Nie mogę, trzymam dziecko – Ksenia Potępa

Rodzicielstwo bez instrukcji obsługi.

Nie mogę, trzymam dziecko

Niedawno, przez zupełny przypadek zobaczyłam w zapowiedziach książkę „Nie mogę, trzymam dziecko” autorstwa Kseni Potępy. Zainteresowała mnie, więc odwiedziłam promowany przed wydawnictwo fanpage Autorki. Gdy to zrobiłam, przepadłam. Po dłuższej chwili czytania postów i przeglądania autorskich ilustracji wiedziałam, że „Nie mogę, trzymam dziecko” jest tytułem, który koniecznie muszę przeczytać. 

O czym jest książka?

Autorka w zabawny sposób przedstawia czytelnikom przeróżne, szczególnie dotyczące młodych rodziców perypetie, związane z wychowaniem naszych pociech. Opowiada o rodzicielskim zmęczeniu, wzlotach i upadkach. Tekst jest humorystyczny, zdobią go też świetne, zabawne ilustracje, ale problemy poruszane w książce dotyczą chyba wszystkich rodzin. W tytule „Nie mogę, trzymam dziecko” każdy odnajdzie cząstkę siebie, a nawet jeśli nie, to humor poprawi mu fakt, że jego pociecha nie sprawia tego typu problemów. 

Strona wizualna

Książka została pięknie wydana. Ma twardą oprawę i dobrej gramatury strony. Środek jest czarno-różowy. Tekst zdobi wiele świetnych ilustracji, które potrafią poprawić humor niejednemu rodzicowi czytelnikowi.

Moja opinia i przemyślenia

Przyznam szczerze, że publikacją jestem zachwycona. Ksenia Potępa ma lekkie pióro i doskonale rysuje. Jej ilustracje są proste, ale bardzo pomysłowe. W cudowny sposób uwiecznia na nich swoją własną rodzinę. Wiele z jej postrzeżeń jest niezwykle trafne. Czytając, wyobrażałam sobie zachowanie swoich własnych dzieci, które również potrafią obrazić się z powodu naciśnięcia guzika w windzie przez inną osobę. Ostatnio moja najmłodsza pociecha odkryła radość z nasypywania mi rano do kubka kawy. Możecie sobie wyobrazić, jak to wygląda. 

Takiej książki było mi trzeba. Sądzę, że potrzebuje jej wielu młodych rodziców. Dzięki publikacji „Nie mogę, trzymam dziecko” poczujesz, że ktoś na tym świecie cię rozumie, a lektura z pewnością poprawi Ci humor. Dodatkowym plusem książki jest fakt, że można ją czytać „na wyrywki”, dosłownie, kiedy dysponujesz zaledwie pięcioma minutami wolnego czasu. 

Podsumowanie

„Nie mogę, trzymam dziecko” to ciekawa, pełna dobrego humoru i rewelacyjnych ilustracji publikacja skierowana (nie tylko) do młodych rodziców. Dzięki niej odkryłam również fantastycznie prowadzony fanpage Autorki. Lekturę polecam, jest niezwykle pozytywna. Myślę, że książka nada się także idealnie jako prezent dla osób, które dopiero spodziewają się dziecka.

Dziękuję! 

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

21 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Bookendorfina Izabela Pycio

    28 listopada 2020

    Chętnie sięgnę po tytuł, tak dla przywołania wspomnień wczesnego macierzyństwa. 🙂

    • Odpowiedz

      Vicky

      2 grudnia 2020

      Jest też idealny na poprawę humoru 🙂

  2. Odpowiedz

    Katarzyna Krasoń

    28 listopada 2020

    Mam tę książkę na półce i już nie mogę się doczekać lektury!

  3. Odpowiedz

    Justyna

    28 listopada 2020

    Podoba mis ie ta książka chetnie bym ja poczytala. Musze zajrzeć na profil autorki.

    • Odpowiedz

      Vicky

      2 grudnia 2020

      Mnie się bardzo spodobały i fanpage i książka 🙂

  4. Odpowiedz

    Widzepodwojnie.com

    28 listopada 2020

    Bardzo fajna książka. Lekko serwuje temat, który taki nie jest 😉

  5. Odpowiedz

    Karolina Kosek

    28 listopada 2020

    profil obserwuję od dawna, bardzo lubię jej ilustracje i często sama śmieje się z jej sytuacji uświadamiając sobie, że mam podobnie. Nie wiedziałam, że wydała książkę, chętnie bym ją przeczytała 🙂

    • Odpowiedz

      Vicky

      2 grudnia 2020

      Ja dzięki książce dowiedziałam się o fanpage 🙂

  6. Odpowiedz

    Lilianna

    29 listopada 2020

    I tacy rodzice powinni przeczytać ta książke. Sama z checią ją przeczytam. Mimo wszystko. Czemu nie.

  7. Odpowiedz

    Monika Kilijańska

    29 listopada 2020

    Lubię książki pokazujące życie z dzieckiem bez cukrzenia i lukrowania. Bo te bobaski z instagrama też plączą, wcierają kaszkę we włosy i nie śpią po nocach 😉

  8. Odpowiedz

    Zuzanna Dudko

    29 listopada 2020

    Z reguły nie sięgam po tego typu książki, ale przyznam, że ten tytuł mnie zaintrygował. Co prawda nie jestem świeżo upieczonym rodzicem, ale domyślam się co może być w środku i przez to mnie ciekawi.

  9. Odpowiedz

    Świat Pani Domu - Ola

    29 listopada 2020

    Różnego rodzaju „poradniki” ( szczególnie te dziecięco-rodzicielskie ) omijam szerokim łukiem, bo zazwyczaj znajduję tam albo kupę głupot albo jakieś utarte slogany. Mam jednak wrażenie, że książka o której tu wspominasz to całkiem coś innego. Chętnie do niej zajrzę i sprawdzę czy po raz kolejny, nie wyrzucę w kąt po przeczytaniu kilku stron.
    Ps. Ja też zajrzałam na FB 🙂

    • Odpowiedz

      Vicky

      2 grudnia 2020

      To zdecydowanie nie poradnik, gdybym miała wybrać gatunek, to powiedziałabym, że książka humorystyczna 🙂

  10. Odpowiedz

    Radosna - Książki jak narkotyk

    30 listopada 2020

    Raczej nie jest to książka dla mnie. Może kiedyś się to zmieni, ale na ten moment odpuszczam.

  11. Odpowiedz

    Ala

    30 listopada 2020

    Bardzo ciekawa propozycja. Nie widziałam jej wcześniej, ale po Twojej recenzji wiem, że koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. 🙂

  12. Odpowiedz

    Aleksandra NS

    30 listopada 2020

    Jak nie lubię poradników i tym podobnych książek, to wszystko co na wesoło biorę w ciemno. Szczególnie gdy są w książce śmieszne ilustracje. Podoba mi się ta propozycja.

    • Odpowiedz

      Vicky

      2 grudnia 2020

      Poradnik to zdecydowanie nie jest, raczej książka humorystyczna lub zbiór anegdot (również na grafikach).

  13. Odpowiedz

    Anszpi

    12 grudnia 2020

    Jako mama czterolatki chętnie przeczytała bym tą książkę. Rodzicielstwo nie jest łatwe, ale posiadanie dziecka to wynagradza

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS