Klika z San Francisco – Melissa De La Cruz

Amerykańska szkoła, a w niej typowy, amerykański kopciuszek. Takie „brzydkie kaczątko”, które jednak z poczwarki przeobraża się w motyla zamiast na końcu, to na samym początku opowieści. No cóż, niestety jest to bardzo głupi motyl. Celem życia głównej bohaterki – Lauren Page – staje się zemsta na swoich wieloletnich dręczycielkach.

Książka pisania ciekawie, z punktu widzenia nie tylko głównej bohaterki, ale każdej z czterech przedstawionych dziewczyn. Towarzyszymy im, obserwując świat oczami każdej z nich po kolei. I co się okazuje, dla każdej z nastolatek, ten świat wygląda zupełnie inaczej.

Opowieść stanowi jedną z tych zabawnych, a jednocześnie można tylko współczuć żyjącym w takim świecie ludziom. Wydaje się jakby niektóre przedstawione tam osoby były zupełnie puste w środku, bez żadnych głębszych uczuć, a najważniejsze okazuje się to „co ludzie o mnie powiedzą”. Jeżeli podobały Ci się filmy takie jak „Wredne Dziewczyny”, czy też „Dziewczyny z Drużyny” i inne, utrzymane w podobnym klimacie to i książka Melissy De La Cruz na pewno Ci się spodoba, chociaż mnie osobiście nie zachwyciła. Co prawda czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, jednak wydaje mi się, że w tłumaczeniu, Pan Stanisław Kroszczyński, nadużywa tego, jego zdaniem „młodzieżowego slangu”. Natomiast buzia uśmiechała mi się, kiedy widziałam w książce fragmenty w stylu: „(…) z drugiej strony coraz mniej miała ochotę na wredne numery, za którymi nie kryło się nic, poza tym, że były wredne” albo „Tri w życiu by ich nie zrozumiał, pomyślałby, że robią durnoty, zwłaszcza, że to naprawdę były durnoty.” Lubię taki lekki, łatwy do zrozumienia, słowny humor.

Zdecydowanym minusem książki, z mojego punktu widzenia, były imiona i nazwiska aktorów, aktorek, modelek, projektantów mody (nie mam tu na myśli takich marek, jak zawsze przewijająca się Prada, a raczej te, o których w Polsce mało się słyszy). Są to rzeczy, które nigdy nie będą ponadczasowe i z pomocą musiały przychodzić mi Google, żebym mogła zwizualizować sobie porównanie do danego aktora lub w przybliżeniu zobaczyć jeden z niezwykle starannie opisywanych strojów. Te opisy – dokładne i skrupulatne opisy ubrań -również mi przeszkadzały, zwłaszcza, że przewijały się niemal na każdej stronie. Za to zdecydowanie mi brakowało pełniejszych opisów miejsc. Może to jednak moje subiektywne spojrzenie i osobny bardzo młode, do których skierowana jest książka, byłyby z tego zadowolone.

Podsumowując, książkę przyjemnie sie czyta, ale osobę starszą, szybko znudzi jej treść. Za to wielbicielkom „High School Musical”, seriali Disneya i dziewczynom, które chcą się dowiedzieć, o czym tak naprawdę myślą ich wredne koleżanki – szczerze polecam!

Książka otrzymana do recenzji z portalu nastek.pl 🙂

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS