błocie – stwierdziła.

– To chodź, pokażę ci łazienkę – wtrąciła się Daria, po czym nie czekając na odpowiedź wstała i pociągnęła za sobą Anielę. – Śpimy w namiotach, ale z łazienki i kuchni korzystamy w domu gospodarzy – wytłumaczyła, kiedy razem podeszły pod drzwi.

Po drodze Aniela chwyciła swój plecak. Razem z Darią weszła do środka. W łazience przebrała się w czyste jeansy i przeprała te paskudnie zabłocone. Stwierdziła, że taka pogoda zdecydowanie nie jest wymarzona, na przejażdżki motocyklem. Kiedy wreszcie wyszła, Daria ciągle na nią czekała.

– Masz pomysł, gdzie mogę rozwiesić spodnie? – zapytała Aniela nowej koleżanki.

– Jasne, tam z tyłu, gdzie siedzimy jest sznurek, w nocy już chyba nie powinno padać. Chodź, oczywiście cię zaprowadzę.

Aniela posłusznie ruszyła za Darią. Przedzierając się przez krzaki porzeczek ominęły z tyłu ogródek i doszły do rozwieszonych sznurków na bieliznę. Dziewczyna rozwiesiła swoje spodnie, zadowolona, że wzięła te na zmianę. Kiedy wracały, przy stole siedzieli sami chłopacy. Malwina z Dagmarą najwyraźniej musiały gdzieś pójść. Dziewczyny usłyszały toczącą się przy stole rozmowę.

– Gdzie ty sobie wyrwałeś taką laskę, Aleks? – zapytał Patryk.

– Przyznaj się, przywiozłeś dziewczynę tutaj, bo chcesz ją przelecieć – roześmiał się Damian.

Aleks spojrzał ponuro na kumpli, ale nic nie odpowiedział. Daria położyła Anieli rękę na ramieniu.

– Nie martw się, on nie jest taki – powiedziała szeptem. – W przeciwieństwie do tych tutaj, Aleks jest dżentelmenem, rzadko się spotyka takich facetów. Ale skoro go znasz, to pewnie o tym sama wiesz.

Popchnęła Anielę w kierunku stołu. Kiedy tylko podeszły, chłopacy natychmiast zamilkli. Patryk przyciągnął do siebie Darię, sadzając ją sobie na kolanach. Aleks wstał.

– Gotowa? – zapytał.

Aniela skinęła głową. Damian także ruszył się z miejsca.

– Idziemy w piątkę pozwiedzać – stwierdził uśmiechając się przekornie do Anieli. – Malwina i Daga czekają na nas przed domem.

Ominęli krzaki porzeczek, przeszli przez swoje małe pole namiotowe i wspólnie, we trójkę wyszli przez drewnianą, skrzypiącą furtkę, na pokrytą kocimi łbami ulicę.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Festiwal odbywał się praktycznie w całym mieście. Słychać było muzykę, wszędzie porozstawiane były najrozmaitsze kramy i stragany. Na wzgórzu stał nawet dźwig, z którego można było skakać na bandżi. Podczas spaceru, Aniela rozglądała się ciekawie po okolicy. Zatrzymali się dopiero na molo. Damian i Aleks kupili sobie i dziewczynom piwo. Policji, pilnującej porządku nie brakowało, ale na pikniku country picie było dozwolone praktycznie wszędzie. Aniela podciągnęła się na rękach i usiadła na barierce pomostu. Aleks stanął oparty przy niej.

– I jak? Wolałabyś jednak zostać w domu czy tu też może być? – zapytał uśmiechając się do niej.

– Miałam już serdecznie dość nic nie robienia – odpowiedziała wesoło. – Poza tym fajnie jest poznać ludzi, o których się tyle nasłuchałam.

Chłopak speszył się nieco.

– Naprawdę tak dużo o nich opowiadałem? – spytał.

– Co nieco – odparła z uśmiechem.

– O nas plotkujecie? – wtrącił się Damian.

– Odrobinę – przyznał rozbawiony Aleks.

– A co mówicie na mój temat? – zainteresowała się Dagmara.

– Wychwalają pod niebiosa twoją urodę i intelekt, kochanie – powiedział Damian obejmując ją od tyłu ramionami.

Mruknęła zadowolona, opierając się o swojego chłopaka.

– W takim razie plotkujcie sobie dalej – roześmiała się wesoło.

Aniela słyszała o tym, że Damian lubi się drażnić ze swoją dziewczyną, ale tamtej to najwyraźniej nie przeszkadzało w najmniejszym stopniu. Zresztą Dagmara była naprawdę ładna i najwyraźniej nie głupia, nie miała więc zbyt wielu kompleksów, żeby takie droczenie się miało być dla niej rzeczą uciążliwą. Malwina stanęła po drugiej stronie Aleksa. Próbowała wdrapać się na barierkę, śladem Anieli, jednak nie poszło jej to tak zgrabnie jak tamtej. Gdyby Aleks jej w porę nie złapał, niechybnie wpadłaby do wody. Miała szczęście, że wcześniej przynajmniej odstawiła swoje piwo.

– Uważaj trochę, dziewczyno – powiedział do niej.

– Nogi mnie bolą – jęknęła. – Chciała tylko usiąść. Podsadzisz mnie? – poprosiła.

Aleks z dezaprobatą pokręcił głową, ale spełnił prośbę Malwiny. Dziewczyna, siedząc już pewnie, wzięła do ręki swoje piwo. Zaczęli toczyć wesołą rozmowę. Aniela przysłuchiwała się tylko siedząc cicho. Zazwyczaj nie należała do małomównych osób, ale przez ostatnie pół roku bardzo się zmieniła. Właściwie to nie wiedziała, co by ze sobą zrobiła, gdyby nie wieczorne rozmowy z Aleksem.

– Jestem głodny – stwierdził po pewnym czasie Damian – chodźmy coś zjeść. Mam ochotę na jakiegoś hot-doga, albo gyrosa.

– Ty zawsze tylko byś jadł i jadł – roześmiała się Dagmara. – Idziecie z nami? – zwróciła się do pozostałych.

Aleks potwierdził skinieniem głowy. Aniela zgrabnie zeskoczyła na ziemię. Zawsze była lekka i zwinna, nie brakowało jej też gracji. Malwinie jednak najwyraźniej brakowało. Zsuwając się z barierki wylała na siebie niedopitą resztkę piwa.

– Nie no! Dlaczego zawsze ja? – jęknęła. – Jestem teraz cała mokra, zimno mi – poskarżyła się cała nieszczęśliwa.

Dagmara i Damian wybuchli śmiechem. Aniela współczująco spojrzała na dziewczynę. Aleks zdjął swoją motocyklową kurtkę.

– Trzymaj – powiedział do Malwiny. – Tylko lepiej zdejmij najpierw tą przemoczoną bluzę.

– Dzięki – westchnęła dziewczyna wkładając jego kurtkę. – Nie wiem jak wy, ale ja mam dosyć i chcę wracać. Aleks, odprowadzisz mnie? – spytała chłopaka z nadzieją.

Ten spojrzał pytająco na Anielę. Dziewczyna pomyślała, że po prostu wróci z nimi, ale w tym momencie wtrąciła się Dagmara.

– Spoko, idź z nią Aleks. My się zajmiemy Anielką, nakarmimy ją i w ogóle.

Chłopak uśmiechnął się z wdzięcznością.

– Ok. Odprowadzę Malwinę, a potem was znajdę.

Dagmara wzięła Anielę po rękę i rozeszli się w dwóch przeciwnych kierunkach.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Poszli do pokaźnym rozmiarów, ciemnozielonego namiotu z jedzeniem. Dziewczyny usiadły przy drewnianym stoliku, podczas gdy Damian poszedł coś zamówić dla całej trójki.

– Anielka, mogę cię o coś zapytać? – zagadnęła ją Dagmara, kiedy jej chłopak zniknął z pola widzenia.

– Jasne – odpowiedziała dziewczyna uprzejmie.

– Co cię właściwie łączy z Aleksem? – spytała.

Aniela spojrzała na nią lekko zaskoczona. Czemu do licha każdy ją o to pytał? Czy to nie była prywatna sprawa pomiędzy nią o chłopakiem?

– Przyjaźnimy się od jakiegoś czasu – odpowiedziała jednak zgodnie z prawdą.

– Więc nie jesteście parą?

– Nie – odpowiedziała Aniela.

Dagmara uśmiechnęła się do niej jakby z ulgą.

– Przepraszam, za takie bezpośrednie pytania – powiedziała wesoło. – Po prostu Malwina szaleje na punkcie Aleksa. Planowała go poderwać tutaj na wyjeździe, a spotkała ją niemiła niespodzianka, bo przyjechał z tobą.

– Więc to jej zachowanie dzisiaj było tylko na pokaz? – spytała zaskoczona Aniela.

– Tak – przyznała Dagmara bez cienia wahania. – Moja przyjaciółka jak chce, to potrafi być niezłą aktorką, a Aleks zawsze był bardzo opiekuńczy i nigdy nikomu nie odmówił pomocy.

– Zauważyłam – stwierdziła Aniela, której niewiadomo z jakiego powodu zrobiło się bardzo przykro i nieswojo. – Mnie zabrał tutaj z litości. Inaczej całe wakacje spędziłabym w domu. Jestem mu za to naprawdę wdzięczna.

Do stolika wrócił Damian niosąc ze sobą trzy gyrosy. Dwa z nich oddał dziewczynom.

– Wszystko czego nie zjecie, z powrotem dla mnie – powiedział z szerokim uśmiechem.

– Jasne – roześmiała się Dagmara – nie ma sprawy.

Chłopak rozsiadł się wygodnie obok swojej dziewczyny.

– Dzwonił Aleks, zapytać gdzie jesteśmy. Będzie tu za kilkanaście minut. Akurat zdążymy zjeść.

Aniela skinęła głową. Zaczęła skubać swojego gyrosa. Właściwie to mimo, że tego dnia jadła tylko śniadanie, z jakiejś przyczyny straciła cały apetyt.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aleks szedł szybkim krokiem. Nie podobało mu się to, że musiał zostawić Anielę z przyjaciółmi. Chciał spędzić z dziewczyną jak najwięcej czasu. Od kilku miesięcy zbierał się w sobie, żeby zaproponować jej spotkanie w realu, aż wreszcie nadarzyła się okazja. Był pewien, że Aniela odmówi, ku jego niekłamanej radości ona się jednak zgodziła. Zdawał sobie sprawę, że nie jest najlepszy w kontaktach z dziewczynami. Jego związki nigdy nie trwały długo i zawsze były do kitu. Dziewczyny nie rozumiały jego sytuacji, nie potrafiły pojąć tego, że po śmierci ojca Aleks opiekował się matką i młodszą siostrą. Zawsze chciały być najważniejsze i na pierwszym planie. Denerwowały się, kiedy nie miał dla nich czasu, zdarzały się nawet takie, które robiły z tego powodu awantury lub próbowały go szantażować. Wiedział jednak, że Aniela jest inna. Przez te pół roku stała się jego przyjaciółką. Była jego bratnią duszą. Zdawał sobie jednak też sprawę, że nie jest typem chłopaka, z jakim Aniela mogłaby się umawiać. Zawsze gdy o tym myślał, boleśnie przypominał sobie chłopaka z dyskoteki. Do tego była naprawdę śliczna. Złociste, sięgające do połowy pleców, włosy skręcały się w delikatne fale opadając niefrasobliwie na ramiona dziewczyny. Jej błękitne oczy patrzyły bystro przed siebie. Na dodatek była zgrabna i pełna gracji. Zupełnie jak baśniowa królewna. Był pewien, że nie ma u niej żadnych szans, pozostawały mu jednak własne marzenia. Poza tym chciał spędzić z nią jak najwięcej czasu, najlepiej każdą wolną chwilę. Chciał, żeby ich internetowe rozmowy przeniosły się do rzeczywistości. Pragnął żeby Aniela była przynajmniej jego przyjaciółką. Nie wyobrażał sobie jakby miał radzić sobie bez niej.

Kiedy dotarł na miejsce wszyscy już zjedli. Siedzieli przy stoliku rozmawiając i popijając piwo.

– O, Aleks, nareszcie jesteś – odezwał się Damian na jego widok. – Jak chcesz coś zjeść to chętnie na ciebie poczekamy.

Chłopak spojrzał na Anielę. Wydała mu się jakaś dziwnie smutna i przygaszona.

– Nie jestem głodny – odpowiedział. – Możemy się zwijać.

Przyjaciele wstali od stolika i razem wrócili do swojego obozu. Aniela zniknęła w łazience szykując się do spania. Aleks nie miał ochoty na picie z kolegami. Wszedł do namiotu. Wśliznął się do śpiwora i położył czekając na dziewczynę. Zapalił latarkę, żeby nie było zupełnie ciemno, kiedy przyjdzie. Gdy wreszcie znalazła się w namiocie, uśmiechnął się do niej wesoło. Zrzedła mu jednak mina, kiedy zobaczył zmieszanie na twarzy dziewczyny.

– O co chodzi? – zapytał niepewnie.

Nie patrzyła na niego.

– Widzisz… nie powiedziałeś mi, że będziemy spali pod namiotem… nie zabrałam śpiwora, ani nic.

– O kurde, ale ze mnie idiota – westchnął. – Trzymaj mój – powiedział wysuwając się ze śpiwora.

– Aleks, ja nie…

– Za głupotę się płaci – przerwał dziewczynie, uśmiechając się do niej wesoło. – Nie chcę, żebyś marzła w nocy.

– A ja nie chcę, żebyś ty marznął – powiedziała.

Uśmiechnęła się do niego nieśmiało. Rozpięła śpiwór, tak, że teraz zrobiła się z niego kołdra. Położyła się przy chłopaku i przykryła ich obydwoje. Patrzył na nią, podpierając głowę na łokciu.

– Ładnie to wykombinowałaś – stwierdził. – Nie wpadłem na ten pomysł.

Uśmiechnęła się do niego odrobinę szerzej, potem jednak znowu zmarkotniała. Aleks zastanawiał się co może ją dręczyć.

– Idziemy spać? – zapytała.

– Spać? To dzisiaj nie porozmawiamy? – spytał lekko zawiedzionym głosem.

Roześmiała się wesoło. Stwierdził, że uwielbia jej śmiech.

– O, to my rozmawiamy inaczej niż przez Internet?

– W każdym razie warto spróbować – oznajmił. – Co zasiałaś na swojej farmie? Bo ja mam całe pole arbuzów. Dojrzewają przez cztery dni.

Aniela spojrzała na niego zaskoczona, potem jednak na jej twarz powrócił pogodny uśmiech.

– Ja wybrałam bawełnę. Nie wiesz przypadkiem co dzieje się ze zwierzakami? Nie chciałabym, żeby mi pozdychały czy coś.

– Pojęcia nie mam – stwierdził. – Nigdy nie próbowałem ich zostawiać, ale raczej nic, bo to by było bez sensu. Najwyżej będą chodziły głodne.

– Mam nadzieję, że nie uciekną – oznajmiła śmiejąc się cicho.

Potem jednak znowu posmutniała.

– Co cię dzisiaj dręczy? – spytał Aleks, stawiając na bezpośredniość, tak jak to mieli w zwyczaju rozmawiając przez Internet.

– Nic – odpowiedziała, ale chłopak od razu poznał, że to nie prawda.

– Nad czymś mocno rozmyślasz – stwierdził.

– Chciałabym ci powiedzieć, ale nie wiem czy powinnam – westchnęła. – Podobno istnieje coś takiego jak solidarność jajników.

– Może i tak – oznajmił wpatrując się w nią uważnie – ale to ja jestem twoim przyjacielem, pamiętasz? Nie martw się, będę udawał, że niczego nie wiem.

Uśmiechnęła się.

– Bardzo podobasz się tej dziewczynie – powiedziała cicho. – Poluje na ciebie, że tak się wyrażę.

– Masz na myśli Malwinę? – prawie jęknął Aleks.

– Tak. Jest bardzo ładna, nie uważasz? – spytała niepewnie.

Chłopak wzruszył ramionami.

– Może… w każdym razie nie w moim typie. Zresztą mnie podoba się zupełnie kto inny – oznajmił żałując swoich słów, zanim jeszcze do końca wyszły z jego krtani.

– Kto taki? – zainteresowała się natychmiast Aniela.

Aleks przeklął się w duchu za głupotę. Mógł spodziewać się tego, że zacznie wypytywać.

– Nie powiem ci, ponieważ jestem u niej kompletnie bez szans – stwierdził.

– Ma chłopaka? – zapytała od razu.

– Nie – odpowiedział.

– W takim razie dlaczego tak sądzisz? Jesteś przystojny i miły, a wszystkie twoje koleżanki uważają cię za dżentelmena – uśmiechnęła się do niego ciepło.

Tym razem to on się roześmiał.

– Nie jestem w jej typie. Skończmy tą rozmowę, dobrze? Nie mam ochoty o tym mówić.

– Jak chcesz – westchnęła dziewczyna odwracając się na plecy.

Potem znowu przełożyła się na bok. Zwinęła się w kłębek. Długo jednak nie poleżała w takiej pozycji. Usiadła i wyciągnęła z plecaka sweter. Położyła go sobie pod głową.

– Czemu tak się wiercisz? – spytał rozbawiony.

– Niewygodnie mi i twardo – poskarżyła się Aniela. – Nie miałam zbyt wielu okazji do spania pod namiotem.

– Przykro mi, nie przywiozłem ze sobą materaca, nie chciał się zmieścić do torby. Chodź tu księżniczko na ziarnku grochu – powiedział odwracając się na plecy i wyciągając rękę – dzisiaj ja będę twoją poduszką.

Przysunęła się do niego bliżej, kładąc mu głowę na ramieniu. Poczuł aż nazbyt boleśnie jej bliskość. Nie mógł się powstrzymać i objął Anielę. Tak cudownie było trzymać ją w ramionach, czuć zapach jej włosów, ciepło jej ciała. Z trudem powstrzymał się przed pocałowaniem dziewczyny.

– Dobranoc Aleks – powiedziała zamykając oczy.

– Dobranoc Anielko – odpowiedział cicho.

Zgasił latarkę. Tej nocy długo nie mógł zasnąć, zresztą nie chciał spać, nie kiedy ona była tak blisko niego. Wsłuchiwał się w równy, miarowy oddech śpiącej dziewczyny. Wdychał cudowny zapach jej włosów. Rozkoszował się jej obecnością. W końcu jednak i on zamknął oczy, pogrążając się w sennych marzeniach. Przez całą jednak noc nie wypuścił Anieli z objęć.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Następnego dnia zaspaną Anielę przywitało jasne słońce. Dzień był ciepły i pogodny. Dziewczyna wyśliznęła się z objęć Aleksa, nie chcąc obudzić chłopaka. Przeciągnęła się jak mały kociak, zabrała ubrania na zmianę, kosmetyczkę i wyszła z namiotu. Kiedy wróciła umyta i ubrana chłopak już nie spał. Uśmiechnął się do niej promiennie.

– Śniadanie? – zapytał.

Skinęła głową.

– Aha. I kawa. Dużo mocnej kawy.

Roześmiał się wesoło.

– Dobrze. Kawa też może być. Tylko daj mi minutkę, skoczę do łazienki.

– Jasne.

Aniela wyszła z namiotu razem z Aleksem. W taki piękny, letni dzień wszyscy postanowili zjeść na dworze. Teraz cała grupa w komplecie siedziała przy drewnianym stole na tyłach ogrodu. Dziewczyna przysiadła się do nich, specjalnie wybierając wolne miejsce obok Darii. Zdecydowanie wolała uniknąć konwersacji z Dagmarą i Malwiną.

– Cześć Anielko, dobrze spałaś? – zaczęła wesoło Daria.

– Tak. Wróciła mi energia i chęć do życia. Są jakieś plany na dzisiaj?

– Aha. Chłopaki biorą motory i jedziemy do Mikołajek, do Aquaparku.

Mina Anieli natychmiast zrzedła.

– Yh? Na basen? – zapytała. – To ja odpadam… nie mam ze sobą kostiumu ani nic.

Daria wyraźnie posmutniała.

– To ten idiota nie powiedział ci, żebyś wzięła strój kąpielowy? No niech go szlak trafi! Przecież wiedział, że będziemy tam jechać.

Aleks podszedł do rozmawiających dziewczyn. Najwyraźniej słyszał ostatnie zdanie.

– O cholera, nie pomyślałem o tym. Przepraszam. – Powiedział pełnym skruchy głosem.

Usiadł przy Anieli stawiając przed nią kubek z kawą.

– No cóż, trudno się mówi – wtrąciła się do rozmowy, najwyraźniej zadowolona z korzystnego dla jej przyjaciółki, zbiegu okoliczności Dagmara. – Nie martw się Aniela, nie będziesz sama, Szymon nie lubi pływać, więc zostaje tutaj. A Malwina zabierze się z Aleksem, już od dawna miała ochotę się przejechać na motorze.

Aniela poczuła się paskudnie. No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o miłe spędzenie dnia. Całą siłą woli starała się nie pozwolić, żeby do jej oczu napłynęły łzy.

– Sorry Daga, ale nie dzisiaj – odezwał się stanowczo Aleks. – To moja wina, że Anielka nie ma w czym pływać, więc ja też nie pojadę na basen. Ale do Mikołajek się z wami zabierzemy, zwiedzimy sobie miasto. Co ty na to? – zwrócił się do Anieli. – W ramach przeprosin postawię ci pizzę.

Dagmara i Malwina wyglądały na bardzo rozczarowane. Aniela natomiast poczuła niesamowitą lekkość i ulgę. Mimo to poczuła się w obowiązku zaprotestować. Nie chciała psuć Aleksowi zabawy.

– Aleks, nie musisz ze mną zostawać – powiedziała cicho, nie do końca będąc pewną swojego głosu. – Przeżyję jakoś…

Uśmiechnął się do niej wesoło.

– Może i nie muszę, ale chcę – odpowiedział tylko. – Więc ustalone?

Skinęła głową uśmiechając się do niego ciepło.

– Super, w takim razie kończymy śniadanie i możemy jechać – stwierdziła uradowana Daria.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aniela zadowolona usiadła za Aleksem na motorze. Pojechali do Mikołajek. Podczas gdy cała reszta poszła do Aquaparku oni wybrali się zwiedzić niewielkie, ale urokliwe miasteczko. Chłopak dotrzymał słowa i zaprosił Anielę na pizzę. Dziewczyna w jego towarzystwie czuła się cudownie, zupełnie jakby znali się od zawsze, a rozmowy które toczyli przez Internet z równą łatwością i bez skrępowania mogli prowadzić też twarzą w twarz. Aniela nie pamiętała kiedy ostatnio tak dobrze się bawiła. Kiedy wracali do Mrągowa, Aleks oderwał się od reszty grupy i skręcił nad jezioro. Zaparkował motocykl na wzgórzu i wspólnie z Anielą zeszli nad brzeg przejrzystej wody. Usiedli na trawie. Dziewczyna była więcej niż zadowolona z tego niespodziewanego przystanku na trasie.

– Cieszę się, że ze mną tu przyjechałaś – stwierdził chłopak.

– Uratowałeś mnie przed nudą – uśmiechnęła się do niego wesoło.

Aniela niejasno zdawała sobie sprawę, że właściwie, to chyba Aleks wyciągnął ją z depresji. Przez pół roku był dla niej wsparciem, którego tak bardzo potrzebowała, a którym jakoś nie potrafiła być jej przyjaciółka. Ulegając impulsowi położyła głowę na ramieniu chłopaka. Wyciągnął rękę i objął ją niezgrabnie. Aniela z całego serca zapragnęła być tą dziewczyną, w której zakochany był Aleks. Bardzo żałowała, że nią nie jest. Zdawała sobie sprawę, że gdyby zrobiła krok w stronę Aleksa, chłopak prawdopodobnie odpowiedziałby tym samym, nie miała jednak takiego zamiaru. Nie chciała być w związku z facetem, który jest zakochany w innej. To była beznadziejna sprawa i mogłaby zrujnować ich przyjaźń, a to właśnie przyjaciela Aniela potrzebowała teraz najbardziej.

Nad brzegiem jeziora spędzili rozmawiając prawie całe popołudnie. W końcu obydwoje uznali, że czas wracać. Niechętnie wstali z miękkiej trawy, wsiedli na motor i wrócili do przyjaciół Aleksa i na festiwal.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Wieczorem całą dziewiątką włóczyli się po terenie pikniku. Aniela szła trzymając się z Darią pod ramię. Mimo, że dziewczyny znały się dopiero od dwóch dni, traktowały się nawzajem jakby były siostrami. Aniela odnalazła w Darii pokrewną duszę. Rozumiały się bez słów. Oddaliły się od reszty chcąc spokojnie porozmawiać. Kiedy tylko odeszły poza zasięg słuchu przyjaciół, Daria natychmiast naskoczyła na Anielę.

– Ty go lubisz Anielka, wygląda mi na to, że baaardzooooo go lubisz – powiedziała zadowolona z siebie. – Czemu mu o tym nie powiesz?

– Przestań – jęknęła dziewczyna. Była przekonana, że nie ma sensu okłamywać Darii, bo dziewczyna i tak będzie wiedziała swoje. – Zrobiłabym to, ale Aleks jest zakochany w jakiejś dziewczynie… nie mam ochoty być „tą drugą”. Wole, żeby był moim przyjacielem. Jest dobrze tak jak jest.

– Skąd wiesz, że jest zakochany? Mi się wydaje, że to ty mu się podobasz…

– Powiedział mi o tym, kiedy rozmawialiśmy wieczorem – westchnęła Aniela.

– Słuchaj… znam Aleksa dopiero od dwóch lat, ale on i Patryk przyjaźnią się od przedszkola – powiedziała pewnym głosem. – Nie wydaje mi się, żeby szalał za jakąś dziewczyną…

Aniela uśmiechnęła się ponuro.

– Tak, nie wydawało ci się też, że kogoś ze sobą zabierze, prawda? – powiedziała cierpkim głosem ganiąc nową przyjaciółkę. – A jednak tu jestem. Mimo wszystko.

Daria westchnęła.

– Też racja – przyznała. – Moim zdaniem bylibyście idealną parą.

– Nie – odpowiedziała po prostu Aniela. – Nie zamierzam się zachowywać tak jak Malwina. Jesteśmy przyjaciółmi i niech tak zostanie.

Nagle dziewczyna zdała sobie sprawę, że ktoś woła jej imię. Głos wydawał się jej dziwnie znajomy.

– Anielka! Anielka! – usłyszała wołanie.

Dziewczyna pobladła na widok zbliżającego się ścieżką chłopaka. Spojrzała na niego lekko przestraszonym wzrokiem.

– Anielka! Tyle czasu cię nie widziałem – odezwał się Jarek, kiedy zdyszany znalazł się przy dziewczynach. – Co za zbieg okoliczności, że spotkaliśmy się akurat tutaj!

Dziewczyna jęknęła w duchu. Nie była pewna czy cokolwiek gorszego mogło ją tego dnia spotkać. Dalej doskonale pamiętała wydarzenia tego feralnego wieczora, kiedy poszła go szukać

– Cześć, Jarek – przywitała się niezbyt przyjaznym tonem.

Chłopak uśmiechnął się ujmująco, tak jak tylko on potrafił. Aniela już zdążyła zapomnieć jaki był przystojny. Swoją osobą przywodził na myśl księcia z bajki. Kiedyś była przekonana, że jest spełnieniem jej wszystkich marzeń, teraz chciała jedynie żeby stąd zniknął.

– A jak na imię ma twoja śliczna przyjaciółka? – spytał przyglądając się Darii z kocim uśmiechem.

– Jestem Daria – odparła tamta, rumieniąc się uroczo.

– Miło mi cię poznać. Mogę na chwilę pożyczyć Anielkę od ciebie? – zapytał. – Tak dawno się nie widzieliśmy…

– Jasne, nie ma sprawy – odpowiedziała dziewczyna patrząc znacząco na Anielę, spojrzeniem, które mówiło „ale ciacho, szkoda, że mam chłopaka”.

Dziewczyna nie zdążyła zaprotestować. Po chwili Daria zniknęła na prowadzącej do przyjaciół ścieżce.

– Chyba się mnie nie boisz, Anielko? – spytał Jarek zauważając jej wahanie i niepewne spojrzenie. Uśmiechnął się ponuro.

Tak naprawdę dziewczyna myślała tylko o tym, gdzie by tu uciec. Nie miała najmniejszej ochoty na rozmowę z Jarkiem.

– Po prostu nie chcę z tobą rozmawiać, nie mamy o czym – odpowiedziała ostro.

– Anielko… nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłem przez ten cały czas – powiedział cicho. – Nie uważasz, że to zrządzenie losu, że się tutaj spotkaliśmy? Wysłuchaj mnie, proszę. Bardzo mi na tym zależy. – Dziewczyna wzdrygnęła się, kiedy otoczył ją ramieniem. Poprowadził w kierunku schowanej między drzewami ławki. – Usiądźmy, dobrze? – powiedział łagodnie.

Aniela niechętnie zajęła miejsce na brzegu ławki. Jarek usiadł tuż obok niej. Patrzył na nią łagodnym spojrzeniem błękitnych oczu. Tyle razy zdarzyło jej się zatonąć w ich głębi. Chłopak przywodził jej na myśl łagodnego, wspaniałego rumaka. Tym razem nie zamierzała się jednak dać zwieść. Wiedziała do czego Jarek jest zdolny. Niestety doświadczyła tego na własnej skórze.

– Czego ode mnie chcesz? – spytała wrogo.

– Anielko… byłem skończonym idiotą… ciągle imprezowałem, za dużo piłem – powiedział cicho. – Uświadomiłem sobie jaki ze mnie skończony kretyn, dopiero kiedy cię straciłem. Po prostu nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Nie odbierałaś telefonów, nie chcieli mnie wpuścić do ciebie do domu… nie miałem jak cię przeprosić… Zależy mi na tobie Anielko, w dalszym ciągu cię kocham. Daj mi szansę… proszę… – szepnął błagalnie.

Dziewczyna spojrzała na niego niedowierzająco, a potem zwyczajnie się roześmiała.

– Jarek, ty chyba do reszty zwariowałeś – powiedziała patrząc mu w oczy. – Uważasz, że możesz przyjść, przeprosić i wszystko będzie dobrze? Zdradzałeś mnie na prawo i lewo, uderzyłeś mnie… nawet ty nie możesz być na tyle głupi, żeby tak sądzić…

– Nie, nie twierdzę, że wszystko będzie w porządku. Nie widzieliśmy się przez pół roku Anielko. Ludzie się zmieniają. – Powiedział patrząc na nią błagalnie. – Uwierz mi. Ja się zmieniłem. Po prostu daj mi szansę wszystko naprawić. Proszę.

Aniela wbrew swoim najgorętszym chęcią nie potrafiła powstrzymać napływających do jej myśli wspomnień. Kiedy była z Jarkiem, większa część jej życia wyglądała jak z bajki. Do tego pamiętnego wieczora, kiedy zadzwoniła do niej Maja, mówiąc, że jej chłopak ją oszukuje, Aniela widziała w nim tylko dobre cechy. Był miły, troskliwy i czarujący, a do tego cholernie przystojny. Boleśnie zdała sobie sprawę, za co go kochała. Teraz jednak było zupełnie inaczej. Jarek miał rację, ludzie się zmieniają.

– Nie kocham cię – powiedziała patrząc na chłopaka. – Kochałam cię jak nikogo na świecie, ale już nie kocham. I nie przeszło mi po tym jak mnie uderzyłeś. Męczyłam się z tym uczuciem przez kilka długich miesięcy.

– Rozumiem – odpowiedział cicho. – Mimo to, proszę po raz kolejny, daj mi szansę wszystko naprawić. Naprawdę bardzo za tobą tęskniłem, Anielko. Nie musimy być parą. Zwyczajnie mnie nie odrzucaj. Chcę spróbować być twoim przyjacielem.

Dziewczyna westchnęła. Wcale nie była pewna czy to taki dobry pomysł.

– Na to mogę się zgodzić – stwierdziła jednak, po dłuższej chwili milczenia.

Jarek uśmiechnął się do niej promiennie.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aleks poczuł się niejasno zaniepokojony, kiedy Daria wróciła do nich sama. Złapał dziewczynę za ramię.

– Gdzie Anielka? – spytał.

– Spotkała jakiegoś chłopaka, niezłe z niego ciacho. Masz o co być zazdrosny – uśmiechnęła się do niego Daria. – Miał na imię Jarek czy jakoś tak.

Aleks zaklął. Po raz pierwszy pożałował, że nigdy nie opowiedział przyjaciołom o wydarzeniu sprzed pół roku.

– Gdzie ona jest? – spytał cicho, na tyle poważnym głosem, że Daria postanowiła nie zadawać pytań.

Dziewczyna wskazała kierunek, a Aleks zerwał się pędem i pognał we wskazaną stronę. Kiedy znalazł się na miejscu Aniela stała naprzeciwko Jarka. Cicho o czymś rozmawiali. Aleks natychmiast znalazł się przy chłopaku. Uderzył go. Tamten spojrzał zaskoczony. Nawet nie próbował się bronić przed ciosami wściekłego Aleksa. Aniela po chwili osłupienia złapała Aleksa za ramię.

– Przestań! Co on ci zrobił?! – krzyknęła. – Co ci odbiło?!

Aleks odepchnął ją od siebie. Spojrzał na nią gniewnym wzrokiem. W jego oczach malowała się furia. Dopiero po chwili oprzytomniał.

– Przepraszam – powiedział cicho podchodząc do dziewczyny. Odsunęła się od niego gwałtownie. – Ja tylko… mam złe wspomnienia związane z tym typem.

Aniela ominęła Aleksa i uklęknęła przy w tym momencie, leżącym na ziemi Jarku. Z rozciętej wargi chłopaka sączyła się strużka krwi.

– Nic ci ten idiota nie zrobił? – spytała wyciągając chusteczkę i delikatnie wycierając krew z twarzy Jarka.

Chłopak przecząco pokręcił głową. W Anieli obudziła się złość. Nie miała pojęcia co napadło Aleksa, ale w tym momencie nie miała ochoty tego wiedzieć. Po prostu była na niego wściekła. Spojrzała gniewnie na chłopaka. Patrzył na nią wzrokiem zbitego psa.

– Przepraszam – powtórzył. – Ja myślałem…

– To przestań myśleć – warknęła. – Bo najwyraźniej ci to nie wychodzi.

Aleks posmutniał jeszcze bardziej. Przecież chciał tylko pomóc. Za żadne skarby świata nie mógł pozwolić, żeby ktoś skrzywdził dziewczynę. Cały dzień zrobił się naprawdę do kitu.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Późnym wieczorem Aniela siedziała przy drewnianym stole w ogrodzie, w którym rozstawili namioty. Rozmawiała z Jarkiem i Konradem, kumplem, z którym jej ex-chłopak przyjechał do Mrągowa. Aleks przycupnął na krześle, po drugiej stronie stołu, jak najdalej od nich. Co jakiś czas rzucał Anieli ponure spojrzenia. Dziewczyna dalej była na niego zła, za to, w jaki sposób się zachował. To właśnie po Jarku mogła się takiego wybuchu spodziewać, ale do tej pory myślała, że Aleks jest inny, że jest ponadto. To tylko jeszcze bardziej uświadomiło jej, jak bardzo źle potrafi oceniać ludzi.

Przyjaciele Aleksa z miejsca polubili Jarka, co złościło chłopaka tylko jeszcze bardziej. Był wkurzony, zazdrosny, a do tego odczuwał niepokój. Bał się, że Jarek ponownie skrzywdzi Anielę. Za bardzo mu na niej zależało, żeby miał na to pozwolić.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aleks wrócił do namiotu dopiero późnym wieczorem. Aniela leżała przykryta śpiworem, odwrócona tyłem do wejścia, chłopak jednak zorientował się, że nie spała. Położył się obok niej, podpierając głowę na łokciu. W mroku widział jedynie zarys jej sylwetki. Słyszał cichy, równy oddech dziewczyny.

– Anielko… – zaczął niezbyt pewnie.

– Tak? – zapytała sennie.

– Dalej się na mnie gniewasz?

Usłyszał poruszenie i już po chwili dziewczyna leżała odwrócona przodem do niego.

– Nie gniewam – westchnęła. – Po prostu mnie zaskoczyłeś. Nie spodziewałam się po tobie takiego… hm… wybuchu – Aniela ujęła to najdelikatniej jak potrafiła.

– Przepraszam – powiedział szczerze Aleks. – Nie wiedziałem czego on od ciebie chce, bałem się o ciebie. Wiesz, że nie mam o twoim ex najlepszej opinii – stwierdził cierpko.

– Złościłam się na ciebie przez chwilę – przyznała dziewczyna – ale już mi przeszło – na dowód przysunęła się do niego bliżej, niemal wtulając twarz w koszulkę chłopaka, przykryła ich obydwoje śpiworem. – Szkoda, że to nie we mnie jesteś zakochany – stwierdziła z żalem. – Myślę, że cudownie byłoby być twoją dziewczyną. Dobranoc Aleks.

Chłopak wstrzymał oddech. Nie wiedział co jej odpowiedzieć, ale wyraźnie milczał zbyt długo, bo po chwili dziewczyna już spała.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Następnego dnia rano Anielka wyśliznęła się cicho z namiotu, nie chciała zbudzić śpiącego Aleksa. Zdziwiła się zobaczywszy siedzącego przy stole Jarka. Pogodnie rozmawiał o czymś z Darią i Malwiną. Podeszła do nich uśmiechając się wesoło.

– Dzień dobry – przywitała się ze wszystkimi.

– O, cześć Anielko! – ucieszył się Jarek. – Możemy porozmawiać?

Kiedy przyzwalająco skinęła głową, chłopak przeprosił dziewczyny i wstał od stolika. Przeszli wspólnie kawałek i stanęli przed ogrodzeniem, otaczającym dom i całą posesję. Aniela spojrzała na Jarka pytająco. Nie miała pojęcia czego mógłby chcieć.

– O co chodzi? – spytała niechętnie, nie była pewna czy chce to wiedzieć.

– Nie chciałbym, żeby twój chłopak znowu mi przyłożył… – westchnął teatralnie Jarek – ale muszę ci powiedzieć, że jesteś jeszcze piękniejsza niż sobie zapamiętałem. Ja naprawdę nie przestałem cię kochać Anielko, ani na minutę…

– On nie jest moim chłopakiem – powiedziała odruchowo dziewczyna, żałując tych słów już w momencie, w którym je wypowiadała.

Teraz patrzyła na Jarka zupełnie inaczej. To co mówił było tak samo piękne i miłe jak i nieprawdziwie. Chłopak uśmiechnął się kocim uśmiechem. Przyciągnął do siebie Anielę pełnym gracji ruchem i pocałował namiętnie, prosto w usta.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aleks stanął jak wryty. Jego dłonie same zacisnęły się w pięści. Jego nadzieje, marzenia, wszystko właśnie roztrzaskało się na kawałki. Po poprzednim wieczorze, po tym co powiedziała Aniela, zaczął się łudzić, że może jednak ma u dziewczyny jakieś szanse. Teraz, kiedy zobaczył jak stoi przed domem i całuje się ze swoim ex, zwyczajnie wszystko przepadło. Aleks poczuł bardzo nieprzyjemne uczucie w żołądku, był cholernie zły, że nawet nie odważył się spróbować. Teraz to już nie miało znaczenia. Szybkim krokiem minął całującą się za płotem parę i zniknął we wnętrzu domu.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Aniela gwałtownie odepchnęła od siebie Jarka. Uderzyła go w twarz. Spojrzał na nią lekko zbity z tropu. W jego oczach pojawiły się niebezpieczne błyski.

– Przecież mówiłaś, że nie masz chłopaka – powiedział z wyraźnym wyrzutem w głosie.

– A co to ma do rzeczy? – warknęła gniewnie dziewczyna. – Nic do ciebie nie czuję, a po tym co mi pokazałeś, sądzę, że nie powinniśmy się przyjaźnić. Wolałabym, żebyś stąd poszedł.

Jarek popatrzył na dziewczynę złym wzrokiem, wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale w ich stronę zbliżali się Damian z Patrykiem, wyraźnie zaniepokojeni, tym co się przed chwilą na ich oczach stało.

– Jak sobie chcesz – syknął tylko nieprzyjemnym tonem, odwrócił się od dziewczyny i nie patrząc na nią więcej oddalił się w kierunku festynu.

~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

Po południu wracali do domu. Aniela zauważyła, że Aleks jest jakiś dziwnie milczący. Zastanawiała się dlaczego. Może przez to co mu powiedziała poprzedniego wieczora? Bała się, że nie powinna była tego mówić. Podwiózł ją pod dom, a potem, rzuciwszy jedynie suche „na razie” zwyczajnie odjechał.

Aniela weszła smętnie do pustego mieszkania. Nie chciała, nie mogła! stracić przyjaźni Aleksa. Włączyła komputer, mając nadzieję, że chłopak się dzisiaj pojawi na facebooku. Nie musiała długo czekać.

„Aleks… gniewasz się na mnie?” wysłała wiadomość do chłopaka.

„Za co miałbym się gniewać?” odpowiedział prawie natychmiast.

„Nie wiem… po prostu wyglądało na to, że nie jesteś w najlepszym humorze…”

„Bo nie jestem” odpowiedział. „Martwię się o Ciebie Anielko, to wszystko. Wiem, że nie powinienem się wtrącać, ale nie podoba mi się, że wróciłaś do Jarka.”

Dziewczyna zamrugała ze zdumienia.

„Czy ty wiesz coś więcej ode mnie w tej sprawie? O ile pamiętam, to ostatnie nasze spotkanie nie wyglądało najlepiej. Pocałował mnie, uderzyłam go, obraził się, a potem sobie poszedł i to by było na tyle. Nie sądzę, żebym chciała z nim jakikolwiek kontakt utrzymywać, a co dopiero do niego wracać.”

Aleks nie odpisywał przez dłuższą chwilę. Zniknął z facebooka. Aniela zrezygnowana wstała od komputera. Usłyszała sygnał smsa.

„Jestem kretynem, przepraszam. Wpuścisz mnie?” przeczytała wysłaną przez Aleksa wiadomość.

Zaskoczona dziewczyna otworzyła drzwi wejściowe. Spojrzała niepewnie na stojącego w progu chłopaka. Aleks wszedł do środka. Wpatrywał się w nią intensywnie, swoimi brązowymi, łagodnymi oczami.

– Chciałem ci tylko powiedzieć, że nie ma żadnej innej dziewczyny, przez cały czas mówiłem o tobie. Przyjechałem tutaj – ciągnął chłopak – ponieważ, kiedy zobaczyłem jak się całujesz z Jarkiem, cholernie żałowałem, że nie zdobyłem się na odwagę, żeby ci to powiedzieć wcześniej.

Aniela szeroko otworzyła oczy. Nie mogła uwierzyć, w to co właśnie usłyszała.

– Aleks… – zaczęła cicho nie będąc pewna jak sformułować swoje myśli.

– Wiem, że nie jestem w twoim typie – przerwał jej chłopak. – Po prostu chciałem, żebyś o tym usłyszała. Mam nadzieję, że mimo tego, że już wiesz, w dalszym ciągu będziemy przyjaciółmi.

Dziewczyna roześmiała się szczerze rozbawiona. Nie miała pojęcia skąd mu to mogło przyjść do głowy. Oplotła ramionami szyję chłopaka, przytulając się do niego mocno. Pocałowała go, a on, zaskoczony, odwzajemnił jej czuły pocałunek.

– Od pół roku jesteś dla mnie jak powietrze – wyznała cichutko, nie odsuwając się od niego ani na milimetr. – Każdego wieczoru czekałam na to, żeby choć przez chwilę z tobą porozmawiać. A teraz, na wyjeździe, zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi na tobie zależy.

Aleks objął ją ramionami, tuląc do siebie jak najcenniejszy skarb. Uśmiechnął się do niej ciepło.

– Jestem cały twój – oznajmił dziewczynie, czując jak przepełnia go szczęście – tak długo, jak tylko zechcesz.

THE END

10 listopada 2010

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

10 komentarzy

  1. Odpowiedz

    messy

    9 stycznia 2011

    Całość opowiadania bardzo mi się podoba [zresztą jak wszystkie twoje 🙂 ] ale dość irytujący jest dla mnie wątek farmy. To już dorośli ludzie, szczególnie Aleks silny ochroniarz i gra w farmę, to mi jakoś nie pasuje. Niby napisałaś, że siostra go przymusiła i się wciągnął, ale wątpię żeby tego typu mężczyznę w rzeczywistości zainteresowała taka gra.
    Ale to tylko tak ode mnie, lubię twoje prace, przeczytam już wszystkie i z niecierpliwością czekam na następne, dlatego tego co napisałam nie przyjmuj jako krytykę a porostu realną ocenę 🙂

    • Odpowiedz

      Miye

      9 stycznia 2011

      Zdziwiłabyś się! To opowiadanie jest mocno oparte na faktach, w tym wątku z farmville też. W facebookowe gry grają ludzie w każdym wieku mimo, iż wydaje się to naprawdę niepojęte. Jak się w to bawiłam, w swoich znajomych miałam prawie same mamusie i tatusiów, wszyscy dorośli, pracujący i poważni ludzie.

  2. Odpowiedz

    messy

    10 stycznia 2011

    To chyba jednak średnio poważni. Ja mam 16 lat i wśród moich znajomych wyjątki grają w farmę, za to praktycznie wszyscy znajomi mojej 7 letniej siostry.

    • Odpowiedz

      Miye

      10 stycznia 2011

      Widać, że nie oglądasz South Parka, był taki odcinek na temat facebooka… ale logicznie rzecz biorąc, na czymś muszą te kupę kasy zarabiać, a na pewno nie robią tego na siedmiolatkach! Jednak jakby nie patrzeć Simsy czy World of Warcraft też nie każdego wciągają, a jednak mają całą rzeszę wiernych nałogowców i fanów. W każdym razie mój „Aleks” bawił się tym od innej strony – rozkładając grę na czynniki pierwsze (hackując) co dostarczało mu całkiem niezłej rozrywki.

      Idąc wąską ścieżką tego tematu dalej, z jakiejś przyczyny to właśnie ludzie w wieku 15-19 lat strasznie chcą być uważani za „poważnych” i „dorosłych” zazwyczaj robią tylko te rzeczy, które im się z tą tak zwaną dorosłością kojarzą. Ludzie po dwudziestym roku życia już tych problemów nie mają. Zupełnie jak w piosence Czerwonych Gitar, „Dozwolone od lat osiemnastu”.

      …a ja na przykład mam pokój pełen miśków, większość z nich dostałam od chłopaka i jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa i ostatnią rzeczą jaką miałabym robić, to wstydzenie się ich!

      • Odpowiedz

        Misia

        31 marca 2012

        Ja też. Mam szesnaście lat, a mój pokój wypełniają pluszowe misie. Niedawni dostałam od chłopaka myszkę w różowe sukience w prezencie. Strasznie mnie wkurza, jak ktoś mówi do mnie, że jestem dziecinna, bo z sześcioletnim bratem oglądam filmy Disneja, które nadal mnie bawią.

  3. Odpowiedz

    messy

    10 stycznia 2011

    Źle odebrałaś to co napisałam i chyba ogólnie źle przyjmujesz krytykę (choć to nie była krytyka a tylko wyraziłam swoją opinię) dlatego skończmy ten temat, nie mam zamiaru się z tobą kłócić.

    • Odpowiedz

      Miye

      10 stycznia 2011

      Czemu zamiłowanie do dyskusji mylisz ze złością i obrazą?

  4. Odpowiedz

    Marina.

    31 maja 2011

    No cóż…. podoba mi się 🙂 Fajne opowiadanko, wartka akcja hehe ;p za ten tekścik masz ode mnie wieelki plusik +
    =] ^^

  5. Odpowiedz

    Vicky

    31 marca 2012

    Misia: powiem Ci, że na Pyrkonie jak był konkurs Disneya, to pojawiła się pełna sala ludzi! W różnym wieku i różnej płci. Moja drużyna składała się z czwórki graczy – dwóch chłopaków i dwóch dziewczyn, żadne z nas nie miało poniżej dwudziestki. 😉 Dorosłość nie polega na wyrzuceniu z pokoju zabawek, a raczej na umiejętności zignorowania opinii innych.

    • Odpowiedz

      Misia

      31 marca 2012

      Dlaczego mnie tam nie było?! Ostatnio urządziliśmy sobie maraton filmowy, od 20 do 8 same bajki Disneya. Nie wyłączyliśmy, kiedy nasze rodzeństwo usnęło ^^

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS