Minimalizm w szafie dziecka

Minimalizm w szafie dziecka, to bardzo ważne zagadnienie, o którym na moim blogu opowie Wam Adrianna Złoch - twórczyni marki Czyste Dziecko.

Jeśli toniesz w ilości prasowania i prania ubranek swoich dzieci, masz poczucie, że Cię to przerasta i nie masz czasu dla Ciebie. Jeśli dostajesz mnóstwo ubrankowych prezentów od rodziny i znajomych, których dziecko potrzebuje o 3/4 mniej mam dla Ciebie pomysł, który pomoże ci zmieść te trudności z powierzchni ziemi. Dzięki moim tip’om staniesz się „lżejsza” na duszy i zyskasz więcej wolnego czasu dla siebie.

Jaka jest stereotypowa szafa polskiego dziecka?

Mnóstwo w niej ubranek z popularnych w naszym kraju dyskontów i sieciówek, niekiedy trafi się jakieś rękodzieło bliskiej Cioci, reklamówka ubranek po starszej kuzynce/ koleżance, dziesiątki skarpetek „nie do pary”.

Dlaczego tak jest? Dzisiaj sieciówki oferują nam odzież w naprawdę niskich cenach, na każdą kieszeń. Często będąc na zakupach przypominamy sobie o ostatniej „dziurze” w spodniach po wizycie w lesie i sięgamy po nowy 3-pak legginsów, dostępny w dyskoncie za 15 zł. Babcie i Ciocie też nie mogą się oprzeć, gdy widzą w supermarkecie piękne sukieneczki za bezcen. Sięgają po nie z chęcią i radośnie wręczają naszym pociechom przy każdej możliwej okazji spotkania. Chcą obdarować kochane wnuki wszystkim radosnym, czego w ich młodości było niewiele i dla niewielu. Popularne są dziś także second handy. Kupujemy w nich, ponieważ interesujemy się stylem vintage, lubimy perełki i nietypowe fasony, albo chcemy być zaradne finansowo i nie wydawać dużej części domowego budżetu na ciuchy.

Wszystkie te praktyki wywodzą się poniekąd z naszych szlachetnych pobudek- chcemy zapewnić dzieciom to, co najlepsze, a jednocześnie chronić domowy budżet przed rozrzutnością. 

Chciałabym Was jednak skłonić do zmiany tych szaf z kilku ważnych powodów.

Wyzysk w produkcji odzieży sieciówkowej

Po pierwsze sieciówki mają niskie ceny, bo bardzo często sięgają po tanią siłę roboczą na wschodzie. Nie jest to slogan, lecz realny problem. Ludzie z tamtych „szwalniczych miasteczek” nie mają alternatywy: pracują za grosze, mając niewiele dla siebie na utrzymanie i jedzenie. Stawki niekiedy osiągają krytycznie niski poziom – 10 dolarów miesięcznie. Szwalnie przyjmują takie zlecenia i płacą głodowe stawki swoim pracownikom. Problem ten ma wiele aspektów, których nie poruszymy w tym artykule, ale fakty te sprawiły, że mi osobiście zmroziło krew w żyłach i od kiedy o tym wiem- nie kupuję odzieży z sieciówek, dopóki nie dowiem się, że praktyki te zostały zmienione na akceptowane społecznie.

Afery w biznesie second hand

Drugim powodem, dla którego warto przemeblować swoje szafy jest to, że te ubrania które macie z second handów, mogą pochodzić ze źródeł, które równie mocno mnie bulwersują, co te które praktykują sieciówki. Otóż odzież z second handów często pochodzi z kontenerów charytatywnych, co jest powszechnie dostępną wiedzą. Jest jednak sprawa, która powoduje że ja nie kupują w standardowych second handach- w Niemczech i Kanadzie miały miejsce wielkie afery, które polegały na tym, że dochody z odzieży pochodzącej z kontenerów charytatywnych nie trafiła w nawet najmniejszym procencie do osób potrzebujących- odzież ta sfinansowała świetny biznes, rozkręciła sprzedaż w kilku świetnych firmach- ale żaden biedak nie zobaczył najmniejszej pomocy z tych finansów, choć informacje na kontenerach deklarowały, że tak się stanie, a zebrane pieniądze będą przeznaczone dla potrzebujących. Nie mam więc dziś pewności czy kupując w lumpeksach, nie wspieram szemranych interesów. To kolejny argument, który sprawił, że coraz bardziej zaczęła mnie interesować idea minimalizmu ubraniowego.

Kłótnie o ciuchy

Trzecia sprawa to taka moja mała obserwacja psychologiczna (jestem z wykształcenia także Familiologiem pastedGraphic.png ). Ileż to rozdrażnienia, kłótni „o ciuchy”, napominania, upominania- doświadczyliście rodzinnie z powodu nadmiernej ilości ubrań „tu i ówdzie”? Z moich obserwacji wynika, że jest to nierzadka „kość niezgody” w rodzinach i powód Waszych małżeńskich frustracji.

 

Idealna szafa minimalisty.

Powyżej przedstawiłam Wam powody, które przekonały mnie do zmiany swoich wyborów ubraniowych i do minimalizacji szaf członków mojej rodziny.

A jak powinna wyglądać szafa minimalisty?

Dla mnie jest ona tożsama z pojęciem etycznej mody. Zachęcam Was do tego aby kupować ubrania solidne, od sprawdzonego producenta (chociażby u krawcowej z ulicy obok, czy od polskiej #instamatki, która ma świeżą firmę odzieżową- warto wspierać takich  mikroprzedsiębiorców).

W praktyce chciałabym omówić wam szafę mojej Córeczki Irenki, abyście mogli sobie uzmysłowić istotę naszej szafy, którą chcę zaproponować i Wam.

Irenka ma w szafie 3 fartuszki wodoodporne mojej marki @Czyste Dziecko. Są to sukienki ze specjalnej tkaniny, które nakładam Irence podczas jedzenia, zabaw plastycznych, prac w ogródku. Fartuszki wykonane są z solidnej tkaniny wodoodpornej i plamoodpornej. Dzięki temu odzież, która jest pod spodem, pozostaje czysta. Fartuszki mają długie rękawy, w związku z czym nie tylko kołnierzyk, ale także mankiety bluzki/swetra/ bluzy pozostają czyste. 

Poza fartuszkami stosujemy odzież outdoorową– ogrodniczki wodoodporne a na zmianę ma komplet: spodnie i bluza wodoodporna. Dzięki tej odzieży nie martwię się o plamy po spacerze w lesie, zjeżdżaniu na mokrej zjeżdżalni czy bujnej zabawie w piaskownicy kilka godzin po ulewie. Odzież, którą ma pod spodem podczas takie zabawy pozostaje sucha i całkowicie czysta. Dzięki takiej odzieży ochronnej znacznie zminimalizowałam zasoby szafy Irci. 

Poza tymi „must have” mamy oczywiście odzież standardową, choć jest uposażona w funkcję „rosnę z dzieckiem”– body Irenki mają specjalne przedłużki, dzięki czemu nosi je już rok i cały czas rozmiar się do niej dostosowuje, a ja nie muszę kupować ciągle nowych i nowych. 

Ubranka unisize

Mamy 3 pary legginsów, 2 pary spodni, obszerny wełniany sweter i dres z merynosa- leginsy spodnie i sweter także znajdziecie z magiczną opcją „rosnę z dzieckiem” – polecam.

Przy dziewczynce swietnie sprawdzają się także sukienki- które na początku mogą być „po same kostki”, a z biegiem czasu staną się tunikami- posłużą dziewczynce przy dobrych wiatrach nawet 3 lata.

Mamy także świetne majtki treningowe, które ochroniły niejeden „wypadek” podczas nauki siusiania i całego „treningu czystości”.

Na podsumowanie naszej szafy „sprzedam” wam tip rodem z „koła gospodyń wiejskich”. Chcę Was zachęcić do zapomnianych, a jakże przydatnych praktyk: cerowania i reperowania odzieży. Dziś bardzo modne są wszelakie naszywki- to świetne rozwiązanie na plamy czy dziurki. Dzięki temu nie musicie wyrzucać odzieży, która uszkodziła się podczas zabawy albo jedzenia, ale możecie ją świetnie „podrasować” i nadać jej nowego sznytu.

 

Co mam robić?

Zacznij od przejrzenia szafy swojego dziecka i przebierz to, co za małe, zniszczone do cna, nielubiane. Marie Komodo- znana „zaklinaczka” szaf, zaleca, aby każdej rzeczy podziękować za to, że nam służyła pastedGraphic.png.

Dzięki temu uczymy siebie i nasze dzieci poszanowania dla przedmiotów, których używamy na co dzień. Stwórzcie 10-15 zestawów ubrań, które lubi Twoje dziecko lub które ty lubisz. Sprawdź czy jedna bluzka pasuje do kilku spodni i odwrotnie. Niech te ubrania wzajemnie „grają” i pasują do siebie „krzyżowo”, aby móc tworzyć wymienne zestawy. Dzięki temu, jeśli w poniedziałek Wasze dziecko pobrudzi bluzkę, ale spodnie będą czyste to we wtorek może założyć te same spodnie a mienić jedynie bluzkę. Fajnie więc aby ta odzież wzajemnie do siebie pasowała.

Ok. zatem macie praktyczny poradnik „co i jak”? Pozostają interakcje między ludzkie. Warto opowiedzieć Babciom i Ciociom o tym, co przeczytałyście w tym artykule odnośnie do sieciówek i second handów. Możecie także razem zrobić sobie kino domowe przy filmie „True Cost” (jest wersja polska), aby zobrazować sobie nawzajem, dlaczego tak ważna jest etyka w naszych zakupowych wyborach.

Zapraszam Was do tego, żebyście kupowały odzież od swoich krawcowych czy projektantów takich jak ja, którzy tworzą etyczną modę, z certyfikowanych tkanin i prowadzą transparentny biznes w swoich małych rodzinnych manufakturach.

Wpis gościnny. Autorką tekstu i właścicielką zdjęć jest:


Adrianna Złoch – twórczyni marki Czyste Dziecko.

www.czystedziecko.pl/

www.instagram.com/czyste_dziecko

www.facebook.com/czystedziecko

 

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

36 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Globfoterka

    13 czerwca 2019

    Niestety branżę „outdoorową” dotyka ten sam problem. Niemal wszystkie znane firmy produkują swoje ubrania po kosztach w krajach trzeciego świata. Podobnie jest ze sprzętem elektronicznym i całą masą innych gałęzi. Niezmiennie śmieszy i jednocześnie smuci mnie obserwowanie cen konkretnych produktów, które później lądują na wyprzedaży. Polar, który pierwotnie kosztował 150 zł nagle po kilku obniżkach kosztuje 23 zł! Nowiutki, z metkami. Prawdopodobnie gdyby kosztował 50 zł, to wydawałby się nam porządniejszy, warty swojej ceny. Trzeba zwalczać konsumpcjonizm, choć jest to trudne. Zwłaszcza dla osób uzależnionych od zakupów.

    • Odpowiedz

      Adrianna Złoch

      13 czerwca 2019

      Dlatego polecam przyjrzeć się markom które pracują w ramach sprawiedliwej produkcji i tworzą transparentny biznes- jako autorka i twórczyni marki deklaruję, że są takie! zapraszam do siebie- szyjemy w kameralnej rodzinnej manufakturze w poszanowaniu płac i prac wszystkich podwykonawców.

  2. Odpowiedz

    Bookendorfina

    13 czerwca 2019

    Przyznam, że zawsze moje dzieciaki miały nadmiar odzieży, rzadko sama im coś kupowałam, wszystko dostawały po innych dzieciach ze znajomych, dopiero później, jak już podrosły, same zaczęły sobie kupować ubrania. 🙂

    • Odpowiedz

      Vicky

      13 czerwca 2019

      U mnie wygląda to podobnie. Babcie i ciocie obkupują maluchy często w to, co w ogóle już nie jest nam potrzebne. Poza tym fajniej kupuje się ubranka dla dziewczynek, więc córka ma w tym roku już pół szafy sprezentowanych nam letnich sukienek, podczas gdy synek ma tylko dwie pary szortów.

      • Odpowiedz

        Bookendorfina

        14 czerwca 2019

        To powiem Ci, że to syn ma więcej butów niż moja córka, więcej podkoszulek. Właśnie za kilka dni szykuję się do wakacyjnego przeglądu ich szaf, trzeba zrobić trochę miejsca. 🙂

  3. Odpowiedz

    Roksana www.kopanina.pl

    13 czerwca 2019

    Duch minimalizmu jest ze mną od dawna. Przerabiam, daję drugie życie rzeczom i wspieram polskich producentów. Choć tu mam niestety również złe doświadczenia z bardzo niesympatycznymi ludźmi.

    • Odpowiedz

      Adrianna Złoch

      13 czerwca 2019

      Przykro mi że spotkała cię od kogoś z mojej branży – nieprzyjemność. w Polsce dopiero uczymy się prawidłowej obsługi klienta. tym bardziej dziękuję w imieniu branży że wsparłaś kogoś rodzimego.

  4. Odpowiedz

    Dominika D.

    13 czerwca 2019

    Interesujący artykuł. Mimo, że mowa w nim o dzieciach kilka rad można zastosować do własnej szafy.

    • Odpowiedz

      Vicky

      13 czerwca 2019

      Też tak uważam. Minimalizm to naprawdę fajna idea 🙂

    • Odpowiedz

      Adrianna Złoch

      13 czerwca 2019

      O tak! my z mężem też czerpiemy z tych zasad <3 i przekazujemy to dziecku 🙂

  5. Odpowiedz

    Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny

    13 czerwca 2019

    Ten minimalizm może być na początku bardzo pomocny dla rodzica, a potem dla dziecka, kiedy będziemy je uczyć samodzielnie się ubierać i komponować stylizację.
    Nie bez powodu „wielcy” mieli w szafie kilka zestawów takich samych ubrań – to naprawdę ogranicza czas „spędzony rano przed szafą” 🙂

    • Odpowiedz

      Adrianna Złoch

      13 czerwca 2019

      Ale mnie cieszę Wasze komentarze! To że rozumiecie i czujecie tę ideę. Właśnie- przykład idzie z góry. ja się bardzo zainspirowałam autorytetami i poczułam że to i mój kierunek. i tak trwa u nas w domu i w marce ten minimalizm i wspieranie tej idei <3

  6. Odpowiedz

    Inga

    13 czerwca 2019

    moim zdaniem ważne by dziecko czuło się swobodnie w ubraniach, no i przydadzą się ajkeiś uniweraslne dwie trzy rzeczy na większe okazje 😉 ciekawy wpis

  7. Odpowiedz

    Rety Kobiety

    13 czerwca 2019

    Dobrze, że o tym piszesz. Też jestem za wspieraniem rodzimycjh przedsiębiorstw i kupowaniu ubrań wyprodukowanych w Polsce, tylko niestety często przeszkodą są pieniądze i koło się zamyka. Choć czasem warto kupić jeden porządny ciuch niż 10 kiepskiej jakości. Dziś dowiedziałam się, że mercedesy za milion złotych paliły się i okazało się, że składały je 10-letnie dzieci w krajach trzeciego świata… Nie wiem, czy ta machina jest do zatrzymania. Trzeba uwrażliwiać innych na tę kwestię. Pozdrawiam!

  8. Odpowiedz

    Karolina / Nasze Bąbelkowo

    13 czerwca 2019

    Odzieżowy minimalizm (nie)stety nie jest dla mnie. Lubię second-handy i mnóstwo różnych stylówek do wyboru – nic na to nie poradzę i nawet specjalnie z tym nie walczę.

  9. Odpowiedz

    Joanna Bogielczyk

    13 czerwca 2019

    Szafy moich córek pękają w szwach. Porozmawiam z nimi i stopniowo będę wprowadzać bardziej minimalistyczne zasady. 🙂

  10. Odpowiedz

    Kasia Hartung

    13 czerwca 2019

    Oh, żeby to było takie łatwe. W mojej szafie jest minimalizm, u męża też, ale u dziecka nie ogarniamy tego 🙂

  11. Odpowiedz

    blogierka

    13 czerwca 2019

    No właśnie dziwiłam się z tych zdjęć dzieci, bo myślałam, że jesteś nastolatką, ale już wiem, że to nie Twoje 😉

    • Odpowiedz

      Vicky

      13 czerwca 2019

      Moje też się gdzieś znajdą i to nawet w podobym wieku 🙂 Za to bloga faktycznie zaczęłam pisać jako nastolatka i można na nim „prześledzić” moją historię.

  12. Odpowiedz

    Zołza z kitką

    15 czerwca 2019

    Popieram minimalizm w każdej szafie – chociaż dzieckiem nie jestem też mam „bazową” szafę. Niektóre z ubrań mam nawet od gimnazjum!

  13. Odpowiedz

    Wiewiórka w okularach

    15 czerwca 2019

    Wszystko ładnie-pięknie i ja też nie zgadzam się na wykorzystywanie taniej siły roboczej za 10 dolców miesięcznie, ale… Właśnie, jest to ale. Jako przyjaciółka rękodzielniczki wiem, ile kosztują rzeczy od takich lokalnych sprzedawców (przyjaciółka akurat robi biżuterię, ale na ciuchy to też się przekłada), a nie każdego stać na wyrzucenie sporej ilości pieniędzy za jednym zamachem. Jak na moją logikę, to wystarczy podejść do tematu z głową i po prostu nie kupować ton ciuchów dzieciakowi, który i tak z nich szybko wyrośnie.

    • Odpowiedz

      Vicky

      16 czerwca 2019

      O to właśnie chodzi w idei minimalizmu. Niewiele rzeczy, za to każda dobrej jakości 🙂

  14. Odpowiedz

    Oliwia

    16 czerwca 2019

    Jak to jest, że wszyscy tak się przejmuję ubraniami? Jaki kolpr ubiorę? Czy będzie do tego lepiej pasować żakiet czy skórzana kurtka? Ja nigdy nie zadaję sobie takich pytań, biorę i ubieram to co pod ręką. Moja mama jak byłam dzieckikem to kochała kupować mi ubranka i ubierać jak laleczke i wtedy moje szafy pękały w szwach, teraz wygląda to odrobinkę inaczej. Ja kupuję ubrabia (rzadko) i mam miejsce w szafie (ogromnie dużo). 🤣🤗

  15. Odpowiedz

    Magia_ksiazek

    16 czerwca 2019

    Swoim dzieciom nie będę kupowała pierwszych lepszych ubrań, tylko takie ze znanych mi sklepów produkujących dobrą odzież. Od innych osób nigdy nie brałam i nie będę brać ubrać, bo jestem asertywna i potrafię powiedzieć „nie” 🙂

  16. Odpowiedz

    Sylwia z Młoda mama pisze

    16 czerwca 2019

    3 pary legginsów to dla mnie trochę nierealne. Wystarczy, że córka w przedszkolu wyleje na siebie picie, a w drodze do domu nie zdąży do toalety. I już 3 pary spodni w użyciu jednego dnia. Lubię prac rzadko, więc wiele ubrań się przydaje.

  17. Odpowiedz

    zaczytanamarzycielka8

    16 czerwca 2019

    Synowi, zawsze staram się wybierać wyraziste, jednak jednolite kolory. Uwielbiam go w żywych czerwieniach, żółtym oraz pomarańczowym. Moje dziecko wdało się w tatę i ma ciemniejszą karnację więc takie kolory ślicznie na nim wyglądają.

  18. Odpowiedz

    Zakładki made by A.

    17 czerwca 2019

    Wszystko fajnie, ale jak widze ile kosztują takie perełki ciuszkowe dla dziecka to mi słabo. Rozumiem, że jakość przekłada się na cenę, ale niestety nie do końca mnie stać na kupowanie 3 latkowi rzeczy, która przy jednej nieszczesnej plamie moze się np. nie doprać i już do niczego nie nadawać. Mamy kilka lepszych rzeczy, a resztę do domu i na dwór kupujemy po taniości.

    • Odpowiedz

      Zakładki made by A.

      17 czerwca 2019

      A co do przedłużek do bodziaków, to moim zdaniem jeden z lepszych wynalazków!

      • Odpowiedz

        Toukie

        20 czerwca 2019

        Również nie ogarniam cen ubrań dla dzieci. To jakiś dramat… dzieci szybko rosną i ciągle się brudzą, a ubrania dla nich kosztują naprawdę sporo.

  19. Odpowiedz

    czytaniejestmagiczne

    18 czerwca 2019

    Ja totalnie nie umiem zachować minimalizmu w szafie, lubię ubrania, ale wbrew pozorom nie kupuję ich tak często. Jednak bardzo podziwiam osoby, które są w stanie wytrzymać z dwiema/trzema parami butów i spodni. Dla mnie jest to a wykonalne.
    Pozdrawiam, Klaudia z bloga http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

  20. Odpowiedz

    Kinga

    19 czerwca 2019

    Nie do końca jestem za minimalizmem. Do chłopaków mam kilka lepszych rzeczy na wyjście. Do przedszkola i na dwór rzeczy tańsze, których nie będzie mi szkoda. Prawda jest też taka, że młodszy ma po starszym część rzeczy więc niektóre wydatki mi odpadły. Od września starszy idzie do szkoły, a wiadomo, że też będzie musiał mieć coś lepszego. Niektóre rzeczy jak mi się uda przerabiam. Np wytarte na kolanach długie spodnie przerabiam na krótkie i jeszcze mogą w nich polatać koło domu 🙂

  21. Odpowiedz

    Mayka.ok

    19 czerwca 2019

    Jakby zrezygnować ze wszystkiego, co powstaje w ramach nierówności społecznych w państwach azjatyckich to nie można by w sumie korzystać z większosci rzeczy – elektronika, ubrania, i inne takie. Kiedyś oglądałam program, w którym pracująca w takiej szwalni za marne grosze dziewczyna mówiła, że nie zarabia wiele, ale przynajmniej zarabia, bo innej pracy nie ma w tych państwach. I choć rozumiem niesprawiedliwość w tym procederze tkwiącą to jednak patrząc rozsądnie utopia, w której wszyscy ludzie na świecie będą żyć w dobrych warunkach jest niedospełnienia..

  22. Odpowiedz

    Monika Kilijańska

    21 czerwca 2019

    Ja mam szafę maxi, ale za to przechodnią: z chrześnicy przechodzą ciuchy na córkę, potem na druga i wracają do rodziny dla młodszego pokolenia. Co ma plamy staje się odzieżą na podwórko, a najgorsze – czyściwem się staje.

  23. Odpowiedz

    Aleksandra_B

    23 czerwca 2019

    Ja wiem, czy większość chodzi kupować ubrania do „lumpeksów”, bo vintage i te sprawy? Na przykład moja siostra chodziła tam kupować ubrania, bo przy kilku dzieciach zakup ich w zwykłych sieciówkach albo w hipermarketach pożerał ładne sumy. A tutaj kupowała ubrania na wagę, gdzie część z nich była noszona nawet przez trójkę dzieci, bo tak o to dbali. Ja rozumiem, że afery, bo szemrane interesy, ale jeżeli ktoś nie ma za dużo pieniędzy (wtedy 500+ jeszcze nie było), to raczej podąży tam, gdzie taniej, by każda pociecha miała coś swojego.

  24. Odpowiedz

    Aleksandra_B

    23 czerwca 2019

    Tak bardzo mnie to cieszy, że mój komentarz się nie dodał. Może nie zauważyłam, że włączono tutaj weryfikację, ale i tak czuję, że ten po prostu poszedł się całować w kącie, dlatego napiszę go drugi i ostatni raz.
    Ja wiem, czy większość osób robi zakupy w „lumpeksach” tylko dlatego, że ciuchy są vintage i można pobawić się modą? Raczej stawiałabym na to, że za małą kwotę można zakupić wiele ubrań i to bardziej kusi ludzi. Sama moja siostra, przy kilku dzieciakach, wolała iść kupić ubrania na wagę, niżeli udać się do sieciówek czy hipermarketów. A często też bywa tak, że ciuchy przechodzą z dziecka na dziecko, co nie dość, że oszczędnie, to jeszcze w jakimś stopniu ekologicznie. Szemrane interesy? Fakt, zdarza się, że tego typu sklepu są w coś zamieszane, ale jeżeli ktoś ma mało pieniędzy, to na to nie patrzy.

  25. Odpowiedz

    Stacja Książka

    28 czerwca 2019

    Fajnie jest wspierać lokalnych producentów, ale na dobrą sprawę można to robić jak się ma dużo pieniędzy. Nie widzę sensu kupowania dziecku drogich rzeczy, z których zaraz wyrośnie, porwie, poplami. Nie da się wszędzie zakładać fartuszka, a to w przedszkolu nie dopilnują, a to zdarzy się spontaniczna wycieczka na plac zabaw podczas powrotu z eleganckiego wyjścia. Dziecko to dziecko, ciuchy niszczy.

Leave a Reply to Wiewiórka w okularach / Cancel Reply

RELATED POSTS