Zły Romeo – Leisa Rayven

Kiedy sięgam po książkę z gatunku new adult, zawsze spodziewam się tego samego. Mało która pisarka potrafi mnie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć. Tego jednak udało się dokonać Leisie Rayven. Wszystkie emocje przeżywałam wraz z bohaterami, którzy jak burza wtargnęli do mojego własnego, realnego świata.

Szczegółowe informacje
autor: Leisa Rayven
wydawnictwo: Otwarte
tytuł oryginału: Bad Romeo
data wydania: 29 marca 2017
ISBN: 9788375154269

Przyjmując nową rolę, Cassie wiedziała, że będzie musiała współpracować z Ethan’em Holt’em, swoim byłym chłopakiem, który roztrzaskał jej serce na miliony drobnych kawałków. Myślała, że sobie poradzi, że potrafi niczego do niego nie czuć. Gdy jednak okazuje się, że chemia między nimi jest silniejsza niż cokolwiek innego, Cassie panicznie boi się ponownego zranienia. Mimo że nigdy tak naprawdę nie udało jej się ponownie ułożyć własnego życia, to nie chce pozwolić by Ethan obdarł ją z tych strzępków normalności, które jeszcze gdzieś tam w sobie ma.

Cassie opowiada swoją teraźniejszą historię, co chwilę jednak powracając do swojego pamiętnika i wspominając jak zaczęła się jej znajomość z Ethanem. Z początku nie spodobał mi się ten zabieg, ale później tak się wciągnęłam, że zupełnie przestał mi przeszkadzać brak chronologicznej ciągłości. Ta książka, mimo że tak naprawdę niewiele się w niej dzieje, jest naprawdę… dobra! Wszystkie emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne, odczuwa się wraz z bohaterami. Nie sposób przestać o nich myśleć. Wiele powieści czytałam z prawdziwym zainteresowaniem, nie mogłam się od nich oderwać, ale w tym wypadku po prostu czułam treść książki.

Uwielbiam to uczucie, kiedy dzięki słowu pisanemu mogę przenieść się do utkanego z wyobraźni pisarza świata. „Zły Romeo” to jedna z tych nielicznych powieści, która na to bez trudu pozwala. Każdy rozdział jest niczym kawałek bijącego serca, zostawia po sobie zdesperowanego, pragnącego więcej czytelnika.

Nie jest to historia idealna i mam do niej swoje własne, subiektywne „ale”. Elementy, które ja stworzyłabym w zupełnie inny sposób. Z początku okropnie przeszkadzały mi wulgaryzmy – niektóre pisarki romansów i erotyków potrafią ubrać je w niezwykle miękkie słowa. Leisa Rayven postawiła na szorstkość i bezpośredniość. Przyznam, że odrobinę mnie to bolało i momentami psuło dobry nastrój.

Cassie jest właściwie dość zwyczajna. Każda czytelniczka choć odrobinę mogłaby się z nią utożsamiać. Za to profil psychologiczny Ethana… Dosłownie czułam to co przeżywa z nim bohaterka. Może podchodziłam do niego zbyt osobiście, ponieważ bardzo przypomina chłopaka, w którym ja sam się zakochałam, ale po lekturze w dalszym ciągu nie mogę się pozbierać.

Powieść jest fenomenalnie napisana, gorąca i pełna namiętności. Jej intensywność sprawia, że w brzuchu zaczyna wirować w dzikim tańcu stado wściekłych motyli. To emocjonalna karuzela, z której już nigdy, przenigdy nie masz ochoty schodzić. Polecam każdemu, kto chce przepłynąć to całe morze niesamowitych emocji.

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

10 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Magda

    25 marca 2017

    Świetne emocje. Jest zdecydowanie inna od klasycznych NA ????

  2. Odpowiedz

    domi

    25 marca 2017

    Wydaje się ciekawą lekturą

  3. Odpowiedz

    Ola

    25 marca 2017

    Niespecjalnie lubię tego typu książki, ale trochę mnie zachecilas 😀

  4. Odpowiedz

    Dziewczyna o papierowym sercu

    25 marca 2017

    Poluję na tę książkę po tej recenzji jeszcze bardziej.

  5. Odpowiedz

    Kinga

    26 marca 2017

    W sumie żałuję, że 7-8 lat temu nie interesowała mnie taka literatura. Teraz wydaje mi się, że jestem ju za stara, a czasem mam ochotę na taki zwykły, prosty romans ;). Lubię takie zwyczajne bohaterki. Nie tylko dlatego, że mogę się z nimi utożsamić, ale przede wszystkim dlatego, że wydają mi się po prostu bardziej prawdziwe.

  6. Odpowiedz

    Anna - Szkolne inspiracje

    26 marca 2017

    Takie książki chętnie czytam w gorące letnie dni.

  7. Odpowiedz

    Marta

    26 marca 2017

    Mnie pewnie te wulgaryzmy by odstraszyly – bardzo nie lubię ich czytać w książkach…

  8. Odpowiedz

    Jula | supergirlnieplacze

    29 marca 2017

    Czytałam już kilka recenzji tej książki, ale Twoja najbardziej mnie zachęciła.
    Jeśli przeżywasz emocje z bohaterem, masz w ręce prawdziwe dzieło! 🙂

  9. Odpowiedz

    Marta

    13 kwietnia 2017

    Wygrałam książkę od wydawnictwa to będę czytać!
    Właśnie zbieram informację na temat tej powieści 😉
    Dobrze wiedzieć, że warto 😀

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS