
Nasze ostatnie spojrzenie
Lubię czytać thrillery i sięgałam po tę książkę z konkretnymi oczekiwaniami. To już moje kolejne spotkanie z twórczością Rachel Abbott i czwarty tom serii. Poprzednie części czytało mi się dobrze, więc liczyłam na podobny poziom napięcia i zaangażowania. Tym razem jednak coś wyraźnie nie zagrało. I niestety — od pierwszych rozdziałów czułam, że to nie będzie udana przygoda.
O czym jest książka
Trzy kobiety. Celia, Juliette i Nadia. Nie łączy ich przyjaźń ani wspólna przeszłość, lecz jeden mężczyzna — Ellis Cobain. Publicznie filantrop i ideał. Prywatnie oprawca. Kiedy ich drogi krzyżują się przypadkiem, rodzi się pakt. Ryzykowny. Brutalny w konsekwencjach. Plan zakłada szantaż i definitywne usunięcie Ellisa z ich życia. Problem w tym, że następnego ranka mężczyzna nie żyje. A żadna z nich nie wie, kto przekroczył granicę.
Moja opinia i przemyślenia
Na papierze wszystko wygląda świetnie. Tematyka. Punkt wyjścia. Moralna szarość. Niestety wykonanie kompletnie mnie zmęczyło. Fabuła okazała się rozwleczona, pełna powtarzalnych wewnętrznych monologów, które zamiast budować napięcie, skutecznie je zabijały. Brakowało dynamiki, wyrazistych zwrotów akcji, momentów, które zatrzymują i każą czytać dalej bez zerkania na licznik stron.
Największe rozczarowanie? Bohaterowie. Stephanie King, którą znałam z wcześniejszych tomów, wydała mi się tutaj zaskakująco sztuczna i emocjonalnie pusta. Reszta postaci wzbudzała raczej irytację niż ciekawość. Zamiast psychologicznej głębi — chłód i nienaturalność. A Ellis? Postać potworna, ale niedostatecznie pogłębiona. Zabrakło mi odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. Geneza zła została ledwie muśnięta, a ja bardzo tego elementu potrzebuję w takich historiach.
Zakończenie również nie uratowało całości. Przewidywalne, bez większego ciężaru emocjonalnego. Po tak długiej i męczącej drodze liczyłam chociaż na mocny finał. Nie doczekałam się.
Podsumowanie
„Nasze ostatnie spojrzenie” było dla mnie sporym rozczarowaniem. Historia, która miała potencjał na duszny, psychologiczny thriller, ugrzęzła w nadmiarze powtórzeń i braku narracyjnej energii. To książka, która mnie nie porwała, nie zaskoczyła i niestety nie zostanie w pamięci na długo. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z Rachel Abbott — zdecydowanie polecam sięgnąć po inne tytuły z jej dorobku. Ten można sobie bez żalu odpuścić.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:










