Trudna Przyjaźń #06

W szkole Amy siedziała poirytowana. Usilnie starała się ignorować obecność Michała, ale on wcale jej tego nie ułatwiał. Na początku zwyczajnie próbował z nią porozmawiać, wtedy po raz pierwszy powiedziała mu, żeby się od niej odwalił. Później było już tylko gorzej. Chłopak nie chciał odpuścić, nie należał też jednak do stręczycieli. Po kilku próbach nawiązania kontaktu z  dał sobie spokój. Nie chodził też za nią jak cień, ale kiedy tylko była w pobliżu, patrzył na nią błagalnym, smutnym wzrokiem. Trwało to już ponad dwa miesiące. Amy pragnęła tylko jednego – chciała, żeby Michał ją znienawidził, bo wówczas jej samej łatwiej byłoby nienawidzić jego. Tym razem jednak nie poszło tak łatwo. Chłopak nie był pospolitą ofiarą. Ile by plotek o nim nie rozpuszczała, ilu by mu wredności nie robiła, on zawsze z wszystkiego wychodził z twarzą. Mimo jej najwymyślniejszych oszczerstw, dziewczyny lgnęły do niego jak muchy do lepu. On był zawsze dla wszystkich miły, uśmiechał się przyjaźnie, ale żadną z nich się w ogóle nie zainteresował. Wyglądało to tak, jakby dla niego istniała tylko Amy. Musiała położyć temu kres. Ostatecznie z zimną krwią wymyśliła prosty, brutalny i okrutny plan.

~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

Po tygodniu, wreszcie nadarzyła się bezbłędna okazja. O dziwo jedynym przedmiotem, z którego Amy była zagrożona, był język polski. Tak jak wszystkiego innego uczyła się doskonale i posiadała rozległą wiedzę, ale po prostu nie była w stanie tolerować swojej nauczycielki. Od pierwszej klasy obydwie żywiły do siebie głęboką nienawiść. Wszystkie, nieważne jak dobre prace dziewczyny, były oceniane najwyżej na ocenę dostateczną, a ona sama najczęściej zwyczajnie opuszczała długie, nudne godziny języka polskiego. Dla odmiany Michał stał się największym ulubieńcem pani Maćkowiak. Nie było jeszcze zadania z którego nie dostałby oceny celującej. Tak więc, kiedy on został po lekcjach poproszony o wzięcie udziału w zbliżającym się konkursie literackim, Amy została, żeby wysłuchać kolejnego wykładu na temat tego, że jeżeli dostanie jeszcze jedną jedynkę, zwyczajnie nie zda do następnej klasy. Później, wraz z dzwonkiem oznajmiającym rozpoczęcie kolejnych zajęć, wspólnie wyszli z pustej już sali.

– Amy, porozmawiaj ze mną – poprosił po raz niewiadomo który chłopak.

Dziewczyna nie mogła uwierzyć, jak to się dzieje, że on w dalszym ciągu o nic nie ma do niej pretensji. Złośliwie i z premedytacją, starała się robić mu jak największe świństwa, wcale nie ukrywając, że to właśnie jej sprawka. Niemal podskoczył zaskoczony, kiedy mu tym razem odpowiedziała.

– Dobrze – oznajmiła, wyjmując telefon i sprawnie wystukując na klawiaturze smsa. – Na dworze.

Wyszli razem przed budynek szkoły. Amy poprowadziła Michała ku wąskiemu przejściu, za budynkiem szkoły. Tutaj ściany były pozbawione okien i nikt nie miał szansy ich zobaczyć. Chłopak spojrzał na nią, oczami pełnymi nadziei.

– Rozumiem, że nic do mnie nie czujesz – zaczął z wahaniem – ale nie mam pojęcia, czemu tak bardzo mnie nie lubisz.

– Mylisz się – odpowiedziała mu ze słodkim uśmiechem na ustach. – Nienawidzę cię ogniem tysiąca słońc – zacytowała pogodnie fragment z Szekspira.

Potem odwróciła się na pięcie i ruszyła tam skąd przyszła, mijając się w wąskim przejściu z czwórką postawnych chłopaków.

~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

Do końca tygodnia Michał nie pojawił się w szkole. Amy po cichu napawała się swoim sukcesem, jednocześnie martwiąc się czy jej koledzy przypadkiem nie przesadzili. Nie chciała mu zrobić krzywdy, przynajmniej nie fizyczną. W poniedziałek chłopak znów pojawił się w szkole. Pod jego prawym okiem widać było nieprzyjemne limo, na twarzy miał kilka na wpół zagojonych zadrapań i chodził odrobinę sztywno, ale nic poważniejszego mu nie dolegało. Istnienie Amy po prostu zignorował. Na pytania co mu się stało, odpowiadał poważnym głosem, że nic takiego.

Dzień mijał spokojnie, a Amy, mimo że jej koleżanki próbowały na siłę zrobić z Michała bohatera, była w bardzo dobrym nastroju. Dopiero język polski popsuł jej humor. Usiadła w swojej ławce, dowiadując się, że nie ma odrobionej pracy domowej, co zapewne spowoduje, że czeka ją w tym semestrze egzamin komisyjny. Cudowna perspektywa. Łudziła się przez chwilę, że może nauczycielka jej nie zapyta, ale nadzieja rozwiała się równie szybko, co promienie słońca rozpędzają poranną mgłę. Siedziała przez chwilę, wpatrując się w pustą kartkę swojego zeszytu.

– Ja – zaczęła, ale w tym momencie, nauczycielka spuściła głowę, zapewne po to, by wpisać do dziennika czerwonym długopisem jeden, a siedzący obok niej Michał podsunął jej swój własny zeszyt. Spojrzała na niego pytająco, ale on jedynie obdarzył ją smutnym uśmiechem. – Tak więc wybrałam temat „Piękno i dobro w klasycznej literaturze” – przeczytała nagłówek pracy Michała, a potem płynnie zaczęła odczytywać jego staranne, ukośne pismo.

Kiedy skończyła, nauczycielka wystawiła jej dostateczny, wymyślając na poczekaniu jakieś wyimaginowane błędy. Amy była pewna, że Michał dostałby za tą pracę celujący. I słusznie. Później polonistka zwróciła się do chłopaka. Przeprosił grzecznie, mówiąc, że zupełnie zapomniał o pracy domowej. Nauczycielka uśmiechnęła się pobłażliwie, porozwodziła przez chwilę nad tym, jaki to on jest biedny i płynnie przeszła do pytania kolejnej osoby. Po lekcji Michał zabrał swój zeszyt, w dalszym ciągu kompletnie ignorując Amy.

Dziewczyna nie rozumiała. Nie miała zielonego pojęcia, dlaczego on jej pomógł. Nie mogła pojąć co tym chłopakiem w życiu kierowało. Był inny niż wszyscy ludzie, których do tej pory poznała. Zdziwiła się kiedy na następnej przerwie zobaczyła go siedzącego samotnie w pustym korytarzu. Podeszła do niego. Usiadła przy nim. Spojrzał na nią pytająco.

– Nie możemy być razem – oznajmiła stanowczo. – Nie chcę, żebyś był moim chłopakiem – poprawiła się na wszelki wypadek, uznając, że nie wypowiedziała się dość jasno.

Skinął głową, więżąc jej wzrok, spojrzeniem swoich błękitnych oczu.

– Rozumiem co znaczy słowo „nie” – stwierdził spokojnie – za to nie wiem dlaczego nie możemy się przyjaźnić?

Amy westchnęła. Oparła się plecami o ścianę, odwracając od niego wzrok. Przymknęła oczy.

– To będzie trudna przyjaźń – powiedziała cichutko, właściwie bardziej do siebie niż do niego.

– Wiem – odpowiedział – ale dalej uważam, że warto spróbować.

The End

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

5 komentarzy

  1. Odpowiedz

    IRRESA

    20 czerwca 2011

    To jest moje ukochane opowiadanko o Amy. Przynajmniej na razie. *uśmiech*

    • Odpowiedz

      Rozprówacz

      20 czerwca 2011

      ja jednak wolę Zakazane miejsca

  2. Odpowiedz

    Thorin

    20 czerwca 2011

    No, zakazane miejsca dobre, czekam na więcej w tym klimacie.

    Miye – wyszła ci świetna seria , mam nadzieje że na długo starczy ci pomysłów.

  3. Odpowiedz

    Alexisss

    4 stycznia 2012

    Cholernie lubie serie o Amy * ., chociaz w niektorych momentach jest wredna zdz*ra to i tak ja lubie 😉

    • Odpowiedz

      Vicky

      4 stycznia 2012

      Dzięki! Kiedyś ją wreszcie dokończę 😉

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS