Klątwa tygrysa: Wyprawa – Colleen Houck

„Wyprawa” to już trzeci tom przygód Kelsey i dwóch towarzyszących jej tygrysów. To historia natchniona sagą „Zmierzchu”, którą autorka postanowiła wydać na własną rękę, po tym, jak nie udało jej się znaleźć żadnego zainteresowanego wydawcy. I tym razem wydawnictwa popełniły poważny błąd, ponieważ powieść szybko trafiła na listy bestsellerów, po drodze zdobywając setki tysięcy fanów.

Po tym jak książę Ren (biały tygrys) został porwany przez Lokesha, dzieją się z nim dziwne rzeczy. Przede wszystkim nie pamięta swojej ukochanej, przyjaciółki i wybawczyni – Kelsey. Na dodatek sam dotyk dziewczyny sprawia mu fizyczny ból. Za to uczucie Kishana (czarnego tygrysa) rozkwita. Chłopak staje się dojrzalszy, mądrzejszy, a dla ukochanej jest w stanie poświęcić dosłownie wszystko. Mimo dziwnej sytuacji, bohaterowie decydują się podjąć przerwaną przygodę i rozwiązać zagadkę, a dziewczyna postanawia, że jeżeli Ren jej już nigdy więcej nie pokocha, to przynajmniej odzyska jego przyjaźń.

Wydawało mi się, że przeczytałam gdzieś informację o tym, że „Klątwa tygrysa” ma być trylogią. Jeżeli tak jest rzeczywiście, to będzie mi bardzo przykro z tego powodu, ponieważ książka tak naprawdę się nie kończy. Nawet epilog to jedynie wstęp do ciągu dalszego. Bardzo chciałabym się dowiedzieć co ostatecznie stanie się z bohaterami… Cóż, „Wyprawa” w każdym razie nie rozwiązuje tego dylematu.

To samo co w pierwszym tomie „Klątwy tygrysa” podobało mi się bardzo, w drugim i trzecim zwyczajnie mi przeszkadza. Wyprawy w stylu Indiany Jonesa niestety stały się motywem nudnym i oklepanym, ponieważ przez ile tomów może dziać się ciągle to samo? Nie podobało mi się również to, że Kelsey się w ogóle nie zmieniła. Przez cały czas zachowuje się dokładnie tak samo. Podczas gdy Ren i Kishan przeszli wewnętrzną przemianę ona jest tą samą, chaotycznie postępującą dziewczynką, która ma swój własny, dość nierzeczywisty, pogląd na świat. Naprawdę liczyłam na to, że cos w tej kwestii się w końcu zmieni.

Pomysł fabularny jest ciekawy i innowacyjny. Autorka pisze dość dobrze, jej największym problemem jest sztuczność niektórych sytuacji. Na przykład kiedy chce coś przedstawić czytelnikowi, najczęściej Kelsey o to pyta pana Kadama, a on jej w dość nurzący sposób różne rzeczy opowiada. Sądzę, że można było to zrobić w znacznie bardziej interesujący sposób.

Największą zaletą książki są relacje między głównymi bohaterami. Trójkąt miłosny, Ren – Kelsey – Kishan, wyszedł autorce perfekcyjnie. Postacie przekomarzają się ze sobą w naturalny i przyjemny sposób. Ich uczucia to naprawdę spora część fabuły. Obok przygód, to właśnie to w tej powieści stało się najważniejsze i do opisywania takich scen Colleen Houck ma prawdziwy talent. Jestem niezmiernie ciekawa ekranizacji i tego, w jaki sposób ukaże to reżyser.

Trylogia „Klatwy tygrysa” to pełna przygód, fantastyczna powieść. Ma swoje braki i niedociągnięcia, ale pomimo nich, bardzo przyjemnie się ją czyta. Z ciekawością śledzi się losy Kelsey i dwóch tygrysich braci. Sama autorka ze swoich książek jest bardzo dumna, a na Facebooku śledzą ją setki fanów. Powieść reprezentuje sobą coś nowego. Jest inna od setek takich samych książek i choćby dlatego warto ją przeczytać. Myślę, że każda dziewczyna o romantycznym sercu i duszy, ucieszy się z poznania pełnej uczuć, dzielnej i dobrej Kelsey. Nie wspominając już o dwóch, zabiegających o jej względy, książętach. Jeżeli szukasz czegoś, co pomoże Ci oderwać się od szarej rzeczywistości, ta książka jest właśnie dla Ciebie.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Secretum.

6 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Edyta

    30 września 2012

    Na jednym z portali jakiś czas temu padło pytanie ile tomów ma mieć seria i gdy już podano prawidłowe odpowiedzi okazało się, że ma ich być 5. 🙂 Tak więc to na pewno jeszcze nie koniec.

    • Odpowiedz

      Vicky

      1 października 2012

      To dobrze, bo zakończenie było dość niepełne… 😉

  2. Odpowiedz

    Miłośniczka Książek

    30 września 2012

    Nieszczególnie ciągnie mnie do tej serii. Cały czas odkładam w czasie przeczytanie pierwszej części i w ogóle się za nią nie rozglądam. Jakoś nie czuję takiej potrzeby. Nie iskrzy między mną a historią opisaną w tym cyklu. Dlatego też póki co nie zamierzam zmieniać obecnego stanu i książek nie szukam.

  3. Odpowiedz

    Jasmine

    30 września 2012

    Nie czytałam jeszcze poprzednich dwóch części, ale kiedyś na pewno:)

  4. Odpowiedz

    Cahir Aep Ceallach

    4 października 2012

    Widzę, że Meyer spłodziła nowe, zdolne pokolenie pisarek. Twarze Greya to podobno początkowo fanfic pisany w świecie „Zmierzchu”. Nawet nie wiedziałem, że Edzio macał swoje zimne łapy w tygryskach.

  5. Odpowiedz

    inka144

    13 października 2012

    Intryguje mnie ta seria, ale jakoś nie mogę jej znaleźć w bibliotece ;/ Chyba jeszcze trochę czasu minie, zanim ją przeczytam 😉

Leave a Reply to Cahir Aep Ceallach / Cancel Reply

RELATED POSTS