Zerwane zaręczyny i więzienny slow life
Bardzo nie lubię sięgać po serie, które nie mają zakończenia i tak naprawdę nie wiadomo, czy kiedykolwiek pojawi się ostatnia część. Dlatego od razu pokochałam Jednotomówki Waneko, które przedstawiają czytelnikom zamknięte, pełne historie. Tym razem w moje ręce trafił komediowy tytuł „Zerwane zaręczyny i więzienny slow life”.
Zarys fabuły
Gdy królewska para wyjeżdża, młoda arystokratka Rachel zostaje oskarżona przez swojego narzeczonego księcia koronnego Elliota o znęcanie się nad Margaret, dziewczyną, która zawróciła mu w głowie. Ponieważ Rachel nie zamierza przepraszać, książę wtrąca ją do lochu. Okazuje się jednak, że młoda szlachcianka tylko na to czekała i w najdrobniejszych szczegółach zaplanowała sobie jak pognębić krnąbrnego księcia oraz najdłuższe wakacje, na jakie mogła sobie kiedykolwiek w życiu pozwolić.
Moja opinia i przemyślenia
Tytuł „Zerwane zaręczyny i więzienny slow life” przemawiał do mnie, od kiedy tylko go zobaczyłam, ale i tak nie spodziewałam się, że będzie to aż tak wyśmienita lektura! Po marcowym zastoju czytelniczym, kiedy w zupełnie nic nie mogłam się wciągnąć, ta manga okazała się dla mnie prawdziwym kołem ratunkowym. Jest ciekawa i niezwykle zabawna, a do tego została cudownie przedstawiona.
Rachel to silna, inteligentna i bardzo wredna bohaterka, którą uwielbia się już od pierwszych stron. Pałacowe intrygi to jej żywioł, a przeciwnicy nie mogą się z nią równać. Jest też doskonałą aktorką. Mimo że historia zmieściła się w zaledwie jednym tomie, to niczego jej nie brakuje, jest szczegółowa i kompletna. Trudno przy niej zachować powagę. Jestem też pod wrażeniem doskonale zarysowanych postaci, których konkretna i bogata charakterystyka zmieściła się na tak niewielu stronach. Jednak mangi mają to do siebie, że znacznie w nich łatwiej niż w słowie pisanym, przedstawić cechy charakteru i różnego rodzaju ekspresje.
Kreska mangi bardzo przypadła mi do gustu. Ma swój niewątpliwy urok. W komiksie pojawia się kilka bohaterek o różnych archetypach, co ciekawe jednak nie ma w historii silnych postaci męskich, chyba że wziąć pod uwagę ojca Rachel, który mimo trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł, nigdy nie stracił zimnej krwi.
Podsumowanie
„Zerwane zaręczyny i więzienny slow life” to urocza, inteligentna i ładnie narysowana historia, z którą spędziłam kilka niezwykle przyjemnych chwil. Jestem nią oczarowana i z pewnością, gdy będę miała gorszy humor, jeszcze niejednokrotnie do niej powrócę. Lektura bez trudu poprawi mi nastrój.
Dziękuję!
Przeczytaj również:
Aleksandra NS
Piękna kreska i historia zapowiada się bardzo ciekawie. Ale czy to książka dla mnie, nie jestem o tym przekonana.
Zuzka
Podeślę ten wpis mojej siostrze, bo ona uwielbia wszystkie mangi i ma w domu ogromną ich kolekcję.
Pojedztam.pl
Będzie się w czym zaczytać w późniejszym czasie.
Bielecki.es
To niemal “nie” mój świat, choć wiem , że manga ma swoich wielkich fanów 😉
Irena Bujak
Mam podobnie z niedokończonymi seriami. Dlatego też niechętnie sięgam po otwarte serie. Wolę poczekać aż już będzie cała.
Bookendorfina Izabela Pycio
Kiedyś nie zaczynałam serii dopóki nie miałam wszystkich tomów w ręce, ale wiele ciekawych przygód czytelniczych mnie omijało, teraz mogę nie tylko czekac na kolejne tomy, lecz także wchodzić w serie w dowolnym momencie.
Karolina Kosek
mam nadzieję, że już nie długo będzie mi dane poznać tę historię 🙂
Karolina Kosek
przeczytałam! nigdy nie wątpię w Twoje polecajki, świetnie się bawiłam 🙂
Bookendorfina Izabela Pycio
Podziwiam, że tak mocno wciągnęłaś się w mangi, zawsze cieszy, kiedy trafia się na nowy odłam pasji. 🙂
Ala
Nie jestem fanką mang, to zdecydowanie nie moje klimaty. Najważniejsze jednak, że Tobie się podoba. 🙂
Kamila Pierzchała
Muszę przyznać, że czuję się szczerze zaciekawiona tym komiksem – już sam tytuł brzmi niezwykle romantycznie!
Martyna K
Na kilka miłych chwil z tą lekturą z przyjemnością też się skuszę.
Joanna Kisiel
Ciekawa fabuła, piękna okładka i cudowna kreska mangi. Ktoś kto lubi takie klimaty będzie zachwycony z całą pewnością 🙂
Agnieszka
O rany, jaka fabuła! Podoba mi się, kreska też wpada w oko, więc w sumie czemu nie. Jak znajdę w bibliotece, to wezmę!