Dengeki Daisy #02 – Kyousuke Motomi

W naszym życiu bywają również trudne i smutne dni. Kiedyś jednak ze wszystkiego trzeba się otrząsnąć, na niebie nie będzie chmur, a jeśli będą, niech mają kolor i zapach róży. Na taki właśnie przejściowy stan „Dengeki Daisy” jest tytułem idealnym.

Teru właściwie już na stałe zaczęła mieszkać z Kurosakim, bojąc się wrócić do swojego mieszkania po włamaniu. Kiedy jednak wywnioskowała z jego zachowania, że stanowi dla chłopaka jedynie niepotrzebny balast, natychmiast uciekła. W tym samym czasie w szkole zaczyna pracować nowa pani psycholog, która jak się okazuje była dziewczyną zmarłego brata Teru, a na dodatek zna zarówno Daisy’ego jak i Kurosaki’ego (ciekawe jak to się mogło stać), a to licealistce wystarczy, żeby się do niej natychmiast przekonać. Do tego dochodzą oczywiście wątki w których Daisy ratuje Teru (tu nie będę zagłębiała się w szczegóły) lub dziewczyna się poświęca by chronić jego. Jest też kilka scenek zazdrości – wszystko toczy się dość typowo. Rozwija się również wątek romantyczny, a Kurosaki wydaje się być coraz bardziej zgnębiony. Jestem ciekawa jak losy bohaterów potoczą się dalej, a cytując autorkę: „I powtarzam kolejny raz! Oni ze sobą nie chodzą!” – tak więc Teru i Kurosaki, mimo, że mieszkają razem, nie są parą.

Tym razem historia mniej mi się podobała, była taka za bardzo zwyczajna – niczym w książce obyczajowej. Akcję komiks miał również zdecydowanie mniej wartką, a niektóre zdarzenia się wręcz powtarzały, jednak przynajmniej humoru i tutaj nie zabrakło. W fabule kilka spraw staje się jaśniejszych, a Teru znowu zaskakuje czytelnika swoim charakterem, zachowaniem i słowami. Niestety jednak ten fragment sensacyjnej akcji – nie ma co ukrywać – wyszedł dość marnie.

Wydanie moim skromnym zdaniem jest jak zwykle pierwszorzędne – z kolorową obwolutą i cudowną kreską. Główni bohaterowie na niektórych obrazkach po prostu do zakochania się! Tłumaczenie jest lepsze niż w przypadku pierwszej części – nie użyto tutaj tak wiele slangowego słownictwa, dzięki czemu same dymki już nie irytują. Lubię również dodawane przez autorkę komentarze. Szczerze liczę na to, że trzeci tom już pod każdym względem będzie perfekcyjny.

„Dengeki Daisy” to jedna z tych historii na poprawę humoru. Ja mangę czytałam o czwartej nad ranem… w pociągu… Spać poszłam dopiero, kiedy się skończyła. Dzięki niej podróżowało mi się znacznie lepiej i w większym komforcie psychicznym. Każdemu kto lubi się śmiać i potrafi patrzeć na świat z przymrużeniem oka – gorąco polecam ten tytuł.

Egzemplarz pyrkonowy 🙂

Vicky

Trochę nieśmiała, zawsze odrobinę rozkojarzona i najczęściej w czymś głęboko zaczytana. Kocha fantastykę i kulturę Japonii. Z zamiłowaniem tworzy opowiadania i irytuje otaczających ją ludzi. Oprócz bloga (przez zupełny przypadek) prowadzi portale PapieroweMotyle, DuzeKa oraz Secretum. Ps. Nie zapomnij zostawić swojego linka w komentarzu, żebym również mogła odwiedzić Twoją stronę!

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS