
Balsam do ust Blistex Lip Revitalizer
Pomadki do ust to dla mnie kosmetyk absolutnie podstawowy. Zawsze jakaś jest pod ręką – w torebce, w kieszeni kurtki, na biurku. Dlatego bardzo szybko wyczuwam różnicę między produktem, który tylko „jest”, a takim, po który faktycznie chce się sięgać. Blistex Lip Revitalizer zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Nic więc dziwnego, że został moim ulubieńcem z zimowego pudełka od Pure Beauty. O moich testach pomadki opowiem wam w dzisiejszym wpisie.
Opis producenta: Blistex Lip Revitalizer to zaawansowany balsam, który dzięki peptydom zapewnia miękkie i gładkie usta. Formuła wzbogacona naturalnym woskiem pszczelim oraz ekstraktem z wilczomlecza wspiera regenerację skóry, a olej z ziaren kawy intensywnie nawilża, pozostawiając usta pełne blasku i zdrowia.
Pojemność: 3,7 g
Skład INCI: Hydrogenated Coconut Oil, Octyldodecanol, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Cera Alba, Phenyl Trimethicone, Aroma, Coffea Arabica (Coffee) Seed Oil, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2. Dimethicone, Myristyl Myristate, C12-15 Alkyl Benzoate, C10-30 Cholesterol/Lanosterol Esters, Jojoba Esters, Tocopheryl Acetate, Arachidyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Behenyl Alcohol, Ceramide Ng, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Palmitoyl Hexapeptide- De-12, Phenoxyethanol, Sacharin, Tetra Hexyldecyl Ascorbate, Tribehenin.

Moja opinia
To klasyczny balsam w sztyfcie, ale z formułą bardziej „pielęgnacyjną” niż przypadkową. Peptydy, olej z ziaren kawy, naturalne woski – skład nastawiony na regenerację, wygładzenie i długotrwałe nawilżenie. Bez efektu tafli, bez tłustości. Raczej ochrona i komfort, szczególnie wtedy, gdy usta są przesuszone wiatrem albo zimnem.
Używam tej pomadki od jakiegoś czasu i naprawdę ją lubię. Jest lekka, nie klei się, nie zostawia nieprzyjemnego posmaku. Jest naprawdę wygodna. Dobrze wygładza usta – szczególnie wtedy, gdy są podrażnione albo szorstkie – i nie muszę jej nakładać co chwilę, bo efekt utrzymuje się zaskakująco długo. Pomadka nie jest tłusta, nie oblepia ust, a po chwili praktycznie „znika”, zostawiając usta miękkie i gładkie. Takie naprawdę wypielęgnowane.
Dużym plusem jest jej konsystencja. Sztyft jest zwarty i „konkretny” – nie topnieje, nie mięknie od ciepła ust, nie łamie się przy aplikacji. Do tego wieczko faktycznie trzyma się na miejscu (co przy takich opakowaniach wcale nie jest oczywiste).
Zapach pomadka ma bardzo subtelny, lekko słodkawy, z nutą kokosa. Bez sztuczności. Smak neutralny, przyjemny, nie chemiczny. Kawy nie wyczuwam, ale absolutnie mi to nie przeszkadza.
Blistex Lip Revitalizer to bardzo udana, klasyczna pomadka ochronna w nowoczesnym wydaniu. Wydajna, komfortowa, skuteczna. Dobrze nawilża, długo się trzyma, nie irytuje zapachem ani konsystencją, a do tego ma sensowny skład i przystępną cenę. Dawno nie używałam tak dobrej „wykręcanej” pomadki do ust. Zdecydowanie polecam spróbować – szczególnie jeśli cenisz wygodę i realne działanie, a nie tylko obietnice na opakowaniu.
ocena: 5/5 ★★★★★
Na zakończenie
Lubicie markę Blistex? Znacie ich kosmetyki? Jak się u was sprawdzają? Chętnie poczytam wasze komentarze!
Wpis powstał we współpracy z Pure Beauty.
Przeczytaj również:










