Kalifornijczyk – Alicja Manders

Z Los Angeles do Krakowa – czy różni nas aż tak wiele?

Kalifornijczyk

Ostatnio coraz chętniej sięgam po książki polskich Autorów i Autorek. Powieść „Kalifornijczyk” przyciągnęła mnie do siebie zarówno okładką, jak i opisem fabuły. Nutą przewodnią fabuły, poza wątkiem romantycznym, jest w niej różnica kulturowa, która pojawia się w relacji Polki i tytułowego Kalifornijczyka. Czy jednak Alicja Manders podołała zadaniu i stworzyła wciągającą oraz wartościową powieść? 

Zarys fabuły

Dwoje bohaterów, z dwóch różnych światów. Julia to nieśmiała, niewierząca we własne siły  i możliwości dziewczyna, która obawia się samodzielności i dorosłego życia. Rob ma świetną pracę, dużo pieniędzy, ale niewiele rzeczy go w obecnej sytuacji cieszy. Dlatego, gdy nadarza się okazja wyjazdu do Polski na ślub przyjaciela, ma nadzieję, choć na chwilę, oderwać się od własnego życia.  Spotkanie Julii i Roba na zawsze odmieni ich życie. Dzieli ich przepaść kulturowa, ale czy może połączyć coś innego? 

Moja opinia i przemyślenia

„Kalifornijczyk” to dobry, mocny debiut literacki. Alicja Manders miała ciekawy pomysł i udało się jej go elegancko zrealizować. Pokazała różnice między Krakowem, a Los Angeles. Przedstawiła czytelnikom dwa, skrajnie różne światy. Książka jest dobrze napisana, pojawia się w niej mnogość wątków i postaci. Jest to idealny materiał na film obyczajowy. Niestety nie wszystko wygląda perfekcyjnie, ponieważ Autorce nie udało się uniknąć pewnych dłużyzn. Z niektórych fragmentów po prostu nic nie wynika i to właśnie one nieco uprzykrzają czytanie ogólnie dobrej książki, jaką jest „Kalifornijczyk”. Na szczęście te niewielkie niedociągnięcia Autorka nagrodziła lekkością pióra i doskonałym poczuciem humoru. 

Powieść Alicji Manders nie jest typowym romansem, to raczej historia obyczajowa z lekko zarysowanym wątkiem romantycznym, w której bohaterowie pierwszoplanowi nie wysuwają się zbyt mocno na pierwszy plan. Postacie przeżywają swoje życiowe rozterki, pozwalają się ponieść emocjom, zostają postawione przed trudnymi wyborami. Krótko rzecz ujmując, „Kalifornijczyk” to samo życie, tylko przedstawione na bardzo ciekawym, kontrastowym tle. 

Podsumowanie

„Kalifornijczyk” jest ciekawą lekturą i świetnym debiutem literackim. Nie jest to książka perfekcyjna, ale niewiele jej do tego brakuje. Myślę, że spodoba się czytelniczkom, które na co dzień zaczytują się powieściami z gatunku literatury obyczajowej i lubią, gdy pojawia się w nich coś zupełnie nowego. 

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

10 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Angela

    13 grudnia 2020

    Książka zapowiada się ciekawie, szczególnie jak na debiut. Z miłą chęcią po nią sięgnę.

  2. Odpowiedz

    Aleksandra NS

    13 grudnia 2020

    Mignęła mi ta książka na stronie wydawnictwa. Lubię ich publikacje i często zaglądam w zapowiedzi.

  3. Odpowiedz

    Justyna

    13 grudnia 2020

    Nie spotkałam sienjeszcze z tym tytułem książki, a lubie literaturę obyczajowa. Chetnie bym ja poznałam w całości

  4. Odpowiedz

    Karolina Kosek

    13 grudnia 2020

    sądząc po tytule spodziewałabym się zupełnie czegoś innego, ale jestem ciekawa tej historii i jak będę miła okazję to na pewno sięgnę 🙂

  5. Odpowiedz

    Widzepodwojnie.com

    14 grudnia 2020

    To raczej różnice społeczne niż kulturowe. Nie do końca mój klimat książki, ale miłego czytania wszystkim, których zainteresowała 🙂

  6. Odpowiedz

    Monika Kilijańska

    14 grudnia 2020

    Z chęcią zobaczyłabym jak autorka porównuje tak różne światy. Mam nadzieję, że rzeczywiście mnie ta książka nie zawiedzie, bo mam ochotę ją w święta poczytać.

  7. Odpowiedz

    Ala

    14 grudnia 2020

    W oko od razu wpadła mi okładka, jest przepiękna. Po Twojej recenzji myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu, także chętnie po nią sięgnę. 🙂

  8. Odpowiedz

    Zuzanna Dudko

    15 grudnia 2020

    Ogólnie po takie książki sięgam dość często, ale ta mnie jakoś do siebie nie przekonała, więc ją sobie odpuszczę.

  9. Odpowiedz

    zaczytanamarzycielka8

    16 grudnia 2020

    Nie słyszałam o tej książce, ale jakoś mnie nie przekonuje ten tytuł. Sama okładka do mnie nie przemawia ( tak wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale ja już tak mam ) 🙂

  10. Odpowiedz

    Madka roku

    20 grudnia 2020

    Nie przepadam za tego typu książkami – obyczajówkami z wątkiem romantycznym, ale cieszę się, że duże wydawnictwa coraz częściej stawiają na polskie debiuty.

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS