Przypływ – Daniela Sacerdoti

Date
mar, 18, 2014

przyplyw-przesPonieważ świat pełen jest przeróżnych, złych stworów o morderczych zamiarach, to łowcy demonów również istnieją. Niektóre dzieci rodzą się ze specjalnymi umiejętnościami. Jedną z takich osób jest Sara Midnight, którą poznajemy w pierwszej części trylogii, noszącej tytuł “Wizje”. Dziewczyna jednak nie miała jeszcze okazji by dobrze poznać swoje nadprzyrodzone zdolności, a teraz, gdy jej rodzice nie żyją, a osoba, której zaufała, podle to zaufanie zawiodła, wygląda na to, że bohaterka zdana jest tylko i wyłącznie na siebie.  

Chłopak, który podaje się za kuzyna Sary, w rzeczywistości nazywa się Sean Hannay i jest Łowczym, a nie, tak jak ona sama, dziedzicem Tajnych Rodzin. Pojawiający się w jej snach, czarnooki Nicholas vel “Liść”, który zawsze pojawia się w odpowiednim momencie by bronić dziewczyny, również ma wobec niej sobie tylko znane plany. Sean, choć Sara nienawidzi go z całego serca, nie zamierza przestać nad nią czuwać i obserwuje ją niezauważony. Rodzina Midnightów kryje wiele tajemnic, a jej spadkobierczyni musi je poznać by uwolnić się od ciążącego nad nią niebezpieczeństwa i nauczyć się bronić przed kolejnymi. Czy jednak sama jedna będzie w stanie poradzić sobie ze śmiertelnymi wrogami? Zwłaszcza gdy znalazła się w samym środku wojny…

Przyznam szczerze, że “Wizje” niespecjalnie przypadły mi do gustu, książka zaciekawiła mnie jednak na tyle, bym miała ochotę sięgnąć po kontynuację. Zapewniam, że w najmniejszym stopniu tego nie żałuję! Wbrew powszechnej opinii, że sequele bywają gorsze, tutaj druga część trylogii okazała się znacznie lepsza, ciekawsza i bardziej dopracowana. Przede wszystkim ewoluuje sama Sara. Z zagubionej, nieporadnej dziewczynki o głupich, samobójczych zachowaniach staje się młodą (prawie) odpowiedzialną kobietą i choć jej decyzje w dalszym ciągu do najmądrzejszych nie należą, to jednak przynajmniej trzymają się podstaw jakiejkolwiek logiki. Oczywiście, jak to w powieściach paranormalnych dla młodzieży bywa, nie mogło zabraknąć również wątku romantycznego. Był on jednak stosunkowo delikatny i nie przysłaniał nachalnie całej, pozostałej fabuły.

Dobrym pomysłem było również zmienienie scenerii, w której rozgrywa się powieść. Sara postanawia wyjechać na małą wyspę Islay. Mieści się na niej jej rodzinna posiadłość – Midnight Hall. To właśnie tam, w najłatwiejszy sposób, może zgłębiać tajemnice własnego rodu. Kolejnym plusem lektury jest również to, że wiele banalnych i nieciekawych pomysłów z pierwszego tomu przeradza się w coś większego, staje się bardziej rozbudowane i bez problemu jest w stanie zaciekawić czytelnika. Także po przeczytaniu “Przypływu” z miłą chęcią sięgnę po kończący trylogię tom – nie tylko dlatego, że nie lubię przerywać książek w trakcie czytania. Myślę, że tym razem warto.

Podoba mi się stworzony przez Danielę Sacerdoti świat. Do standardowych, znanych wszystkim “dzieci nocy” dołączyła swoje własne stworzenia (i nie tylko). Pisarka czerpie z przeróżnych źródeł, ale w taki sposób, że wykorzystane przez nią elementy tworzą przyjemną, spójną całość, a jej wyobraźnia niejednokrotnie ma prawo zaskoczyć czytelnika. Choć powieść w dalszym ciągu do zbyt dojrzałych nie należy, to jednak coś się w niej zmieniło i teraz czyta się ją z niemal równą przyjemnością co ogląda serial “Buffy”. Jestem gotowa polecić książkę każdemu, kto lubi takie klimaty i nie traktuje tego typu literatury zbyt poważnie. Tu po prostu nie można mieć zbyt wygórowanych oczekiwań, ważne jest to, że powieść miło się czyta i dostarcza ona niezobowiązującej, dobrej rozrywki. Dokładnie tak samo jak przy oglądaniu ukochanych seriali.

“Przypływ” to książka napisana w bardzo przyjemny sposób. Krótkie rozdziały, brak dłużyzn, dobrze zaprezentowani, barwni bohaterowie i ciekawa, wciągająca przygoda – tym razem z pewnością niebanalna. Klimat może nieco zbyt mroczny, ale kto by oczekiwał w tym gatunku słonecznej plaży na Florydzie? Także ogólnie jestem z lektury bardzo zadowolona. Gdybym miała ocenić “Wizje”, dostałyby ode mnie tróję, sam “Przypływ” jednak otrzymałby mocną czwórkę z plusem. Warto przemęczyć się z pierwszym tomem “Trylogii Sary Midnight”. Drugi z pewnością będzie słodką nagrodą.

 Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia

nowaczytelnia

O autorce słów kilka

Daniela Sacerdoti jest matką i pisarką. Urodziła się w Naples, ale dorastała w niewielkiej wiosce we włoskich Alpach. Obecnie mieszka niedaleko Glasgow z mężem oraz synami. Sama określa siebie jako “złodziejka czasu” – kradnie momenty na pisanie kiedy tylko może, na przykład gdy wszyscy inni kładą się spać. Kiedyś była nauczycielką, ale zrezygnowała z wyuczonego zawodu, by wychowywać własne dzieci.

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

Leave a comment

Najnowsze Patronaty


  • Wiedźmy Kijowa

Najpopularniejsze Opowiadania


  • Broken Visions

    Broken Visions

    Zbliżała się wiosna, czas kwitnących wiśni, ale w tym roku było wyjątkowo chłodno i deszczowo. Sayuri odnosiła wrażenie, że to najgorszy dzień jej życia. Właściwie, …Czytaj dalej »
  • Black & White

    Black & White

    Nastały ciężkie czasy. Z powodu globalnego ochłodzenia, które rozpoczęło się około 2030 roku ludzie zaczęli głodować. Na Ziemi wyczerpało się większość źródeł energii. W 2045 …Czytaj dalej »
  • Jak w Bajce

    Jak w Bajce

    Stałam przed budynkiem mojej nowej szkoły. Był środek marca, a ja dopiero teraz miałam zacząć drugi semestr. Liceum imienia świętego Franciszka samo w sobie nie …Czytaj dalej »
  • Akademia

    Akademia

    Nie miałam ochoty tu być. Nigdy nie chciałam znaleźć się w tej szkole, ale mój ojciec miał na ten temat inne zdanie. Akademia wojskowa, według …Czytaj dalej »
  • Pieśń Księżyca

    Pieśń Księżyca

    Na niebie jasno świeciło słońce. Nie zasnuwały go żadne chmury, dzięki czemu widać było aż pięć z siedmiu księżyców Dareshi. Niewielu śmiałków zapuszczało się tak …Czytaj dalej »