Czerwień Rubinu – Kerstin Gier

Niemal każdy, przynajmniej raz w życiu, pomyślał „co by było, gdybym mógł cofnąć się w czasie?”. Ile rzeczy można by w ten sposób zmienić? Do jakich złych zdarzeń nie dopuścić? Jak odmiennie wyglądałby nasz świat, gdyby podróże w czasie były możliwe?

Szczegółowe informacje
autor: Kerstin Gier
tłumaczenie: Agata Janiszewska
cykl: Trylogia Czasu (tom 1)
wydawnictwo: Media Rodzina
tytuł oryginału: Rubinrot
data wydania: 24 maja 2017
ISBN: 9788380083202
liczba stron: 344

Pierwsze, polskie wydanie „Czerwieni Rubinu” – tomu rozpoczynającego „Trylogię czasu” – pojawiło się 23 maja 2011 roku nakładem wydawnictwa Egmont. Nakład powieści szybko się wyczerpał, a tytuł stał się obłędnie drogi i niezwykle pożądany. Upłynęło parę cichych lat, aż wreszcie czytelnicy usłyszeli cudowną nowinę. Wydawnictwo Media Rodzina zdecydowało się na wznowienie całej trylogii i to nie w byle jakim wydaniu. Książka, którą trzymam w rękach, zachwyca nie tylko treścią.

Pewnego dnia, piętnastoletnia Gwen, odkrywa, że to ona, a nie jak wszyscy uważali jej kuzynka, jest nosicielką specjalnego genu, umożliwiającego przenoszenie się w czasie. Od tej pory zdarzają się jej „niekontrolowane” podróże. Dziewczyna znajduje się na pograniczu realnego życia i drugiej, fantastycznej rzeczywistości. Z jednej strony chodzi do normalnej szkoły, przyjaźni się z zupełnie zwyczajnymi dzieciakami, a jednak zna od zawsze, trzymany w tajemnicy, rodzinny sekret. Do tego, co jest niezwykłe nawet jak na tak specjalną, obdarzoną niespotykanym darem rodzinę, dziewczyna ma wyjątkowo specyficzny talent, w który nikt z jej krewnych nie chce uwierzyć – Gwen widzi duchy.

Historię opowiada pierwszoosobowy narrator (w tym wypadku narratorka). Wszystkie wydarzenia, oprócz prologu i epilogu, obserwujemy oczami głównej bohaterki – Gwendolyn. Przypadły mi do gustu takie urokliwe i ciepłe momenty, jak ten, w którym rozmawia z duchem małego chłopca czy przypomina sobie swoją żywą – nieistniejącą maskotkę gargulca. Niektóre pomysły pisarki są wręcz rewelacyjne, inne niestety nieco ograne, ale mimo to nie odbierają lekturze przyjemnego wydźwięku.

Główna bohaterka jest sympatyczna i nieco naiwna. Posiada jednak całkiem wyrazisty charakterek. Została stworzona w cudowny, pełnowymiarowy sposób. Wydaje się po prostu taka… prawdziwa. Gwen, mimo ciągle dziecięcego i przewidywalnego zachowania, jest duszyczką dobrą, ale potrafi też pokazać swój (prawdopodobnie odziedziczony w linii żeńskiej), ognisty charakter. Zdecydowaną zaletą jest takie żywiołowe przedstawienie bohaterki, która opowiada swoją historię z zapałem, nie szczędząc nam dostępu do własnych (czasem śmiesznych, innym razem dziecinnych, a momentami nawet wrednych czy absurdalnych) myśli. Gwendolyn jest dziewczyną, która mogłaby naprawdę istnieć, a nie jakąś wyidealizowaną, pociąganą za sznurki na scenie w teatrze lalek, kukiełką.

Sama powieść utrzymana jest w niezwykłym klimacie. Pisarka barwnie przedstawia zarówno współczesną, jak i historyczną Anglię. Bawi się słowem i nie boi się żartować, chociażby z panującej sto lat wcześniej mody. W książce nie zabraknie również romansu i tych kilku, trzymających w napięciu scen.

Kerstin Gier, wraz z kotem, mężem i synem mieszka w okolicach Bergische Land. W swoim dorobku ma już kilkanaście tytułów i nagrodę Delia, dla najlepszej kobiecej powieści roku. Jej styl pisania jest bez zarzutów, a warsztat znakomity. Niekiedy jednak przegrywa walkę z piórem i w powieści pojawia się kilka dłużyzn.

Książkę polecam miłośnikom (a zwłaszcza miłośniczkom) czytania, ponieważ uważam, że dla osób, które za tym nie przepadają i powieść trzymają w ręku dwa razy do roku, ona po prostu się nie nadaje. Na rynek zostało wydanych wiele znacznie łatwiejszych, zawierających mniej opisów i treści, pozycji młodzieżowych. Czerwień Rubinu jest dziełem dla ludzi, którzy czerpią przyjemność z oglądania oczami wyobraźni przedstawionego przez pisarzy świata. To wręcz idealna lektura dla każdego książkoholika.

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

5 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Katrina

    12 czerwca 2017

    Nie nadaje się? ;P „Czerwień rubinu” to banalnie łatwa młodzieżówka, naprawdę trudno o lżejszy styl, który przyswaja się szybciej… Tak można mówić o Sapkowskim, Herbercie, Lemie, Dukaju – ale nie o autorce młodzieżówek ;P

    • Odpowiedz

      Vicky

      12 czerwca 2017

      Moim zdaniem właśnie Kerstin Gier pisze znacznie bardziej kwieciście niż typowi autorzy młodzieżówek. W jej powieściach pojawia się sporo barwnych opisów, które inni pisarze tego gatunku zwyczajnie ucinają. To taka literatura młodzieżowa z wyższej półki.

  2. Odpowiedz

    pożeram strony

    12 czerwca 2017

    Jestem książkoholikiem to fakt, ale nie jestem pewna, czy ksiązka przypadłaby mi do gustu.

    • Odpowiedz

      Vicky

      12 czerwca 2017

      Myślę, że tak. Jest naprawdę przyjemnie napisana 🙂

  3. Odpowiedz

    Zielona Małpa

    12 czerwca 2017

    Jestem już raczej poza grupą docelową, ale dobre książki warto polecać 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS