Manwhore +1 – Katy Evans

„Manwhore +1” to drugi tom nowej serii erotycznej spod pióra amerykańskiej autorki, Katy Evans, która zachwyciła czytelniczki cyklem „Real”. Pisarka tworzy historie, które możemy sklasyfikować gdzieś pomiędzy erotyką, a romansem. Czy i tym razem udało jej się napisać książkę od której czytelniczki nie będą potrafiły się oderwać?

Szczegółowe informacje
wydawca: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: Manwhore +1
data wydania: 17 lutego 2017
ISBN: 9788365506429
liczba stron: 384

Pierwsza część powieści urywa się w strategicznym momencie, tak by czytelnik z niecierpliwością wyczekiwał kolejnego tomu. Kiedy po czterech tygodniach Rachel weszła z nadzieją do biura Sainta zamiast wyczekiwanej zgody lub chociaż poważniejszej rozmowy czekała na nią oferta pracy. Z pewnością była to ostatnia rzecz jakiej się spodziewała. Czy jednak będzie potrafiła odmówić?

Tym razem cała historia została owinięta wokół pytań „czy Rachel uda się ponownie zdobyć zaufanie Sainta” oraz „czy będą w stanie odbudować łączącą ich więź”? Z pewnością będzie to wymagało naprawdę wiele determinacji i odwagi ze strony młodej dziennikarki. Nie wystarczy samo przyznanie się do błędu.

W drugim tomie Katy Evans postawiła na erotykę i w powieści właściwie nie ma akcji. Pojawia się za to ogrom emocji jaki towarzyszy spotkaniom bohaterów. Zostali oni wykreowani w plastyczny, barwny i wiarygodny sposób z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Podczas lektury pierwszego tomu zakochałam się zarówno w Malcolmie jak i w Rachel, a i tym razem z przyjemnością zagłębiłam się w ich historię. Zwłaszcza podoba mi się to, że do tej pory zagubiona bohaterka potrafiła odnaleźć w sobie wewnętrzną siłę.

Na rynku wydawniczym jest ogromny wybór powieści erotycznych, ale powiem szczerze, że nie jest to gatunek po który na codzień sięgam. Katy Evans to jedna z tych wyjątkowych pisarek, której książki od momentu zapowiedzi znajdują się na mojej liście „must read”, a seria „Manwhore” jedynie upewniła mnie w tym przekonaniu. Chociaż odrobinę przeszkadza mi to, że swoich męskich bohaterów pisarka wychwala pod niebiosa, to jednak cała reszta jej twórczości niezwykle przypadła mi do gustu.

„Manwhore” to świetnie napisana, wciągająca, przepełniona emocjami seria. Nie brakuje w niej inteligentnego humoru, słownych gierek, napięcia, miłosnych uniesień i oczywiście seksownych bohaterów. Również dialogi postaci są doskonałe. Jestem przekonana, że Malcolm Saint z pewnością nie jednej przedstawicielce płci pięknej będzie potrafił poprawić humor. „Manwhore +1” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich czytelniczek, którym spodobała się pierwsza część.

Dziękuję!

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum.Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

3 komentarze

  1. Odpowiedz

    Bookiecik

    23 marca 2017

    Zastanawiam się nad kreacją bohaterów. Często w tego typu prozie są bardzo sztampowi – mężczyzna piękny i bogaty, kobieta niezdarna, z kompleksami. Czy w tym przypadku jest podobnie?

  2. Odpowiedz

    Klaudia

    23 marca 2017

    O, słyszałam o tej powieści już wiele sprzecznych opinii, więc chyba będę musiała sama sprawdzić tę książkę, by ocenić 😀 Chociaż pewnie to nie będzie w najbliższej przyszłości, bo rzadko czytuję takie powieści :X

  3. Odpowiedz

    Jula | supergirlnieplacze

    29 marca 2017

    Evans jest też na mojej liście „must read” i coraz bardziej się przekonuję, że koniecznie muszę sięgnąć po jej pozycje.
    Świetna recenzja! 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS