
Nieznajoma z portretu
Istnieją książki, które czyta się jednym tchem, takie z niesamowicie wciągającą historią. Są też takie, które chłonie się z zachwytem. Te, które urzekają językiem i klimatem. „Nieznajoma z portretu” ma w sobie jedno i drugie. Camille de Peretti zbudowała opowieść wokół prawdziwego obrazu Gustava Klimta, dodając do niego własną wizję i literacką magię. Wyszedł z tego pasjonujący koktajl, lektura idealna dla miłośników sztuki, rodzinnych tajemnic i dobrze napisanych sag.
O czym jest książka
Punktem wyjścia dla fabuły jest „Portret damy” – obraz Klimta, który powstał w 1910 roku, został przemalowany w 1917, a następnie zaginął w tajemniczych okolicznościach tuż przed wernisażem w 1997 roku. Cudownie odnaleziony w 2019, wraca do nas z przeszłości, niosąc historię, która domaga się opowiedzenia.
Na tym fundamencie autorka snuje wielopokoleniową sagę, rozciągniętą na ponad sto lat i dwa kontynenty. Od cesarskiego Wiednia, przez Nowy Jork czasów Wielkiego Kryzysu, po współczesne Włochy i Teksas. Każdy rozdział to fragment większej układanki. Historia kobiety z portretu, jej potomków i ludzi, którzy próbowali się wyrwać z własnego przeznaczenia, a jednocześnie wciąż byli nim naznaczeni.
Moja opinia i przemyślenia
To jedna z tych książek, które z każdą stroną budują napięcie i roztaczają przed czytelnikiem coraz bogatszy świat. Camille de Peretti nie poprzestaje na jednej linii fabularnej. Wręcz przeciwnie, tworzy misterną mozaikę losów, które splatają się nieoczekiwanie, ale przekonująco. Każda z postaci ma swoje „dlaczego”. Martha, tytułowa nieznajoma, próbuje dać synowi to, czego sama nie dostała. Isidor, jej syn, pucybut, który stara się sięgnąć po amerykański sen, walczy z piętnem bękarta. Jego córka Pearl, wykształcona, spełniona, a jednak rozdarta, podejmuje próbę zrozumienia, kim naprawdę jest. De Peretti pokazuje, że nawet jeśli walczymy z losem, to przeszłość zawsze wraca. Czasem w formie listu. Czasem – obrazu.
Fascynujący jest też kontekst historyczny i artystyczny. Klimt, jego malarska gra z formą i kobiecym wizerunkiem, staje się inspiracją. Czy obraz mówi więcej, niż chciał powiedzieć artysta? Czy historia kobiety na płótnie mogła zostać zapomniana tylko dlatego, że ktoś postanowił ją przemalować?
Ciekawym zabiegiem są też przeskoki miejsc i czasu. Od przeszłości do współczesności. Od Europy do Ameryki. Dzięki nim czytelnik może zobaczyć, jak decyzje jednej osoby wpływają na życie kolejnych pokoleń. A wszystko to napisane lekkim, bardzo plastycznym stylem. Bez dłużyzn, za to z pazurem.
Podsumowanie
„Nieznajoma z portretu” to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy lubią, gdy fikcja literacka tańczy z historią, a wielka sztuka staje się tłem (i zarazem głównym bohaterem) opowieści. Camille de Peretti udowadnia, że nawet najdrobniejszy ślad – jak cienie pod warstwą farby – może kryć opowieść wartą opowiedzenia. To piękna i ważna lektura. Polecam z całego serca. Warto dać jej szansę.
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawcy.
Przeczytaj również:
Sekrety rozwoju osobistego. Medytacja, joga, energia, seks, tantra – Sergio S Dorje