Kalesony Sokratesa – Jakub Łaszkiewicz

Kto powiedział, że by wydać książkę należy mieć ukończone osiemnaście lat? Nic bardziej mylnego. Trzeba tylko mieć dobry pomysł i naprawdę się postarać.

Szczegółowe informacje
autor: Jakub Łaszkiewicz
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 14 lutego 2017
ISBN: 9788380834521
liczba stron: 220

Z powodu przeprowadzki Maciek musi zmienić szkołę, a jak wiadomo nie łatwo jest być nowym uczniem. Gdy jednak poznaje dziewczynę, która odwzajemnia jego sympatię, życie zaczyna być całkiem udane. Tylko, że Weronika ma pewne problemy, z którymi wcale nie jest łatwo sobie poradzić. Zresztą nie tylko ona…

Książka podzielona została na dwa rodzaje rozdziałów. Pierwsze to blogowe wpisy Maćka, a drugie to pisana w trzecioosobowej narracji historia Patryka. Mnie osobiście bardziej podoba się forma internetowego pamiętnika. Wpisy zawierają wiele ciekawych, często zabawnych przemyśleń, są naturalne i szczere. W pozostałe fragmenty wplotło się nieco więcej akcji, ale również stały się znacznie mniej osobiste.

„Kalesony Sokratesa” to ciekawie napisana, stosunkowo cienka książka, opowiadająca o świecie widzianym oczami gimnazjalisty. Autor co prawda nie postawił na wartką akcję, ale nie można by też było powiedzieć, że w tej historii nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie – dzieje się całkiem sporo. Dodatkowo, mimo młodego wieku jej twórcy, jest naprawdę dobrze napisana. Oczywiście nie mam tu na myśli plastycznych opisów, bezbłędnego tworzenia wielokrotnie złożonych zdań i tym podobnych. Co to to nie. „Kalesony Sokratesa” składają się z luźnych wpisów na blogu, dygresji i ciekawych uwag. Historia opowiedziana została naturalnym językiem, którym młody autor zwraca się do rówieśników. Zero owijania w bawełnę i wszechobecnej w dzisiejszych czasach grafomani.

Życie w gimnazjum to nie bajka, zresztą chyba w żadnej szkole nie ma sielanki. Trzeba sobie jednak jakoś radzić, tak samo zresztą jak i ze wszystkim innym. „Pokłóciłem się z moją polonistką. (…) spojrzała na mnie, jakbym ugotował jej chomika conajmniej.” Problemy z dziewczynami również mogą zatruć życie. Zwłaszcza gdy wszystko wydaje się układać wspaniale, a potem nagle się sypie. Bohaterowie powieści to zwyczajni chłopcy, tacy, jakich możesz na codzień spotkać w szkole. I nie zgadzam się z autorem, który we wstępie twierdzi, że książki nie powinni czytać dorośli. Moim zdaniem powinni. Zwłaszcza rodzice, którzy dzięki takim publikacjom być może lepiej zrozumieliby swoje dorastające dzieci.

Powieść „Kalesony Sokratesa” była dla mnie naprawdę miłym zaskoczeniem. Jest inteligentna i dowcipna. Napisana została w lekkim stylu. Bez wahania mogę ją polecić wszystkim młodszym czytelnikom. Do autora natomiast mam tylko jedno, podsumowujące przesłanie – pisz chłopaku, bo naprawdę masz talent.

Tym razem za udostępnienie egzemplarza dziękuję Autorowi.

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

1 Comment

  1. Odpowiedz

    Dorota Ka

    4 marca 2017

    Też czytałam tę książkę i bardzo mi się podobała. Napisana prosto, ale z jajem 😉

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS